PC & KONSOLERECENZJA

Zombie Vikings

Materiał archiwalny, przeniesiony ze strony Save!Project

Z ogromnym zaangażowaniem śledzę serial „The Walking Dead”, a i „Wikingowie” z Travisem Fimmelem to dla mnie rzecz nie do pogardzenia. Nie jestem zresztą w tej kwestii żadnym wyjątkiem, o czym świadczy oglądalność obu telewizyjnych produkcji. Można by więc półżartem stwierdzić, iż projekt autorstwa szwedzkiego studia Zoink Games już za sprawą samego tytułu próbuje wkupić się w łaski odbiorców. Zostawmy jednak dowcipkowanie twórcom Zombie Vikings, co akurat im wyśmienicie wychodzi. Owszem, niezależna gra wykorzystuje popularne tematy, ale czyni to z wdziękiem i pomysłowością. Nie zawodzi też od strony rozgrywki, jak przystało na dobrego reprezentanta wirtualnej branży.

Produkcja, której autorzy mają na swoim koncie ciepło przyjęte Stick It to The Man!, od samego początku daje graczom jasno do zrozumienia, by nie traktować fabuły na serio. Oto bowiem przenosimy się do siedziby Odyna, a zachowanie nordyckiego boga nieco odbiega, delikatnie mówiąc, od normalności. Nagle składa mu wizytę Loki i rzuca tekstem o problemach z samoakceptacją. Jak można spodziewać się po bogu oszustwa, biorąca na litość gadka stanowi jedynie pretekst do wykręcenia wrednego numeru. Loki wykorzystuje chwilę nieuwagi starca, by ukraść jego oko i czym prędzej czmychnąć w siną dal. Poszkodowany nie zamierza z kolei puścić tego wybryku płazem, wysyłając za nicponiem grupę potężnych wikingów. Wprawdzie ów dream team składa się z nieboszczyków, ale to żaden kłopot dla nestora nordyckiego panteonu. Drobne czary-mary i po krzyku – skandynawscy wojacy stoją jak żywi. No nie do końca, bo długie leżenie w ziemi obdarzyło ich „zombiaczą” urodą. Niemniej magia Odyna sprawia, iż kipią krzepą zamiast zachowywać się niczym typowe, powolne szwendacze.

Tak rozpoczyna się szalona podróż nieumarłej drużyny, która rusza tropem cwaniackiego bożka. Po drodze nasi protagoniści spotkają mniej bądź bardziej cudacznych osobników, przy czym ogromnej ich liczbie przyjdzie obić paszcze wraz z zadkami. I chociaż rozgrywka, którą szerzej omówię w kolejnych akapitach, generalnie sprowadza się do intensywnej naparzanki, fabuła nie jest szczątkowym szkieletem, ledwie zaznaczającym swoją obecność. Oczywiście nie uświadczymy złożonego scenariusza godnego najlepszych erpegów czy przygodówek, lecz warstwa narracyjna została rozwinięta na tyle, aby zainteresować odbiorców. Przede wszystkim króluje w niej humorystyczna atmosfera, która wywoła regularny uśmiech na naszych twarzach. Deweloperzy nie odmówili sobie przy tym wtrącenia paru popkulturowych cytatów, a nawet odwoływania się do popularnych serwisów internetowych. Warto zarazem podkreślić, że cała historia jest odpowiednio spójna i nie przybiera formy totalnie oderwanych od siebie scenek. Co więcej, twórcy z powodzeniem wpletli do głównej osi fabularnej wątki, które dotyczą przeszłości grywalnych bohaterów.

Pora wreszcie przyjrzeć się dokładniej temu, co szwedzka pozycja ma do zaoferowania pod względem mechaniki. Zombie Vikings to side-scrollowa zręcznościówka, gdzie największy nacisk położono na starcia z licznymi przeciwnikami. Wrogów częstujemy ciosami standardowymi oraz atakami specjalnymi, a w przypadku pomniejszych oponentów istnieje dodatkowo możliwość pochwycenia takiego gagatka i ciśnięcia nim w dowolnym kierunku. Rzucać da się też wybranymi obiektami innego rodzaju, np. bombami, jakie podsyłają niektórzy niemilcy. Postępy pociągają za sobą dostęp do nowych broni oraz run pomagających w przetrwaniu (poprzez zwiększenie szybkości, zdrowia itd.). Co najważniejsze, gameplay pozostaje wierny prześmiewczemu charakterowi produkcji. Nie zdziwcie się zatem na widok oręża w formie rybiej ości bądź nogi nieboszczyka, a także towarzyszącej nam czasami krzyżówki prosiaka z jednorożcem. Ba, w pewnym momencie rozegramy dość oryginalny mecz. Oprócz tego, humorystyczny wydźwięk posiadają również opcjonalne zadania poboczne.

Ogólne zasady są proste do opanowania, lecz im dalej w las, tym bardziej trzeba liczyć się z rosnącym poziomem trudności. Nie zmienia to jednak faktu, że zabawa wciąga, a radosny nastrój niweluje uczucie frustracji, gdy podwinie nam się noga. Jak łatwo zgadnąć, wciskanie przycisków bez zastanowienia nie obrodzi długofalowymi sukcesami. Mówiąc bez ogródek, należy tłuc wrogów z głową, zwłaszcza bossów, do których bez właściwej taktyki ani rusz. W tym miejscu muszę jednocześnie wtrącić małe „ale”, mimo że gameplay został generalnie dobrze zrealizowany. Otóż w walkach z dużą grupą przeciwników wkrada się niekiedy chaos, który może troszkę utrudnić orientację, a co za tym idzie – zablokowanie ciosu w porę itp. Skoro już wspomniałam o zastrzeżeniach, zauważyłam jeszcze sporadyczne wpadki natury technicznej. Na szczęście, nie były to jakieś rażące błędy, które przekreśliły dalsze przechodzenie gry. Dla przykładu, moja postać jakby zaklinowała się raz przy przeszkodzie terenowej, by po chwili zareagować prawidłowo.

Kampanię można przejść pojedynczo albo zwołać maksymalnie do trzech kumpli i bawić się z nimi w trybie kooperacji. Wiadomo – w kupie raźniej, aczkolwiek samotne wilki wcale nie stoją na straconej pozycji. Singiel potrafi dostarczyć sporo frajdy i nie ogranicza nas do sterowania jedną postacią przez całą grę. Wręcz przeciwnie, konstrukcja Zombie Vikings zachęca do wypróbowywania każdego z dostępnych wojowników, a opcja wyboru bohatera pojawia się nie tylko przy rozpoczęciu pierwszej misji, lecz także przed kolejnymi etapami. Co istotne, nasi podopieczni, wśród których mamy choćby przypakowaną Gunborg czy połączonego z ciałem ośmiornicy Seagurda, są wystarczająco zróżnicowani.

Jeśli chodzi o oprawę wizualną, kreskówkowa grafika utrzymana jest w podobnej stylistyce co poprzedni tytuł ze stajni Zoink Games, czyli Stick It to The Man!. Ręcznie rysowane lokacje wraz z postaciami cieszą oczy starannym wykonaniem oraz bogactwem detali. Uniwersum produkcji wygląda niczym dekoracje, które wycięto z papieru, następnie pieczołowicie pomalowano farbami. Nie ukrywam, że taka konwencja bardzo przypadła mi do gustu. O pozytywne wrażenia estetyczne dbają też liczne przerywniki filmowe wraz z warstwą dźwiękową. Angielski voice-acting wypadł profesjonalnie, gdyż zatrudnieni lektorzy nie są ani anemiczni, ani nie popadają w przesadę. Muzyka, która przygrywa przygodom wojowniczych zombiaków, może i nie kojarzy się z nordycką mitologią, ale idealnie pasuje do komediowego ujęcia, w jakim została przedstawiona.

Podsumowując, Zombie Vikings to bardzo grywalny kawałek kodu, który nadaje się zarówno do samotnych posiedzeń, jak i sesji ze znajomymi. Lekki, żartobliwy klimat czyni również tę produkcję niezłym sposobem na zwalczenie chandry, czego doświadczyłam na własnej skórze. Gdy odpalałam grę w stanie przygnębienia, podczas zabawy mój humor ulegał znaczącej poprawie. I nie był to szyderczy śmiech z powodu nieudolności twórców, bo, pomimo drobnych niedoskonałości, nie ma tu o czymś takim mowy. Ekipa ze Szwecji dobrze wywiązała się ze swojego zadania, racząc graczy sympatycznym „indykiem” w trupio-nordyckim sosie.


  • Humorystyczna fabuła
  • Jajcarski klimat
  • Wciągająca rozgrywka
  • Kilka grywalnych postaci
  • Możliwość zabawy w co-opie
  • Atrakcyjna oprawa wizualna
  • Wysokiej klasy udźwiękowienie
  • Czasami może być ciut chaotycznie, gdy wróg ma dużą przewagę liczebną
  • Drobniutkie błędy techniczne
Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close
Close