FILMYPC & KONSOLEPODCAST

Dzienniki Nerdowe #4 – filmowe adaptacje gier

Postanowiliśmy na warsztat wziąć filmowe adaptacje gier – wiadomo, temat wdzięczny, można się trochę popastwić nad tytułami, dla których często lepiej byłoby, żeby się nigdy nie ukazały. Chociaż jakkolwiek by nie marudzić, to pewnie każdy z nas ma takie swoje tytuły, które nasze giereczkowe serca bardziej pieszczą niż łamią, niemniej święty graal w tej dziedzinie nadal nie został jeszcze nakręcony (o ile graale się kręci, a nie ich poszukuje, ale proszę wybaczcie mi to napisane przed pierwszą kawą zdanie).

Wolisz wersję MP3 na mobilnioka? Znajdziesz ją tutaj.

A może wolisz playera na stronie zamiast YouTuba? Do usług!

 

Słuchajcie i komentujcie ile wlezie – to nasze paliwo! Hough!

OldUpa, Cardi & Krystian

Muzyka:
The Nicholas – Teardrops

Tagi

14 Comments

  1. Ja wam odpowiem na to odwieczne pytanie dlaczego filmy na podstawie gier to w większości gnioty: bo reżyserzy nie są graczami, ani nawet fanami tych gier. Robią film na podstawie gry licząc, że zarobią na popularności danego tytułu! Nikomu z nich nie zależy żeby zrobić wierną ekranizację gry! Starczy nawet na tytuły spojrzeć jakie zostały wzięte na warsztat reżyserski: Mario Bros, Mortal Kombat, Street Fighter, Tomb Raider, Resident Evil – same tytuły, które się zakorzeniły w pop kulturze i jako gry mające miliony fanów! Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o hajs! A teraz trochę w inną stronę, czemu ekranizacje komiksów są w większości dobre, nawet jeśli nie oddają wiernie ich treści? Czemu Deadpool jest tak świetny? Nie dlatego, że jest R-rated, tylko dlatego, że gra tam Reynolds, który jest fanem Deadpoola, który marzył o zagraniu tej postaci! Inni aktorzy wcielający się w postacie z komiksów również bardzo się z nimi identyfikują, a reżyserzy jacy się za to biorą też chyba są fanami tych komiksowych bohaterów i dlatego te filmy są dobre.

    Dobre! 1+

    Polubili to:

    • avatar
    1. A kto chce kręcić filmy pro bono? do tego raczej musimy się przyzwyczaić że absolutnie wszystko zorientowane jest na kasę w tworze zwanym showbiznesem. raczej nikt nie rzuci na stół wielkiego grubego czeku na film który z założenia nie tylko nie przyniesie zysku ale nawet nie ma na niego widoków.

      Dobre!

      1. To wyjaśnij zatem powstawanie dobrych filmów, które są kręcone dla kasy i są dobrze kręcone? Bo tutaj zawsze w kwestii gier robi się film dla hajsu, ale odwala się hałturę, a już np. o innej tematyce robią film dla hajsu i potrafią dobry film nakręcić, zatem wyjaśnij mi ten fenomen ;o bo nie ogarniam twojej kuwety umysłowej.

        Dobre!

      2. @mjf18 to prawda, ale przecież większość filmów, w tym również te naprawdę dobre, nie ma takiego filaru jaką jest rozpoznawalna marka, a jednak na siebie zarabiają. Może klucz w tym, żeby robić po prostu dobre filmy, a tylko nie spierniczyć uniwersum, w którym się je robi 🙂

        Dobre!

      3. odpowiadając na pytania dlaczego adaptację są gniotami i czy doczekamy dobrego obrazu na podstawie gry powiem nie. dlaczego? przez nas samych – winni są gracze, a raczej ich oczekiwania. jak wspominaliscie w rozmowie, mamy oczekiwania wobec filmów na podstawie gier czy książek i praktycznie w ogóle obraz finalny nie współgra z pragnieniami. grając w grę czy czytając książkę buduję swój indywidualny świat, zwracam uwagę na pierdoły dla mnie ważne, specyficznie postrzegam bohaterów – w filmie jest wszystko podane na tacy i albo to bierzesz albo wypad. Książka czy gra ma pierwszeństwo (mówimy o adaptacjach) i dlatego ma szansę czymś zaskoczyć, zbudować wyobrażenia i określić się. według tych wrażeń odbieramy film, a elementu zaskoczenia już nie będzie, poprzeczka ustawiona przez grę często bywa za wysoko. przez oczekiwania (wygórowane czy nie) film musi być wybitnym dziełem w kategorii film, a jednocześnie zawierać najlepsze elementy gry czy książki. mowiliscie o doomie – fps został wpleciony do filmu (udanie czy nie kwestia gustu) a nie uratował go.
        z drugiej strony aż się dziwię że tacy wyjadacze nie wspomnieli o street fighter! Capcomowska rąbanka na automaty, czy później na inne platformy, nie wymagała od nieletniego śpika ledwo siegajacego ponad przyciski i zakończony kulką joystick w zadymionym szynku większego myślenia ale W TO SIĘ GRAŁO! także seans na pokątnie zdobytej kasecie vhs u kumpla podczas wagarow dawał podobne emocje. pewnie film nie wytrzyma próby czasu oglądając go dziś, ale van damme zawsze będzie się kojarzył z krwawym sportem i street fighterem właśnie, a nie geriatrycznymi podrygami z sylwestrem, arnoldem czy dolphem. A o emocje i dobre wspomnienia chyba w tym całym interesie chodzi, nie?

        Dobre!

  2. @Dante2685 napisał(a):
    „To wyjaśnij zatem powstawanie dobrych filmów, które są kręcone dla kasy i są dobrze kręcone?”
    żadnej sprzeczności tu nie widzę. masz budżet to zatrudniasz np. Scorsese i już masz kilka pewnikow: reklamę, widownię, a przede wszystkim warsztat. pytanie czy on czy taki Tarantino (lub wstaw inne duże nazwisko) porwie się na adaptację Quake, Resident Evil czy innego tetrisa, czy raczej zechce realizować własny projekt.
    @oldupa filar w postaci rozpoznawalnej marki nie jest tak stabilny: rozpoznawalna jest marka gry nie filmu. jak mówiłeś w rozmowie nie kupiłeś konkretnej gry bo jest taka sobie, a ja nie pójdę na film bo jest taki sobie nawet jeżeli będzie na podstawie Larry 7 🙂

    Dobre! 1+

    Polubili to:

    • avatar
    1. Jak jesteś takim znawcą branży to zapytaj ;> A ja ci bez zadawania pytań tym ikonom kina odpowiem, oni nie lecą tak za hajsem! Tarantino tworzy specyficzne kino w swoim klimacie, wiedząc że znajdzie się na to jego specyficzna widownia. Ile on filmów w ciągu 10 lat ostatnich nakręcił? 2? Podobnie Scorsese i inni wielcy. Starczy, że zrobią kilka porządnych filmów raz na kilkanaście lat i sobie żyją. Natomiast w jakich odstępach czasu powstawały kolejne Residenty? Brali się za to wszystko słabi reżyserzy, którzy chcieli wypłynąć na adaptacji znanej marki gier komputerowych. Ci wielcy są też wiekowi i w ich czasach gry dopiero się rodziły, dlatego też się za to nie biorą żeby nie spier****ć. Biorą się za to jednak młokosy, którzy chcą się szybko dorobić i partolą robotę! Właśnie nastawiając się na kasę kręci się gnioty, spójrzmy na Baya i jego spierdolmersy. Koleś ewidentnie nakręcił te szity dla hajsu i hajs zarobił na dzieciakach, ale każdy kto chociaż trochę zna uniwersum powie ci, że to gówno, a nie film o transformerach. Filmy marvela nie są kręcone przez wybitnych reżyserów i tak jak wspomniałem biorą się za to ludzie będący po części fanami i wychodzi z tego coś dobrego. Także twoja zasada: zapłać mi a zrobię cudo ma się nijak do rzeczywistości.

      Dobre!

  3. @dante2685 ” zawsze w kwestii gier robi się film dla hajsu, ale odwala się hałturę” bo twórcy idą po linii najmniejszego oporu: byle jak, byle co, byle z kim (uwe boll?) przecież mamy front w postaci nazwy-marki (assasin, hitman, resident) to gracze przyjdą, a że prawdopodobnie film nie będzie dobry to lepiej zaoszczędzić dodatkowo tu i ówdzie. tak przezornie. filmy na podstawie gier robione z ‚rozmachem’ zostały omówione przez chłopaków – nie jest ich za dużo. kuwety nie ogarniam – wolę artystyczny nieład.

    Dobre!

    1. No więc właśnie wreszcie pojąłeś, robi się o grach na odwal, bo jest założenie, że i tak przyjdą obejrzeć, bo marka, bo rzesze fanów, bo dzieciaki lubią efekty specjalne etc., bo reżyserem jest Uwe co rozwalił kalożówę, a nie reżyser z talentem, któremu zależy na nakręceniu dobrego filmu.

      Dobre!

      1. @dante2685 zrobią film raz na kilka lat bo mają markę i nic nie muszą a wszystko mogą (mogą nie wybierać gierkowych filmow). zasada zapłać mi a zrobię cudo jest 100% w rzeczywistości i jest nierozerwalnie związana z drugą zasadą: zrobię wszystko tylko daj mi ludzi:)
        A transformersy Baya źle się sprzedały? (jeżeli uznać że na podstawie gry…i bez roztrząsania dobry/zły film) mało ludzi poszło do kina? jeżeli tak to mogłeś im dać znać po pierwszej części że popełnili błąd bo się chłopaki zagalopowali do 5 czy 6 filmów.
        a kończąc to z wieloma Twoimi tezami się zgadzam, że starzy twórcy nie robią filmów growych bo się nie znają (nie muszą) ale to właśnie młodzi powinni się znać i powinno im zależeć, jednak wychodzi na to, że widza-gracza można mieć w dupie, bo obojętnie co dostanie to zawsze bedzie kręcił nosem ze film nie jest dobry jak sama gra ale i tak przyjdzie.

        Dobre!

Dodaj komentarz

Close
Close