FELIETONFILMYPC & KONSOLESERIALE

Wieczorne rozważania przy piwie: na co komu ta cała polityka w science – fiction?

Witam wszystkich zgromadzonych! Muszę się do czegoś przyznać – w ostatnich dniach zacząłem nadrabiać serial „The Expanse”, co skłoniło mnie do zadania sobie pytania: czy obok laserów, dziwnych technologi przyszłości i kosmitów, rację bytu ma także znana przez wszystkich i (nie)lubiana polityka? Uważam, że jak najbardziej tak! Rozsiądźcie się więc wygodnie i skosztujcie złocistego trunku, gdy ja tymczasem rozpocznę swoje przemyślenia.

Od razu małe ostrzeżenie: podczas omawiania pewnych wątków, mogą zdarzyć się spoilery, czujcie się ostrzeżeni!

Trochę mniej fiction, trochę więcej science – The Expanse

Zacznę więc może od mojego najświeższego nabytku w serialowej kolekcji, czyli „The Expanse”. Jest to produkcja, która znalazła całkiem duże grono odbiorców. Oddane do tego stopnia że byli gotowi ratować ten serial petycjami i akcją crowfundingową, kiedy ogłoszono jego anulowanie.

Czemu zyskał taką popularność? Według mnie, dzięki większej bliskości naszemu światu niż ma to miejsce w innych produkcjach. Przykłady? Statki kosmiczne poddające się klasycznym zasadom grawitacji, wszechobecne przeciążenia, ryzyko radiacji, ludzie zmienieni przez brak ziemskiego ciążenia… można by wymieniać i wymieniać. Podstawą jest także właśnie polityka. Przeludniona Ziemia niczym Wielka Brytania za czasów kolonialnych, musi z oddali panować nad swoimi interesami. Zbuntowany Mars zamiast inwestować w terraformację planety, swoje zasoby kieruje ku wojsku aby utrzymać niepodległość. Pas asteroid stara się wywalczyć swój własny głos na arenie systemu gwiezdnego, sięgając po coraz to drastyczniejsze środki.

Fun fact: ta pani jest znana z użyczenia głosu Shala’Raan vas Tonbay – quariance z Mass Effect

Jak w prawdziwym życiu – każdy ma swoją agendę, oraz stronę po której się opowiada. Do tego wszystkiego dochodzi nieznana kosmiczna siła – Protomolekuła, która w nosie ma wszystkie ludzkie układy, porozumienia, wojny, czy wytyczone granice. Dzięki tworzonemu przez to kontrastowi „The Expanse” jest… lepsze.

Lubiłem prequele zanim stały się memem – Star Wars 1-3

Nigdy nie rozumiałem fenomenu „nie lubienia” prequeli „Gwiezdnych Wojen”, dzięki nim części 4-6 zyskały tak wiele! Wszyscy byli wzburzeni, kiedy to w najnowszej odsłonie z ręki Kylo Ren’a zginął Snoke, ponieważ nie było o nim wiadomo prawie nic konkretnego, ale czy o Imperatorze w najstarszych częściach wiedziano więcej? Dzięki opowiedzeniu historii o związku Ciemnej Strony z polityką, Darth Sidious zyskał dodatkową głębię.

Dzięki prequelom wiemy, że polityczne zagrywki Palpatine’a miały ogromne znaczenie – wiedział on, iż Jedi jest więcej, zaatakował ich więc ze strony, którą najbardziej zaniedbywali – życia codziennych ludzi. Rycerze Jasnej Strony posiadali jedną wielką wadę, zostawali padawanami w bardzo młodym wieku, przez co z jednej strony Ciemna strona nie mogła na nich wpływać, ale z drugiej odcinali się od świata codziennego, a co za tym idzie – byli oderwani od polityki. Kanclerz skrupulatnie to wykorzystał, manipulując zdarzeniami, wykorzystując innych (m.in. Jar jara) i w końcu wywołując wojnę domową, co doprowadziło do ziszczenia się jego planów.

Czy te oczy mogą kłamać?

Nie tylko romansami człowiek żyje – seria Mass Effect

Pomimo tego, że seria ta za sprawą najnowszej części nie cieszy się ostatnio mocnym powodzeniem, to nadal patrzę z nostalgią wstecz na pierwszą odsłonę. Obce i piękne światy, całkiem dobry wątek fabularny, a także wisząca w Mgławicy Węża olbrzymia Cytadela – polityczne centrum Drogi Mlecznej, mieszczące w swoim wnętrzu ambasady wielu ras i Radę Cytadeli.

Pamiętam z jakim zapałem śledziłem nowe wpisy leksykonu dotyczące innych ras i ich miejsca w Galaktyce. Z wielką chęcią dowiadywałem się o wszystkich mniejszych i większych politycznych sporach, o aspiracjach Volusów do stołka Rady, czy dyplomatycznego protestu Batarian. Dzięki temu można było odnieść wrażenie, że świat ten żyje i ewoluuje.

Wisienką na torcie w części pierwszej był dla mnie plan Żniwiarzy – przejmując Cytadelę, wywołaliby paraliż polityczny, a co za tym idzie chaos i popłoch w całej Galaktyce.

Historia dwóch stacji – Deep Space Nine i Babylon 5

Pomimo oczywistego podobieństwa (stacja kosmiczna), serie te mają także inną cechę wspólną – bez polityki nie miałyby one racji bytu!

DS9, przejęta po kardasjanach i osadzona w uniwersum „Star Treka” stacja kosmiczna, swoje polityczne początki wzięła od podkreślenia obecności Federacji w regionie. Szybko jednak przemieniła się w bastion strzegący tunelu do kwadrantu gamma, a jej załoga dzięki politycznym zagrywkom zdołała m.in. stonować agresywnych Klingonów, czy przekonać Romulan by przyłączyli się do pokonania Dominium.

Deep Space Nine (Terok Nor)

Babylon 5 została natomiast zbudowana w kosmicznej Strefie Neutralnej specjalnie w celach pokojowych, aby zapobiec wszelkim wojnom pomiędzy rasami zamieszkującymi Drogę Mleczną. Oczywistym jest więc to, że polityka i dyplomacja grały w serialu kluczową rolę.

Polityka Wszechświata

No dobra, na tym może zakończę moje przemyślenia, bo choć produkcji sci-fi z wyraźnie zaznaczonymi wątkami politycznymi jest więcej, to jasnym jest że wszystkie tylko na tym zyskują.

A czy wy, drodzy czytelnicy zgadzacie się z moją opinią? Przekreślacie ją może w każdym aspekcie? Podzielcie się w komentarzach!

1+

Polubili to:

  • avatar
Tagi

2 Comments

  1. Ja jestem świeżo po obejrzeniu ostatniego odcinka Gry o Tron – tam to jest akcja 😀 polityka co prawda mniej subtelna, ale różne knucia koronowanych głów są naprawdę intrygujące i czasami poziom bezwzględności i cwaniactwa potrafi szokować.
    Co do SW to w zasadzie podzielam to zdanie, że prequele Gwiezdnych Wojen dają znakomite tło i wiele wyjaśniają, ludzi męczy raczej ta nieco bardziej bajkowa momentami stylistyka. Brak im tej specyficznej surowości pierwowzorów.

    1. @oldupa prequele GW to temat rzeka, z jednej strony mamy hejt na Jar Jara i romans Anakina z Padme, z drugiej wychwalanie pod niebiosa Obi-Wana i Dartha Maula. Czy jest bajkowo? Sądzę, że gdyby Lucas miał sposobność, to stare części też by były zrobione w takiej stylistyce. 😛 Paradoksalnie uważam, że fabularnie to starym częściom bliżej jest do lekkiej bajki niż prequelom. 😉

Dodaj komentarz

Close
Close