ESPORTNEWS

Intel Extreme Masters XII – dzień finałowy

Po niemal tygodniu zmagań najlepszych graczy z całego globu, po często dwunastu godzinach StarCrafta w ciągu jednej doby, nadszedł czas na finalny akt tej pięknej imprezy. Finał XII sezonu Intel Extreme Masters w Katowicach z pewnością zapisało się w historii esportu złotymi literami, oferując niesamowity poziom gier każdego dnia i prezentując to w znakomitej jakości i produkcji. Oto, co wydarzyło się w niedzielę.

Półfinały

O tym, że Serral jest najlepszym foreignerem wiedzieliśmy już od pewnego czasu – młody Fin po długim okresie bycia „młodym talentem” w 2018 przeistoczył się w bestię. Wygrana podczas WCS Leipzig, top8 w PyeongChang oraz obecność w World Electronic Sports – te wyniki mówią same za siebie. W tym tylko turnieju Serral zdemolował swoją grupę wygrywając ją 5:0, a następnie osiągnął reverse sweet w będącym w życiowej formie Trapem. Z drugiej strony stał najlepszy protos ostatnich miesięcy, stabilnie pnący się coraz wyżej Classic, który może nie miał błysków dzikiego geniuszu jak sOs, agresji herO lub specyficznej aury jak Dear, ale był solidny niczym skała. Kiedy ta dwójka zderzyła się ze sobą… byliśmy świadkami miazgi.

Sam Serral określił to najlepiej na powyższym tweecie. Classic zdemolował fińskiego Zerga, który nie przypominał monstrum sprzed kilkunastu godzin.

Znacznie ciekawiej było w drugiej parze, gdzie Rogue i Maru stworzyli widowisko godne katowickiego Spodka. Tempo gry dyktował młody terran, który swoją agresją i multitaskiniem zdołał osiągnąć znaczną przewagę, która doprowadziła do wygrania dwóch pierwszych map. Zgodnie ze swoim duchem, Maru nie stronił o zagrań proxy będących wręcz budowaniem się w bazie przeciwnika.

Rogue będąc postawiony pod ścianą zdecydował, że żarty się skończyły. Nydus z jego strony i dobra gra na następnej mapie wyrównały stan rywalizacji i sprowadzając kwestię awansu do wielkiego finału do ostatniego starcia na mapie Backwater. Przez dłuższy czas gra była dość wyrównana, ale to Rogue zdołał osiągnąć przewagę ekonomiczną, którą przekuł w potężny atak. Pierwsza fala została cudem obroniona przez Maru, ale druga fala roju przeważyła szalę. Rogue wszedł do finału.

 

Finał

Zerg z Korei Południowej rozpoczął mecz na Backwater w znajomy sposób: wykonując dwubazowy nydus all-in. Jeśli wydawało się, że ta zagrywka nie zadziała na mocniejszego przeciwnika, to po pierwszej mapie można było jedynie uznać, że „ta taktyka to imba”. Ciekawostką jest to, że najwyraźniej all-in ten został przez Rogue zauważony u Polaka, Elazera.

Dalsze mapy przebiegały dość klasycznie: Classic próbował grać macro, ale za każdym razem  został powstrzymywany przez Rogue. Na Blackpink switch zerga na mutaliski sprawił, że ekonomia protosa została zdruzgotana, a frontalny atak powstrzymany. Na Neon Violet Square byliśmy z kolei świadkami długiej gry, która przeszła w lategame, ale i na tym polu Rogue okazał się być lepszym zawodnikiem – co rusz odwracał uwagę Classica wypadami lingów lub banelingów, a po kilku kontrolowanych potyczkach z protoskiej armady nie zostało nic. Finalna mapa zaczęła się od agresywnego wczesnego poola, który został obroniony przez Classica – może i nie była to perfekcyjna obrona, ale wydawało się, że po raz pierwszy w tej serii to protos ma przewagę. Wcześniejsze porażki i być może fakt grania na tak wielkiej scenie sprawiły jednak, że Classic postanowił masować Oracle, które następnie nie zdołały przebić się przez obronne zasieki zerga stawiającego wszędzie spore crawlery oraz budujący niezdrową ilość queen-ek. Rogue oczywiście nie miał zamiaru grać macro będąc mocno w tyle i przyszykował potężny atak z queenami oraz roachami i ravagerami, który Classic za późno namierzył i jego desperacja obrona nie miała prawa się udać.

Tym samym Rogue został mistrzem, inkasując potężne 150.000$ i stając się przy tym najbogatszym graczem w historii StarCraft II!

Źródło
Liquipedia
Tagi

Dodaj komentarz

Sprawdź również

Close
Close
Close