Pizza Titan Ultra – Nerdomancer
PC & KONSOLERECENZJA

Pizza Titan Ultra

Tekst, który został opublikowany w Wolnej Strefie, ale bardzo nam się spodobał, więc ląduje na głównej! 🙂

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek jak za 50 lub 100 lat będzie wyglądać dostawa pizzy? Czy dostawcy będą podlatywać nam pod okno z pizzą na skuterach antygrawitacyjnych? A może na jetpackach? Może też czynnik ludzki zostanie zupełnie wyparty i dostarczać nam pizzę będą maszyny? Drony są całkiem realne w tej kwestii. A co byście powiedzieli na dostawcę pizzy, który byłby mechem? Brzmi absurdalnie? Ale czyż gry nie powinny być nieco absurdalne żeby nas bawić i zajmować nam czas, dając świetną rozrywkę?

Dość niedawno pojawił się na rynku nowy indyk traktujący właśnie o dostawie pizzy za pomocą mecha (wszelkie skojarzenia z niedawną recenzją Battletecha, na łamach Nerdomancera, są zupełnie przypadkowe :P). Gra pod dość zabawnym tytułem, Pizza Titan Ultra, jest dziełem niewielkiego, kanadyjskiego studia Breakfall Games. Trzeba przyznać, że pomysł jest dość oryginalny, a i wykonanie nie zgorsze.

W grze wcielamy się w świeżego pilota mecha pracującego w charakterze dostawcy dla pizzerii, która ma jedną zasadę – dostarczyć zamówienie w maksymalnie 15 minut. Jak się jednak szybko przekonamy w praktyce czasu mamy o wiele mniej i naprawdę trzeba się mocno sprężać, żeby dostarczyć w terminie ten uwielbiany przez świat placek z serem i dodatkami różnego rodzaju.

Jako, że sterujemy mechem, a mechy wywodzą się z Japonii, mamy tutaj multum nawiązań do gier oraz animacji japońskich. Ogólnie cała gra od warstwy wizualnej, dźwiękowej po fabularną kipi durnowatymi, japońskimi produkcjami i w moim odczuciu gra się w nią jak w stare dobre produkcje z Dreamcasta, typu Crazy Taxi, czy Jet Set Radio. Wykonujemy serie, na dłuższą metę, powtarzalnych misji, gdzie nie zawsze naszym głównym celem jest dostarczenie pizzy, chociaż ostatecznie owa potrawa i tak zawsze jest doręczana klientowi. W naszych kolejnych zleceniach musimy zbierać składniki na pizzę, walczyć z armią złowrogiej, mysiej konkurencji, zbierać fundusze lub po prostu siać zniszczenie, bo np. firma budowlana dogadała się z burmistrzem, że użycie naszego pizzowego mecha będzie najlepszym rozwiązaniem do przygotowania dzielnicy pod budowę nowego osiedla, a że obaj są VIPowskimi klientami naszej pizzerii, to za wiele do gadania nie mamy 🙂 Wspomniana wcześniej mysia armia należy do firmy konkurencyjnej, która w sposób militarny utrudnia nam dostawy pizzy. A dlaczego „mysia”? Ano dlatego, że jest dowodzona przez mysz… stylizowaną na lorda Vadera ze Star Warsów. Takich prześmiewczych sytuacji jest w tej grze multum, co chwila spotykamy się z jakimiś nawiązaniami do pop kultury, zarówno tej współczesnej jak i tej sprzed 30 lat.

Poletko naszych zadań jest podzielone na regiony, w których to mamy do wykonania kilka misji dla naszych VIPów oraz jest zawsze misja czelendżowa, gdzie dostajemy wolną rękę w działaniu. Dostęp do kolejnych regionów odblokowujemy zdobywając ulubione przez wszystkich dolary – te odbieramy za ukończenie misji lub po prostu zbieramy podczas ich trwania. Jak na grę o mechach przystało możemy w naszym garażu dowolnie modyfikować swojego robota, chociaż zmiany te będą głównie wizualne – wpływu na realne właściwości mecha nie odczułem. Na koniec kładziemy ulubione kolorki i ruszamy do akcji.

Od strony wizualnej mamy tutaj cell-shadingowy świat, który jest dość zróżnicowany zależnie od regionu w jakim działamy. Kreskówkowa grafika podkreśla świetnie absurdalność rozgrywki i podtrzymuje przekonanie, że gra została zrobiona z myślą o zabawie. Postacie przemawiają do nas gibberishem, znanym chociażby z Magicki, czołgi mają doczepione mysie uszy, budynki obracamy w pył kilkoma uderzeniami naszego mecha, a pizzę dostarczamy wywalając klientowi ścianę w bloku i demolując mu mieszkanie – na szczęście jest on zawsze zadowolony, no bo przecież pizzę ma na czas 🙂

Żeby nie było lamentów, że jakiś badziew tu opisuję, to już pędzę z wyjaśnieniem: ten tytuł to po prostu czysta rozrywka. Zero realizmu, symulacji itp. rzeczy. Dla mnie takie gry przypominają stare dobre czasy świetności automatów oraz mało wymagających gier na konsole, których celem było wywoływanie radości z grania, a nie generowania poważniejszych emocji. Także jeśli chcecie poprawić sobie humor po ciężkim dniu to gorąco polecam.

1+

Polubili to:

  • avatar
Tagi

One Comment

Dodaj komentarz

Sprawdź również

Close
Close
Close