NEWSSERIALE

Batwoman w nowym serialu to wojująca feministka – lesbijka, która naprawi świat

Takie to już czasy, że prawie do każdego filmu upycha się teraz takie ideolo-trolololo pierdoły, że nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Niestety, wszystko wskazuje na to, że zbliżający się serial Batwoman to nie będzie opowieść o superbohaterce, ale raczej o wojującej feministce – lesbijce, która pokaże nam, jak bardzo faceci nie potrafią, a ona, proszę Państwa, potrafi wszystko znacznie lepiej.

Jak na niezależną i lepszą w każdym aspekcie od mężczyzny (baczność!) KOBIETĘ (spocznij!) – lesbijkę przystało, w przypływie wypełnionej po brzegi estrogenami niezależności włamuje się do batmanowego kamerlika, żeby podpierdzielić mu strój i gadżety, bo jak wiadomo na (baczność!) NIEJ (spocznij!) to wszystko dopiero nabierze jakiegokolwiek sensu. Bo to jest (baczność!) ONA (spocznij!), a (baczność!) ONA (spocznij!) jest lepsza, bo jest (baczność!) NIĄ (spocznij!), a nie nim – wiadomka. A najgorsze, że jak (baczność!) ONA (spocznij!) to już wszystko podpierniczy, to później faceci bezczelnie przypisują sobie jej ciężką robotę.

Oczywiście jest i protekcjonalny Bruce Wayne, który ją tam ustawia, bo jest facetem, chociaż w sumie to i tak dobrze, że nie zrobili z niego geja…

Naprawdę, zachodzę w głowę, kto wpadł na tak koślawy wizerunek superbohaterki, która swoją siłę musi podkreślać przede wszystkim antagonizmem względem mężczyzn. Zamiast stworzyć film o silnej, fajnej babce, tworzy się takiego nielogicznego ideologicznie, propagandowego gniota. Już w samym trailerze podkreślone jest tyle razy, że kobieta – nietoperz jest kobietą, bo jest kobietą, a nie facetem. Kobietą. To jest kobieta.

(pst… to jest kobieta!)

A pamiętacie Basię Gordon?

Tagi

Dodaj komentarz

Close
Close