ARTYKUŁPC & KONSOLE

Subiektywnie o E3 – Electronic Arts

E3 to zdecydowanie najważniejsze święto graczy, podczas którego, mamy okazję obserwować cudowny mechanizm walki o gracza – klienta, a w zasadzie o jego pieniądze i czas wolny. Ta batalia jednym wychodzi, innym się nie udaje, ale jedno jest pewne – zawsze jest o czym pogadać. No to gadamy!

OldUpa: Od E3 minęło już nieco czasu, emocje trochę ostygły, przyszedł czas na zimne kalkulacje. Zaczynamy od EA, więc na sam początek przyznam się bez bicia – nic mnie nie zaskoczyło. Ok, mamy Sea of Solitude i Anthem, które nie są podgrzewanymi po raz 18 (albo i lepiej) kotletami, ale prawdą też jest, że o tych produkcjach słyszymy już od jakiegoś czasu. Czy to nie dziwne, że EA nie miało żadnego asa w rękawie na okoliczność największego święta graczy?

No dobra, przyznam, że serduszko mi mocniej zabiło na widok Command & Conquer, po czym natychmiast ostygło gdy okazało się, że to kolejna gra na mobilnioka, która do tego pewnie będzie jeszcze najeżona mikrotransakcjami i innymi duperelami. Dla mnie wydanie tej gry na małe ekrany świadczy jedynie o druzgocącym upadku marki. A szkoda, bo przecież aż się prosi, żeby StarCraft 2 doczekał się jakiejś solidnej konkurencji. Cóż, nie tym razem.

Anthem z kolei to gra, o której wiemy już całkiem sporo, nawet wiemy jak wygląda gameplay, a jednak wciąż trudno jest mi jednoznacznie stwierdzić, czy nada sie toto na dłuższe posiedzenia. Może się okaże, że Warframe otrzyma solidną konkurencję, bo jednak Destiny 2 okazało się porażką.

Trudno nie wspomnieć o Battlefield 5, a chociaż żadna to nowość i trailer widzieliśmy już czas jakiś temu, to przyznam, że tym razem w stronę nowej odsłony tej kultowej strzelanki patrzę z zaciekawieniem. Pomijając już sam gameplay, to tym razem mamy mieć do czynienia z destrukcją otoczenia na dużą skalę, a także – co jest po mojemu strzałem w dziesiątkę – nie będzie już wersji Premium! Niestety, wszystkie ostatnie odsłony Battlefield cierpiały na bolesny podział społeczności, a ostatecznie i tak większość ludzi grała na mapach z podstawki. Tym razem zastosowany będzie inny model, w którym okresowe aktualizacje mają otrzymać wszyscy. Jak to wyjdzie w praniu i na czym EA będzie od nas łoiło kasiorę – zobaczymy.

No i mamy jeszcze zapowiedź nowego abonamentu EA Access – za bagatela 14.99 zielonych będziemy mogli grać w produkcje EA już w dniu premiery. Nie oszukujmy się, nadwiślański kraj nie jest targetem tej usługi i na nasze warunki jest ona po prostu zbyt droga, ale zapewne i u nas znajdzie swoich amatorów.

Cardi: Ja tam już od pewnego czasu określam EA w najlepszym razie jako “nie mój cyrk, nie moje małpy”, ale o ile co roku jestem neutralnie obojętny, tak w tym byłem… intensywnie obojętny. Właściwie jedyną rzeczą, na którą mogłem czekać było Anthem – teraz widzę, że to taki miks Destiny 2 i Monster Huntera, który #nikomu. Pomimo wtopy BioWare Montreal z ME:A wciąż jednak tlą się u mnie resztki wiary w HQ w Edmonton, dlatego jestem gotów dać grze benefit of doubt, ale znowu brak info o Dragon Age 4 znaczy, że ten projekt został zaorany i właściwie już na nic nie czekam. Prawie mi szkoda.

OsaX: Co jak co, ale zapowiedź mobilnego C&C była jak plaskacz w twarz ze strony Electronic Arts skierowany do każdego, kto pamięta glorię tej serii. Jasne, można teraz wrzucić obok memowego “Janusza nosacza” mówiącego, że “kurła kiedyś to były czasy” i zdać to na karb mojego zwyczajowego marudzenia, ale… serio przykre to. Prawie jak to, co się dzieje z pewną marką na literę F. Poza tym jednak konferencja elektroników była zwyczajnie nudna, jedynie Sea of Solitude może być ciekawym “indykiem”, przynajmniej od strony wizualnej. Reszta? Meh.

RX: Największy nacisk EA tradycyjnie padł na wszystkie kasyna sportowe, zwane pospolicie FIFA i spółka, do tego nastąpiło już absolutne zbezczeszczenie zwłok Command & Conquer, drugie podejście po Dungeon Keeper do zmiany uwielbianej serii w aplikację do mikrotransakcji (gameplay opcjonalny). Command and Conquer jak kolega wyżej napisał, nie tyle upadło co zostało zasypane żywcem razem z Westwood, podczas prób wprowadzania innowacji na siłę i odkrywania niepotrzebnie gatunku od nowa. Od jakiegoś czasu EA przechwala się tym, że w Anthem nie będzie mikrotransakcji, ale jedyne co z tego można wyciągnąć to to, że w dniu premiery ich nie będzie. Może. A nawet już wiemy że nie, jako że ogłoszono Airlifts – nie lootboxy, ale lotboxy. Wow, EA, to było naprawdę szybkie.

Tagi

Dodaj komentarz

Close
Close