PC & KONSOLERECENZJA

Ion Maiden

Tekst, który został opublikowany w Wolnej Strefie, ale bardzo nam się spodobał, więc ląduje na głównej! 🙂

Pamiętacie firmę 3D Realms? Tęsknicie za oldschoolowymi strzelankami i czerstwymi one-linerami? To na pewno zainteresuje was wiadomość o premierze Ion Storm. Gra twórców legendarnego Duke Nukema miała na dniach swoją premierę, a konkretnie 28 lutego. Twórcy przedstawiają ją jako fabularny prequel do niezbyt ciepło przyjętej gry Bombshell, w której wcielaliśmy się w najemniczkę walczącą z kosmitami, która oczywiście próbuje uratować nasz świat.

Akcja Ion Maiden rozgrywa się w przyszłości, a cała otoczka jest cyberpunkowa. Po odpaleniu gry od razu rzucą nam się skojarzenia z Duke Nukem 3D i Shadow Warriorem, wszak obie te gry bazowały na tym samym silniku. Ion Maiden wyciska z niego jednak ostatnie soki i oferuje nam bardzo ciekawie zaprojektowane poziomy, które są rozległe i logicznie ze sobą powiązane, dzięki czemu po ukończeniu poziomu w następnym nie natrafimy nagle na mapę totalnie wyrwaną z kontekstu, która nie będzie nam przypominała poprzedniej. Fani staroszkolnych strzelanin powinni być w pełni usatysfakcjonowani wartką akcją, wysokim poziomem trudności i radochą z oddawanych co chwila strzałów. Arsenał jakim dysponujemy jest bardzo przyjemny w użytkowaniu, a giwery nie są zrobione na odwal tylko z pomysłem. Sposób w jaki wypluwają z siebie kolejne pociski daje satysfakcję graczowi, a AI przeciwników nie jest tępe i ograniczone jak to w produkcjach tego typu często bywa. Panowie z 3D Realms naprawdę po latach pokazali klasę i po części zrekompensowali sobie, przynajmniej u mnie, straty moralne za nieudanego Duke Nukema Forever.

Graficznie gra nie odstraszy nawet młodszych graczy łaknących emocji jakich dawne strzelanki dostarczały ich starszym braciom. Jak już wspomniałem level design stoi na bardzo wysokim poziomie, którego nie powstydziłyby się współczesne, pełne wodotrysków graficznych, strzelaniny. Głównie otacza nas miasto przyszłości wraz ze swymi budynkami, kanałami, systemami transportu i przeciwnikami rzecz jasna. Krajobraz jaki obserwujemy dość często ulega jednak zmianom, a to na skutek wybuchów, czy też naszych interakcji z różnymi obiektami. Jednym co mnie mocno i pozytywnie zaskoczyło, była liczba sekretów jakie możemy odkryć podczas naszego krwawego tournee, a te zaś możemy kontynuować dzięki licznemu orężu.

W kwestii broni również się postarano. Są tradycyjne pokroju zwyczajnego rewolweru, czy SMG podobnego do Uzi, ale również wymyślne karabiny, cudacznie wyglądający shotgun, którego w pierwszej chwili pomyliłem z granatnikiem, czy granaty naprowadzające się na cel. Jakby tego było mało część naszego arsenału ma ogień alternatywny oraz korzysta z różnego rodzaju amunicji. Dość imponująco jak na grę pisaną na bazie przestarzałego już silnika.

W kwestii dźwiękowej nie mam nic do zarzucenia, odgłosy jakie słyszymy są wiarygodne, nie charczą jak u starszych braci naszej dziewicy, a w tle przygrywa klimatyczna muzyka pasująca do tego co widzimy na ekranie.

Nasza bohaterka ma również poczucie humoru, typowe dla bohaterów podobnych produkcji, także od czasu do czasu usłyszymy jakiś one-liner, przy którym na pewno pojawi się uśmiech na naszej twarzy. Swoją drogą takie sucharki jedynie potęgują nasze poczucie jako takiego badass motherfuckera, któremu nic nie stanie na przeszkodzie i powodują, że chcemy brnąć do przodu przez hordy przeciwników, których w takich produkcjach na szczęście nie brakuje. A gdy zagubimy się na mapie i nie będziemy wiedzieli gdzie iść to należy wtedy przypomnieć sobie starą zasadę kompucjusza diuk nuka: gdzie wróg twój, tam kierunek twój 🙂

Nie brakuje także typowych „akcji w kiblu”, o których możnaby chyba napisać oddzielny tekst. Znawcy tematu wiedzą o co chodzi, a reszta dowie się grając w Ion Maiden, lub inne tytuły tego pokroju.

Jedynym wielkim minusem jest dla mnie cena tego produktu, która oscyluje w granicach 70-100zł, co nawet dla mnie, czyli sentymentalnego hardkorowca po 30-tce, jest ceną dość wygórowaną. Ale czegóż to się nie robi żeby poczuć się jak dawniej i siać dzieło zniszczenia 🙂

Gorąco polecam wszystkim pragnącym zobaczyć jak to drzewiej bywało, a szczególnie ludziom z mego oraz podobnego rocznika, gdyż gier takich jak ta zdecydowanie brakuje i ich po prostu pragniemy!

Tagi

5 Comments

  1. Czepialstwo mode on: 3D Realms tylko udostępniło silnik Build oraz wydało grę, natomiast twórcami jest nieznane mi studio Voidpoint (to zresztą ich pierwsza produkcja, jeśli wierzyć informacjom Steam).

    A co do samej gry: spróbowałem, nie wiem jak kiedyś mogłem w to grać 😛 Ale w sumie fajny blast from the past, no i ścieżka dźwiękowa dostaje ode mnie dwa kciuki w górę (po jednym za każdy utwór 😉 ). Jak wyjdzie w wersji 1.0, to może się skuszę, pod warunkiem, że cena zostanie nieco poluzowana.

    Dobre!

    1. No masz rację Cardi, ale na stronie 3D Realmsów nie rozgłaszają tak mocno kto naprawdę stworzył grę i wygląda jakby sobie ją przypisali. Ja do dzisiaj gram w różne mody Dooma 2 także mnie piksele nie odstraszają 🙂 Szybko przytulam kochane pikselki po spróbowaniu dzisiejszych triple A, którymi można rzygnąć po godzinie.

      Dobre!

      1. Jednak masz rację Osax, narazie wypuszczono kampanię próbną, a pełny produkt ma trafić do sprzedaży w trzecim kwartale tego roku.

        Dobre! 1+

        Polubili to:

        • avatar

Dodaj komentarz

Close
Close