PC & KONSOLERECENZJA

Redout

Materiał archiwalny, przeniesiony ze strony Save!Project

Są takie marki, które miały pomysł na siebie i od lat dzierżą miano najlepszej gry w swej kategorii. Na ten przykład, stareńki WipEout. Jasne, że na naszym podwórku nie brakowało innych futurystycznych ścigałek, w których dominującym pierwiastkiem były absurdalne prędkości. Był konsolowy F-Zero, pecetowy POD czy multiplatformowy Rollcage, ale nie oszukujmy się – na tronie było tylko jedno miejsce i zasiadał na nim WipEout. A tymczasem, zupełnie znikąd, pojawił się kolejny pretendent do przejęcia władzy.

Redout, bo o nim mowa, jest duchowym spadkobiercą WipEouta, i choć jest nim jedynie nieoficjalnie, nie pamiętam, by w ostatnim dziesięcioleciu jakakolwiek inna gra tak bardzo zbliżyła się do niedoścignionego ideału ze stajni Psygnosis. Jeśli tęsknisz za futurystycznymi pojazdami unoszącymi się nad ziemią, torami gładkimi jak lico nastolatki, pełnymi zakrętów, pętli i skoczni, możesz już szukać młotka i planować zamach na życie świnki skarbonki. Redout jest właśnie grą dla ciebie.

Zaczynamy klasycznie, od trybu kariery. Wybieramy jeden z kilku pojazdów pierwszej dostępnej klasy (kolejne klasy są zablokowane – otrzymamy do nich dostęp po dobiciu do określonego poziomu doświadczenia) i ruszamy na tor. Na początek skromnie, nie zainstalujemy żadnych dodatkowych wspomagaczy (wśród nich umiejętności pasywne i aktywne, a każdą z nich można dodatkowo rozwijać w trakcie kampanii, więc jest w czym wybierać), bo nie posiadamy jeszcze gotówki, a tę oczywiście zarobimy wygrywając kolejne wyścigi. Wśród dostępnych imprez wyboru też zbyt wielkiego nie mamy, bo na początku są jedynie dwie, rozgrywane w dodatku na tym samym torze – starcie z innymi rywalami na kilku okrążeniach i wyzwanie czasowe. I tu właśnie zaczynają się schody.

Mimo pozornej prostoty, rozgrywka wymaga nie tylko refleksu, ale i skupienia, czego dowodzą już pierwsze wyzwania, teoretycznie przeznaczone dla totalnych żółtodziobów. Otrzaskanie się z fizyką i sterowaniem też będzie nieodzowne, gdyż nie wystarczy gnać na pełnym gazie i z poślizgiem wchodzić w zakręty. Trzeba również wychylać nasz bolid na boki, a także w przód i w tył; wymaga to przyzwyczajenia, szybko jednak przekonujemy się, że bez wykorzystywania tych kilku dodatkowych umiejętności będziemy z hukiem lądować na dole tabeli, bo każde otarcie o bandę, każdy źle zaliczony zakręt to strata często nie do odrobienia.

Redout jest piekielnie trudny, wymagający i diablo precyzyjny. Co tu dużo mówić, to jeden z tych tytułów, który nie bierze jeńców, z drugiej jednak strony gra w swej surowości jest uczciwa, a każda wygrana daje olbrzymią satysfakcję. Jeśli nie “wykujesz na blachę” każdego toru i nie opanujesz sterowania, lub co gorsza masz refleks szachisty, komputerowych rywali będziesz oglądał jedynie jako oddalające się z zawrotną prędkością punkciki. Dlatego też gorąco zalecam, by grać na padzie – z uwagi na konieczność korzystania z dwóch gałek analogowych jednocześnie, wykonywanie tych samych czynności na klawiaturze jest nie tylko trudniejsze, ale i mniej intuicyjne.

Kariera jest daniem głównym, ale oprócz niej mamy jeszcze tryb szybkiej gry (do wyboru kilka wariantów wyzwań, w tym klasyczne wyścigi, wyścigi bez respawnu lub bez wspomagaczy, próby czasowe, Last Man Standing (po każdym okrążeniu ostatni odpada), etc.) oraz rozgrywki sieciowe, w których może zmierzyć się dwunastu śmiałków. Gra wygląda pięknie, co też specjalnie nie dziwi, skoro bazuje na Unreal Engine 4. Może poszczególne obiekty na trasach nie porażają uszczegółowieniem, w tym przypadku jednak i tak nie mielibyśmy czasu na podziwianie detali. Ważne, że animacja jest niesamowicie płynna, a w ruchu prezentuje się wszystko obłędnie. A najlepsze jest, że tego kolorowego, absurdalnie szybkiego cudeńka można doświadczyć również za pośrednictwem sprzętu VR (zadbano o wsparcie dla Oculus Rift, HTC Vive i OSVR). Jakie muszą być wtedy wrażenia, wolę nawet nie myśleć. Ale chętnie podzielę się tą wiedzą, dajcie mi tylko gogle, odpalcie Redouta i wywalcie klucz za okno na co najmniej tydzień. Proszę, zróbcie to!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button