And now for something completely different… – Nerdomancer
artykułblog

And now for something completely different…

Cóż, jako że motto serwisu brzmi „pasje online, pasje offline”, chciałbym może zapoczątkować trend wrzucania treści może niezwiązanych ściśle ze zjawiskiem fandomu, ale jak najbardziej pod niego się podpisujące, czyli opowiadania i teksty. Zacznę z jednym ze swoich staroci, mającym już parę ładnych lat:

Wszyscy byli winni.
Winna była pogoda, ten ładny, choć chłodny, październikowy dzień, winne było słońce, dające ostatnie muśnięcia ciepła na skórze, winne były liście drzew, mieniące się feerią jesiennych barw, winny był wiatr, którym nimi poruszał, niczym marionetkarz, z pełną chaotycznej harmonii gracją.
Winne były kamienice, emanujące historią, której doświadczyły przez lata, zapisaną w pęknięciach cegieł, w starych ozdobnych elewacjach, w kutych balustradach balkonów, w drewnianych ramach okien, w różnokolorowych zasłonach, w wysokich bramach i obszernych podwórzach.
Winni byli przechodnie, idący szybkim krokiem, spieszący do swoich codziennych zajęć, do rodzin, do szkół, do pracy. Winna była para staruszków, karmiąca gołębie na pobliskim skwerze, winne były same ptaki, pochłaniając swoimi wiecznie głodnymi dziobami kolejne porcje chleba.
Winna była urocza dziewczyna w czerwonym płaszczu, idąca po drugiej stronie ulicy, winny był jej śliczny uśmiech, jej spojrzenie, pełne radości życia. Winne był jej miarowy krok, jej jasne włosy, skrzące się w promieniach jesiennego słońca i falujące w porywach październikowego wiatru.
Winny był kierowca autobusu, zmęczony całym dniem, krążący niczym Charon wzdłuż tej samej trasy, miarowo i cyklicznie, raz po raz, w jedną i drugą stronę. Winny był sam pojazd, winne były jego hamulce, niezdolne do szybkiego zatrzymania kolosa pełnego ludzi w wystarczajacym czasie. Winne było przejście, pozbawione sygnalizacji, winne były stare drzewa, rosnące w równych odstępach po obu stronach ulicy. Winny był blask słońca w szybie autobusu, oślepiający i ciepły.
Winne były pełne przerażenia spojrzenia świadków, winne były krzyki grozy, winne było całe zgromadzenie gapiów, winni byli ratownicy i lekarze, winne było czas i miejsce.
Wszyscy byli winni.
Nie jednak czuł żalu. Nie czuł gniewu, frustracji, smutku. Nie czuł chłodu. Nie czuł braku dopływu powietrza, nie czuł niedostatku przestrzeni. Nie czuł nawet ucisku na dużym palcu u nogi, na którym wisiała karteczka z jego imieniem i nazwiskiem. Nie czuł już niczego.

W niedługim czasie dorzucę też opowiadanie okołofantastyczne, które muszę oczywiście pierwiej skończyć, jako że leży na dysku od niepamiętnych czasów w stanie niekompletnym.

1+

Polubili to:

  • avatar
Tagi

Dodaj komentarz

Close
Close