PC & KONSOLEPORADNIK

Dark Souls – poradnik

Materiał archiwalny, przeniesiony ze strony Save!Project

Dark Souls nie bez powodu jest określane jako jedna z trudniejszych gier, jakie pojawiły się na rynku w ostatnich latach. Śmierć tutaj jest czymś tak normalnym, jak spacer po parku w ładny, słoneczny dzień. Żeby jednak za dużo zgonów się Wam nie zdarzało oraz zebyście nie zgubili drogi w świecie Lordran, zapoznajcie się z tym poradnikiem.

Nie liczcie jednak na to, że poprowadzę Was za rączkę – w ten sposób sporo byście stracili, wierzcie mi. Zamiast tego przedstawię Wam kilka porad na temat przetrwania w świecie Dark Souls. Powiem w jakiej kolejności odwiedzać konkretne lokacje, a gdzie lepiej nie zaglądać przedwcześnie. Dowiecie się też w jaki sposób zwiększyć swoje szanse w starciu z bossami. Tak więc po lekturze powinniście być bogatsi o pożyteczną wiedzę i kolejne starcia będą przebiegać z pewnością po Waszej myśli.

Porady ogólne

 

  1.  Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, zainstaluj małą modyfikację Dsfix, która zdecydowanie poprawia jakość PeCetowego portu gry oraz pozwala na lepszą kontrolę wielu ustawień.
  2.  Nie spiesz się. Piszę to nie tylko w kontekście tego, że przegapisz ładne widoki – to też – ale przede wszystkim biegnąc na ślepo do przodu łatwo stajesz się celem dla wszystkich wrogich istot w okolicy, a niektóre z nich potrafią gonić gracza naprawdę długo. Do tego przegapisz mnóstwo rzeczy, takich jak ukryte skarby, sekretne przejścia i nie tylko. Tak więc: spiesz się powoli i bądź cierpliwy. W końcu wygrasz!
  3. Eksploruj. Każda lokacja kryje w sobie coś wartego uwagi – a to ukryta skrzynia, a to przejście otwierające skrót do innej lokacji. W najgorszym przypadku odnajdziesz mały skrawek historii świata gry i dowiesz się więcej o lore Dark Souls.
  4. Ucz się przeciwników. To jeden z kluczy tej produkcji, uczenie się na własnych błędach. Jeśli zginąłeś, bądź pewien ze wyniosłeś ze swej śmierci wiedzę na temat zachowania przeciwnika. Wyucz się jego schematów zachowań, specyficznych animacji, odporności i słabości, a następnie wykorzystaj tę wiedzę! Przykładowo, nieumarli bardzo nie przepadają za boską bronią, szkielety na chwilę się rozpadną po mocnym uderzeniu, a golemy są bardzo powolne, co łatwo wykorzystać zachodząc je od tyłu po każdym ciosie.
  5. Nie przejmuj się wyborem klasy – tak naprawdę są one tylko punktem startowym, a to, jaką postacią będziesz w końcu grać, zależy tylko od Ciebie. Wybierając wojownika na samym początku można skończyć jako pełnowartościowy mag i vice versa. Jeśli masz jakieś preferencje, wtedy warto przyjrzeć się jak poszczególne klasy mają rozdysponowane punkty umiejętności.
  6. Nie bój się eksperymentować z ekwipunkiem. To naprawdę rzadka cecha w grach, aby w zasadzie cały dostępny arsenał broni był rzeczywiście przydatny. W Dark Souls nie istnieje coś takiego, jak broń która jest do niczego. No dobra, może poza tymi połamanymi mieczami. Każdy oręż jaki znajdziesz, można przekształcić w coś naprawdę potężnego – owszem, niektóre bronie lepiej się skalują z umiejętnościami albo dobrze współgrają z konkretnymi ulepszeniami, ale tak naprawdę możesz używać czego tylko chcesz. A że rozmaite bronie mają nie tylko różne statystyki, ale również różne animacje… wybierz to, co najlepiej pasuje do Twojego stylu walki.
  7. To samo tyczy się pancerzy i tarcz. Czujesz się zbyt powolny, wolałbyś bazować na unikach i zręcznym przetaczaniu się od zagrożenia? Wymień te kamienne nagolennki na coś lżejszego, niech łączna waga noszonego ekwipunku spadnie poniżej 50%, a zyskasz sporo na mobilności. Wolisz być średniowiecznym czołgiem? Poszukaj najcięższego pancerza jaki tylko możesz znaleźć, upewnij się, że inwestujesz w odpowiednie atrybuty i możesz iść przez świat. Albo się czołgać, jeśli jednak założyłeś coś przyciężkiego.
  8. Zginąłeś zabrawszy wcześniej jakiś przedmiot? Nie martw się, nie straciłeś go! Jedyna strata to dusze (o ile ich nie odzyskasz w ciągu następnych kilku minut), ale one nie są naprawdę wielkim problemem, wierz mi. Ze względu na to, że zdobyte przedmioty są nie do stracenia (chyba, że celowo coś wyrzucisz), czasami warto podjąć samobójczy rajd celem zdobycia tego fajnego cacka, które widać na końcu korytarza.
  9. Jeśli dana miejscówka jest dla Ciebie zbyt ciężka, giniesz w kilka sekund: daruj sobie, idź gdzie indziej, bo zapewne nawet nie powinno Cię tam być. Masz problem tylko z konkretnym przeciwnikiem? Wtedy albo odwiedź kowala i ulepsz swój sprzęt, albo awansuj o kilka poziomów. Możesz również przejść się np. po Gold Pine Resin, który to przedmiot po nałożeniu na oręż zada dodatkowe obrażenia od elektryczności.
  10.  Pamiętaj gdzie są kowale i kupcy – i lepiej ich nie zabijaj. Wiedza to potęgi klucz, tak też jest w przypadku Dark Souls – o czym już przynajmniej raz wspomniałem. Nie raz może się zdarzyć, że potrzebujesz kupić konkretny przedmiot i lepiej pamiętać, gdzie znajduje się najbliższy kupiec, zamiast biegać na ślepo po wszystkich odwiedzonych lokacjach. Jeśli zaś chodzi o zabijanie, to cóż: naprawdę nie chcesz odkryć w Blighttown, że wkurzenie tej nieumarłej babki z mchem to był naprawdę, ale to naprawdę zły pomysł.
  11. Polub się z ciosami w plecy oraz ripostami. Nawet grając postacią korzystającą z magii, czasami po prostu szkoda marnować zaklęcia na zwykłych przeciwników. Zajście ich od tyłu umożliwi wyprowadzenie mocnego ciosu w plecy, który też powali wroga pozwalając na odsunięcie się albo uzyskanie dobrej pozycji do kolejnego ataku. Riposta zadaje jeszcze więcej obrażeń, ale wymaga nieco praktyki – znajomość animacji przeciwnika jest tutaj kluczowa, aby użyć riposty w dobrym momencie. W przeciwnym wypadku jedynie oberwiesz, dlatego warto poćwiczyć ten manewr na prostszych przeciwnikach.
  12. Nie wierz wszystkim pomarańczowym znakom, jakie znajdziesz. Owszem, część z nich może nakierować na jakieś ukryte drzwi albo ostrzec przed mimikiem. Naprawdę jednak niczego nie osiągniesz skacząc z tego klifu!
  13. Jako początkowy „gift” warto wziąć Master Key – oszczędzisz trochę dusz na kupnie kluczy i uzyskasz dostęp do kilku skrzynek. I nie tylko.
  14. Przechodząc grę po raz pierwszy, staraj się dodatkowo rozpalać (kindle) jak największą ilość ognisk. Dzięki temu zmaksymalizujesz ilość flaszek Estusa w każdym miejscu, w którym rozpaliłeś ogień.
  15. Są dwa rodzaje dusz, których nie powinieneś „konsumować” – Firekeeper Soul oraz dusze pokonanych bossów. Nie marnuj ich – przydadzą się przy ulepszaniu flaszek Estusa oraz przy wyrobie specjalnych, potężnych broni.
  16. Jeśli masz problemy w danej lokacji, warto rozważyć możliwość przyzwania tymczasowej pomocy. W tym celu oczywiście musisz odzyskać swoje człowieczeństwo przy najbliższym ognisku (koszt: 1 Humanity w przypadku ogniska już rozpalonego, w innym przypadku musisz pierw „kindle the bonfire” zanim powrócisz do człowieczej formy). Dzięki temu widoczne staną się znaki przyzwania – jednocześnie możesz się narazić na nieprzyjemność związaną z byciem zaatakowanym przez wrogiego gracza. Świat Dark Souls zdecydowanie nie jest przyjazny.
  17. Grając jako człowiek (czyli po przeprowadzeniu odpowiedniego „rytuału” przy ognisku) pamiętaj, że możesz stać się celem inwazji. Nie wszystkie są jednak przeprowadzane przez innych graczy – w grze istnieje kilka NPC-ów, którzy mogą przeprowadzać swoje inwazje na gracza i jest to związane z niektórymi wątkami pobocznymi oraz historią pewnych postaci i miejsc.
  18. Kup Purging Stone. Możesz go nie potrzebować, ale jeśli akurat zdarzy się, że jedna z tych cholernych ropuch Cię dorwie… cóż, dość powiedzieć, że klątwa w tej grze to zdecydowanie utrapienie, z którym lepiej zbyt długo się nie zapoznawać.
  19. Jak już kupujesz coś, to zainwestuj też w mchy, aby móc szybko uporać się z takimi nieprzyjemnościami jak zatrucie lub toksyny. Docenisz tę poradę w Blighttown.
  20. Masz wątpliwości co do przedmiotu? Nie wiesz jak działa ten nowy czar, który zdobyłeś albo nie masz pojęcia ile punktów zainwestować w dany atrubut? Zajrzyj na Wiki – w sieci jest przynajmniej kilka naprawdę dobrych Wiki dla Dark Souls, na których znajdziesz wszystkie potrzebne informacje.
  21. Nie ufaj nikomu. Dosłownie nikomu.

Kolejność odwiedzania lokacji:

Najlepszą metodą na sprawdzenie, w którym kierunku się udać, jest właśnie pójście gdzieś. Jeśli na wejściu dostajesz srogi łomot, to prawdopodobnie wybrałeś złą drogę. Aby jednak oszczędzić eksperymentów oraz cierpienia, zaleca się odwiedzanie miejsc w grze wedle mniej więcej poniższej kolejności.

  1.  Northern Undead Asylum
  2.  Firelink Shrine
  3.  Undead Burg
  4. Undead Parish
  5. Depths
  6.  Blightown
  7.  Quelaag’s Domain
  8.  Sen’s Fortress
  9.  Anor Londo
  10.  Darkroot Garden
  11.  New Londo Ruins
  12.  The Duke’s Archives
  13.  Crystal Cave
  14.  The Catacombs
  15.  Tomb of Giants
  16.  Demon Ruins
  17.  Lost Izalith

Dodatkowo, możesz odwiedzić lokacje nieobowiązkowe takie jak Ash Lake, Darkroot Basin, Flying Dragon Valley. Czas ich odwiedzin zależy od Ciebie – jeśli czujesz się na siłach, możesz ruszyć do nich przy pierwszej nadażającej się okazji. Jeśli zaś wolisz pierw zyskać na doświadczeniu oraz dorobić się lepszego ekwipunku, wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, abyś powrócił do nich w dowolnej chwili. Osobną kwestię stanowią lokacje z dodatku Artorias of the Abyss – pełne są ciężkich i wymagających przeciwników, dlatego najlepiej udać się do nich mniej więcej w okolicach końca podstawki, zanim ruszymy do finałowej walki. Oczywiście, można spróbować swoich sił nieco wcześniej.

Należy też pamiętać, że powyższa kolejność jest tylko sugerowana. Niektórzy mogą przykładowo szybciej odwiedzić The Catacombs w celu zdobycia Rite of Kindling, albo ruszenia pierw do New Londo Ruins przed odwiedzinami w Sen’s Fortress.

Bossowie

 

Czas na przyjrzenie się największym wredniakom w grze, czyli bossom. Wymienieni będą w kolejności spotykania ich przy przechodzeniu Dark Souls wedle zalecanej kolejności odwiedzanych lokacji. Oczywiście możecie odwiedzać lokacje w zupełnie innej kolejności, ale koniec końców będziecie musieli pokonać niemal każdego z poniżej widocznych przyjemniaczków.

Bossowie z podstawowej wersji gry:

 

Nazwa: Asylum Demon
Miejsce: Northern Undead Asylum
Trudność: łatwy

Pierwszy boss w grze i jednocześnie pierwsza okazja do dostania po tyłku. O ile próbuje się z nim walczyć przy pierwszym spotkaniu, kiedy nie posiada się jeszcze żadnej broni. Oczywiście jest możliwe pokonanie demona tylko przy użyciu pięści lub ułamanego miecza, ale nie jest to coś przesadnie opłacalnego. Znacznie lepiej zwiać bocznymi drziami i wrócić do sprawy będąc wyposażonym w jakiś miecz lub topór. Wtedy też okaże się, że walka jest dość banalna: wróg jest dość powolny, więc unikanie jego ataków nie powinno przysporzyć większych problemów, atakować najlepiej tuż po uniku, wykorzystując powolność demona.

Ciekawostka: do Asylum możemy wrócić w dowolnym momencie gry, gdzie ponownie spotkamy demona. Tym razem będzie on jednak zdecydowanie silniejszy, dysponując także kilkoma nieprzyjemnymi atakami i jego pokonanie nie będzie już takie łatwe. Niemniej, jest to boss opcjonalny.

 

Nazwa: Taurus Demon
Lokacja: most w Undead Burg
Trudność: średni

Taurus jest już nieco większym wyzwaniem, chociażby ze względu na to, że walka z nim toczy się na wąskiej przestrzeni murów miejskich. Dość łatwym sposobem na pozbycie się tego natręta jest wyczyszczenie wieży znajdującej się za plecami gracza, użycie Gold Pine Resin i wywabienie byczka z jego kryjówki. Następnie pozostaje szybki powrót na wieżę z martwymi już łucznikami i zeskoczenie na przeciwnika, wykonując jednocześnie druzgoczący cios. Może i nie zginie od jednego ciosu, ale straci około połowy punktów życia. Dalej można walczyć konwencjonalnie, albo odciągnąć go na drugą stronę murów, a następnie pędem zawrócić by powtórzyć sztuczkę.

 

Nazwa: Bell Gargoyles
Lokacja: katedra w Undead Parish, dach
Trudność: średni/trudny

Pierwsza walka, która może napsuć krwi. Wszystko przez to, że samo dotarcie na miejsce starcia jest uciążliwe, a jeszcze trzeba mieć na uwadze, że gargulec walczy sam tylko do czasu utraty około połowy punktów zdrowia. Dlatego też należy priorytetować pierwszego gargulca, próbując zabić go zanim jego towarzysz zdąży na poważnie dołączyć do walki. Gargulce sam na sam nie są aż tak trudne, ale razem potrafią być naprawdę wredne na stosunkowo niewielkiej przestrzeni dachu. W razie problemów, warto rozważyć możliwość przyzwania Solaira, którego znak czeka cierpliwie tuż przed mgłą prowadzącą do bossa. W okolicy powinien się też znajdować symbol przyzwania Lautreca, co czyni walkę jeszcze prostszą.

 

Nazwa: Capra Demon
Lokacja: Undead Burg, niższy poziom
Trudność: trudny

Niektórzy przeciwnicy są tak naprawdę prości. Ba, niektórzy bossowie to nawet nie bossowie – Taurus Demon, czy też właśnie Capra Demon to po prostu typ demonów, który w pewnym momencie staje się wręcz powszechny. Jednak pierwsze starcie z Caprą jest niewątpliwie tym, które zapamiętuje się na długo. I to nie tylko przez to, że na tym etapie gracz nie posiada niczego specjalnego na wyposażeniu, a sam demon jest przez to ciut silniejszy niż jego póżniejsi bracia. Szkopuł w ocenieniu trudności tej walki polega na tym, że Capra nie jest sam: ma do pomocy dwa psy. Dwa cholerne psy, które znienawidzisz bardzo szybko. Miejsce walki: bardzo małe pomieszczenie, ze schodkami prowadzącymy donikąd, ale pełniącymi kluczową rolę w planowaniu bitwy. Pierwszy etap, to czyste szczęście: uniknij ataku Capry Demona, umknij przed psami i właź na schody. Brzmi prosto, ale w olbrzymiej większości przypadków zostaniesz albo zabity na samym wejściu, albo w ostatniej chwili zablokowany przez jednego z psów i dobity szybko przez ich właściciela. Po kilku tysiącach prób powinno Ci się jednak udać wejść na szczyt schodów, tam skup się na ubiciu psów. Jeśli Capra Cię odwiedza, zeskocz niżej: demon także to zrobi, ale pozbieranie się do pionu zajmuje mu kilka sekund, co można wykorzystać aby ponownie zająć się tymi diabelnymi psami, albo zadać trochę obrażeń samemu bossowi. Demon bez swojej obstawy jest już stosunkowo prosty do ubicia.

 

Nazwa: Gaping Dragon
Lokacja: Depths
Trudność: łatwy/średni

Ta walka potrafi być naprawdę prosta, o ile rozpozna się schemat wedle którego ten nieumarły smok działa. Najlepiej jest trzymać się na odpowiedni dystans, czekajac aż smoczysko „padnie” na ziemię i przyszykuje się do szarży. Wtedy gracz ma dwie opcje: odsunięcie się na bok pozwala na kilka sekund spokojnego naparzania odwłoka lub ogona bestii. Bardziej odważni mogą cały czas trzymać się z przodu, pamiętając o zachowaniu odległości od stwora – ten po kilku sekundach szarży przystanie, a wtedy można zadać kilka ciężkich ciosów w „nos” smoka, który jest jednym z niewielu naprawdę wrażliwych punktów na jego ciele. Boss poza szarżowaniem potrafi także rzygać czymś bardzo nieprzyjemnym, zwija się wtedy spazmatycznie i jest to znak, że należy się odsunąć na naprawdę daleką odległość. Zdarza się, że smok zdoła złapać zbyt powolną postać, a następnie ją schrupać – ale to dość rzadka sytuacja.

 

Nazwa: Witch Queen Quelaag
Lokacja: Quelaag’s Domain
Trudność: średni/trudny

Główny bodajże powód, dla którego przebijaliście się przez Blighttown – niech to miejsce spłonie. Quelaag to bardzo ciekawy przeciwnik z punktu widzenia lore gry, ale tutaj skupmy się tylko na tym, jak ją pokonać. Cóż, po prostu: unikanie ataków miecza oraz nie wpadnięcie pod strumień gorącej lawy wylewającej się hektolitrami z pająka. Przy walce wręcz najlepiej trzymać się boku przeciwnika, znajdując się tym samym poza zasięgiem zionięcia lawą. Można wspomóc się w walce Mildred, NPC który atakuje gracza w ludzkiej formie w pobliżu przejścia do Quelaag’s Domain. Długo ona nie przetrwa, ale zawsze może pozwolić na wyprowadzenie kilku ciosów w tył bossa, albo na poczęstowanie go magią/strzałami z dystansu.

 

Nazwa: Black Hydra
Lokacja: Ash Lake, tuż przy wejściu do lokacji
Trudność: łatwy

Prosta walka z czymś, co tak naprawdę można by określić jako mini-bossa. Hydr w grze znajdziemy dwie, taktyka walki z każdą jest taka sama. Podejść na tyle blisko, aby bestia przestała strzelać w nas całymi jeziorami wody, a następnie atakowanie dystansowe albo czekanie aż hydra ruszy do swojego drugiego ataku. Wtedy po prostu zasłaniamy się tarczą aby przypadkiem nie oberwać którymś z łbów bestii i natychmiast przystępujemy do operacji sieczenia mieczem najbliższej części ciała hydry. Trzeba tylko pamiętać, żeby nie podejść za blisko – płytka woda to nie problem dla postaci gracza, ale głębina to już pewna śmierć. W razie oberwania, spokojnie się uleczcie – powinniście mieć wystarczająco dużo czasu na wychylenie Estusa i zasłonięcie się tarczą.

 

Nazwa: Iron Golem
Lokacja: szczyt Sen’s Fortress
Trudność: trudny

Wredny boss, który tylko czeka aby gracza zmiażdżyć na papkę albo zrzucić ze szczytu pilnowanej przezeń twierdzy. Postaci walczące bronią dystansową lub magią mogą mieć problem: miejsca na unikanie przeciwnika jest niewiele i jeden fałszywy krok może zakończyć się długim lotem i bolesnym lądowaniem. Sam golem lubi pomagać w upadku z dachu fortecy. Jeśli więc nie cierpicie na przesadną ambicję (pokonam go! Jeden na jednego!) to przyzwijcie Iron Tarkusa, potężnego wojownika, który jako pierwszy zdołał pokonać golema. Teraz co prawda sam go raczej nie zabije, ale przynajmniej zajmie go na trochę. Uważajcie na specyficzną animację chwytu – jeśli dacie się schwytać, bardzo możliwe ze zaraz polecicie w dół. Uniki i zręczne manewrowanie po polu bitwy jest kluczowe w tej walce i przy odrobinie cierpliwości golem w końcu padnie pokonany.

 

Nazwa: Ornstein i Smough
Lokacja: Anor Londo
Trudność: bardzo trudny

Jeśli zapytać graczy, który boss sprawił im najwięcej problemów, wyzwolił niespotykane pokłady agresji i zwątpienia, to jedną z najczęściej pojawiąjących się odpowiedzi na pewno będzie Ornstein i Smough. Ta dwójka jest niemalże ikoniczna dla Dark Souls i nie bez kozery – obydwaj prezentują zupełnie odmienne style walki, a stracenie z oczu jednego zazwyczaj kończy się bardzo boleśnie. Kluczem ponownie jest więc skupienie się na jednym przeciwniku i unikaniu drugiego. Staraj się wywabić upatrzonego drania nieco z dala od swego towarzysza, zadać mu kilka ciosów i natychmiast wykonać unik – bo możesz być pewien, że w tym czasie drugi boss zdąży dołączyć do zabawy. Manerwuj po pomieszczeniu, zasłaniaj się kolumnami i zawsze staraj się wiedzieć, gdzie znajduje się cała dwójka. Ornstein jest zdecydowanie bardziej ciężki do upilnowania, potrafi w mgnieniu oka przemieścić się na drugi koniec sali i zaatakować z niespodziewanego kąta albo rzucić błyskawicami w gracza. Smougha nie sposób przegapić, przez co unikanie jego ataków jest nieco łatwiejsze. Przynajmniej pozornie, bowiem dziad potrafi całkiem nieźle przyspieszyć i wysłać gracza w mały lot zakończony nieprzyjemnym lądowaniem. A co jest najgorsze? Pokonanie jednego z nich to tylko połowa walki: drugi boss w momencie śmierci towarzysza jest leczony i przejmuje część mocy powalonego, sprawiając że sama walka z Ornsteinem lub Smoughiem w wersji 2.0 potrafi być naprawdę trudna. Miej minimum 10 flaszek Estusa przed walką, nie bój się korzystać z człowieczeństwa albo Divine Blessing aby się uleczyć w kryzysowej sytuacji. Rozważ też opcję przyzwania pomocy, bądź to od NPC-a lub od innych graczy. Przy tej dwójce zapotrzebowanie na pomoc jest zawsze wysokie.

 

Nazwa: Moonlight Butterfly
Lokacja: Darkroot Garden
Trudność: łatwy/średni

Przeciwnik mogący robić problemy, a to z tego względu, że… lata. I bynajmniej nie zamierza zejść na ziemię, aby cokolwiek uprościć. Postacie lubiące łuki, kusze lub czary nie będą miały z tym motylem żadnego problemu, unikanie jego zaklęć jest naprawdę proste nawet za pierwszym podejściem. Gorzej z postaciami walczącymi wręcz, dla nich bowiem ten przeciwnik jest dość irytujący: nijak bowiem nie można go trafić, kiedy ten radośnie fruwa nad głową gracza. Na szczęście co jakiś czas boss przysiada na murze, pozwalając się trafić kilka razy zanim wyzwoli dość potężną eksplozję magiczną.

 

Nazwa: Great Grey Wolf Sif
Lokacja: Darkroot Garden
Trudność: średni

Sif z pewnością byłby jednym z faworytów do wygrania „najbardziej wzruszającej historii w Dark Souls”. Czemu? Cóż, odkryjcie to sami badając historię tej postaci, tymczasem wracając do samej walki, to ta potrafi sprawić problemy. Wilczur jest całkiem zwinny i szybki, przez co potrafi umknąć przed ciosem w ostatniej chwili. Do tego jego ataki są także całkiem silne, aczkolwiek możliwe do uniknięcia. Wyczucie odpowiedniego momentu do wykonania uniku jest kluczowe, aby bez większych problemów poradzić sobie z Sifem. I pamiętaj, aby walczyć cierpliwie – wykorzystaj każdy moment aby zadać celny cios, a następnie uskocz przed kontrą wilka. Nie ryzykuj niepotrzebnie, lecz się poza zasięgiem jego ataku i staraj trzymać blisko jego nóg, jednocześnie z dala od pyska dzierżącego miecz. Przy okazji: wbrew plotkom, Sifa nie można oszczędzić.

 

Nazwa: Hydra
Lokacja: Darkroot Basin
Trudność: łatwy

Prosta walka, stosuj te same zasady co z Dark Hydrą. Ta jest nieco łatwiejsza, jedynie nieco bardziej upierdliwa ze względu na kręcące się w okolicy kryształowe golemy. Po jej ubiciu warto rozejrzeć się po okolicy – znaleźć można nie tylko skrót do Undead Burg, ale także uwolnić pewnego NPC-a. Także tutaj można przenieść się do DLC Artorias of the Abyss.

 

Nazwa: Four Kings
Lokacja: New Londo Ruins
Trudność: trudny

Witaj w jednej z najcięższych walk w grze. Four Kings to walka toczona w pustce, przez co poczucie kierunku na pewno będzie Cię tutaj zawodziło. Nic to, skup się na pierwszym przeciwniku. To jeden z króli, pozostali będą pojawiać się po upływie określonego czasu. Co oznacza, że jeśli nie chcesz mieć na głowie całej czwórki, to musisz ubijać każdego króla jak najszybciej, zanim pojawi się kolejny z grupy. Walka z jednym królem jest uporczywa, z dwójką to nieomal samobójstwo, a większa ilość zazwyczaj oznacza szybkie przywitanie się z ekranem ładowania. Kluczem w tej walce jest zadawanie jak największych obrażeń – bądź więc pewien, że masz najlepiej ulepszoną broń, jaką możesz mieć: interesuje Cię tylko zadawanie jak największych obrażeń przy jednoczesnym unikaniu trafień. O ile ciachania mieczem króla nie są zbyt groźne, o tyle czary to już zupełnie inna sprawa – są śmiercionośne. W przypadku obszarowego: szybkie wycofanie się. W przypadku potężnej kuli podążającej w Twoją stronę, możesz próbować uniku, ale prawdopodobieństwo udanego manewru jest bardzo małe. Do tego kula może zawrócić i w najmniej dogodnym momencie trafić Cię w plecy. Do tego będąc w bliskim kontakcie z przeciwnikiem należy uważać na jego chwyt – animacja jest do wychwycenia, więc przy odpowiednim rozpoznaniu można uniknąć zagrożenia. W przypadku złapania, cóż: złe dzieją się rzeczy. O broni już pisałem, jak najlepsza, przygotuj najmocniejsze czary, które jednocześnie nie wymagają zbyt dużo czasu na ich rzucenie. Broń zasięgową można odłożyć, bo nie dość, że DPS (damage per second – obrażenia na sekundę) będzie zbyt mały, to jeszcze przeciwnik chętniej będzie sięgać po swoje czary w przypadku gracza oddalonego o odległość większą niż długość miecza. Jeśli chodzi o pancerz, są dwie szkoły: jak najmniej, aby postać była poniżej 25% łącznego udźwigu, a tym samym mogła łatwiej odskakiwać. Wymaga to oczywiście odpowiedniego refleksu i znajomości animacji wroga. Druga szkoła radzi wzięcie jak najcięższego pancerza jaki się tylko znajdzie, nie zwracanie uwagi na to jak bardzo się obrywa, a jedynie skupienie na nieustannym okładaniu króla żelastwem oraz leczeniem pomiędzy jednym królem, a drugim. Może to zabrać naprawdę sporo prób, ale w końcu się uda.

 

Nazwa: Seath the Scaleless
Lokacja: The Duke’s Archives oraz Crystal Cave
Trudność: łatwy/średni

Pierwsze starcie zawsze kończy się Twoją śmiercią. Nic na to nie poradzisz, to część fabuły. Przy drugim starciu musisz czym prędzej zniszczyć kryształ, który utrzymuje Seatha przy życiu. Po jego zniszczeniu możesz nieco się odsunąć, aby ostatni ze smoków przesunął się bardziej na środek jaskini. Dlaczego? Dlatego, że najłatwiej jest go pokonać, będąc nieustannie za jego plecami. Większość jego ataków tam nie sięga, jedyne na co musisz uważać, to machnięcia „mackami” – poza tym, możesz ciachać i rąbać do woli. Nawet jeśli grasz postacią polegającą na magii, warto trzymać się tyłu Seatha – w końcu Curse to nic, z czym ktokolwiek chciałby mieć do czynienia, a jeden z jego ataków to właśnie klątwa.

 

Nazwa: Ceaseless Discharge
Lokacja: Demon Ruins
Trudność: średni

Specyficzny boss, który także ma ciekawą i przejmującą historię. W grze spotykamy go, kiedy wpatruje się w pewne zwłoki – w momencie wzięcia czegkolwiek z nich, ten się nieco zirytuje i gracz musi go na powrót uspokoić. Tym razem na wieki. Demon posiada potężny atak podmuchem ognia, który zadaje wielkie obrażenia nawet przy sporej odporności postaci gracza na ogień, trzeba mieć na to baczenie. Pozostałe ataki są do uniknięcia i warto wykorzystać fakt, że po machnięciu łapą, ta zostaje przez pewien czas na ziemi – wtedy też należy weń wycelować kilka mocnych ciosów. Proces powtórzyć, aż demon zostanie pokonany. Jeśli nadal masz problemy, to zwab przeciwnika jak najbliżej Fog Gate. W pewnym momencie Ceaseless zaatakuje „ręką” i będzie na niej wisiał – utnij mu ją, a biedak spadnie w morze lawy.

 

Nazwa: Demon Firesage
Lokacja: Demon Ruins
Trudność: łatwy/średni

Nic specjalnego – ot, kolejny demon, podobny z wizerunku do tego, którego spotykamy na samym początku gry. W sumie jedyne co w nim wyjątkowe to fakt, że jest mocniejszy oraz ma pewien związek z Izalith. Podstawa: unikaj wymachów jego maczugi, trzymaj się tyłu i atakuj ile wlezie. Uważaj jednak: jeśli zobaczysz, że demon się „ładuje” to odsuń się na bezpieczną odległość, bowiem ten atak obszarowy jest dosyć nieprzyjemny i potrafi napsuć krwi. Poza tym to standardowy demon.

 

Nazwa: Centipede Demon
Lokacja: Demon Ruins
Trudność: trudny

Przyjemniaczek, co nie? Paskuda ta nie dość, że wygląda wyjątkowo nieciekawie, to jeszcze jest odporna na wszystkie formy ognia – w tym te, o jakich nie zdążyłeś pomyśleć. Na domiar złego walka z nim jest utrudniona przez jezioro lawy, na którym znajdują się tylko skrawki terenu, który nie grozi natychmiastowym spopieleniem Twojej postaci. Na początek uciekaj w prawo – przy odrobinie szczęścia dotrzesz na większą połać ziemi i to właśnie będzie arena walki z bossem. Teraz tylko musisz poczekać aż Centipede wyjdzie z kąpieli w lawie i wykaże większe zainteresowanie zjedzeniem Twojego bohatera. Postać walcząca dystansowo będzie mogła w tym czasie zadać trochę obrażeń. Osoby walczące wręcz niech mają w pamięci tę jedną radę: starajcie się w miarę możliwości być POD demonem i tnijcie wszystko, co się nawinie. Uważajcie na atak, podczas którego bestia próbuje zmiażdżyć wszystko co akurat się pod nią znajduje, poza tym można uciąć jej kilka zbędnych kończyn. Z tym, że część z nich zyskuje wtedy własne życie i mogą sprawić, że walka stanie się jeszcze trudniejsza. Na szczęście większość ciosów demona jest do uniknięcia albo nawet zablokowania z użyciem dobrej tarczy. Na pomoc można przyzwać Solaira, ale NPC ma tendencje do pakowania się w sam środek jeziora lawy.

 

Nazwa: The Bed of Chaos
Lokacja: Lost Izaltih
Trudność: łatwy/trudny

Walka, która tak na dobrą sprawą nawet nie jest walką – tego przeciwnika trzeba pokonać na jeden ustalony sposób, próby zadania mu jakichkolwiek obrażeń nie mają sensu. Przyjrzyj się bossowi – widzisz te dwie świecące kopuły po jego bokach? Nimi trzeba się zainsteresować. Wybierz sobie jedną i rusz ku niej. Jak słusznie przypuszczasz, ten podejrzanie wyglądający korzeń należy zniszczyć, co nie powinno póki co przysparzać problemów. Zabawa zaczyna się od tego momentu, bowiem Bed of Chaos nie zamierza pozwolić, aby również drugi „korzeń” został tak łatwo zniszczony. Wycofaj się do pozycji startowej i rusz po okręgu wyznaczonym z płytek ku następnej świetlistej kopule, uważac na rozpadającą się podłogę. Trzymając się tego okręgu powinieneś móc unikać większości ciosów „łap” przeciwnika, jednocześnie znajdując miejsce na manewrowanie pomiędzy pozostałościami podłoża. Możesz również próbować zniszczyć drugi „korzeń” za pomocą łuku, co może wymagać kilku prób. Nie udaje się? Nie zrażaj się i pamiętaj, że raz zniszczony korzeń już zawsze pozostaje zniszczony – możesz więc spokojnie kilka razy zginąć bez ryzyka, że będziesz musiał zaczynać od nowa. Kiedy po obu kopułach zostanie jedynie kupa połamanych gałęzi, czas na danie główne: musisz przeskoczyć z miejsca, w którym rozpoczyna się walkę do „środka” bossa. Zadanie to jest utrudnione nie tylko przez braki w podłodze i zionącą czeluść, ale także przez samego bossa, który tylko czeka aż gracz spróbuje przeskoczyć nad tą czeluścią, aby go do niej zrzucić. Zapewne będziesz potrzebować więcej niż jednej próby, ten skok wymaga sporej dozy szczęścia – jest jednak wykonalny, aczkolwiek wybitnie irytujący. Kiedy w końcu Ci się uda, rusz szybko do przodu (najlepiej turlając się przez kolejne przeszkody) i zniszcz „małe coś”, co znajdziesz wewnątrz.

 

Nazwa: Pinwheel
Lokacja: The Catacombs
Trudność: łatwy

Śmiech na sali, a nie walka. Tak naprawdę już na bardzo wczesnym poziomie można się przejść do katakumb w celu ubicia Pinwheela i zyskania Rite of Kindling. Większe wyzwanie stanowi bowiem dotarcie do niego, niż sama walka z tym bossem. Co on robi? W sumie tylko tworzy kilka kopii siebie samego – atakuj szybko i zaciekle, nie dając mu czasu na nic, a padnie w kilka sekund.

 

Nazwa: Nito
Lokacja: Tomb of Giants
Trudność: średni

Nito to kolejny boss, który sam w sobie nie jest tak trudny, jak się wydaje. Wyzwaniem jest bowiem nie tylko unikanie jego ataków (które same w sobie są dość łatwe do przewidzenia i uniknięcia), ale również trzymanie na dystans watahy wesołych szkieletów. Najczęściej ginie się właśnie przez to, że udało się szkieletorom zapędzić gracza w ślepy zaułek. Strategia walki jest prosta: krąż dookoła sali, unikając obszarówek Nito, doskakując w odpowiednich momentach aby zadać kilka ciosów i z powrotem wycofując się poza zasięg jego ataków. Jeśli grasz magiem, to ta walka będzie jeszcze łatwiejsza. W razie problemów, wyposażenie się w divine weapon powinno uniemożliwić odradzanie się szkielom Gravelorda.

 

Nazwa: Gwyn
Lokacja: Kiln of the First Flame
Trudność: trudny/bardzo trudny

Mam nadzieję, że opanowałeś sztukę kontrowania. Właśnie kontra i riposta to najlepszy i najpewniejszy sposób na pokonanie Lorda Gwyna. Walka wręcz na „czystych” zasadach jest strasznie trudna: przeciwnik nie dość, że jest szalenie szybki, to jeszcze poziomem agresji przerasta wszystkich innych spotykanych w grze. Jego ataki są niszczycielskie, aczkolwiek można ich uniknąć przy dobrym refleksie. Problem z tym, że zazwyczaj na jednym ataku się nie kończy i prędzej Twojej postaci skończy się wytrzymałość, niż Gwyn zaprzestanie zaciekłych wymachów mieczem. Próbuj więc kontrować jego uderzenia i ripostować – wróg przeżyje sporo takich ciosów, ale w końcu padnie. Wykorzystuj momenty, w których będzie zbierać się z desek, aby rzucić kilka czarów albo się uleczyć. Możesz też próbować ubrać najlepszą i najcięższą zbroję jaką masz i wydać Gwynowi otwartą wojnę. W przypadku Pyromanty niezłą taktyką jest chowanie się za rozsianymi po lokacji przeszkodami, odczekanie aż Gwyn wykona swój skok i trafi np. w jakiś wielki kamień i rzucenie w niego czymś płonącym. Możesz również czekać na próbę chwytu z jego strony – unik sprawia, że Gwyn potrzebuje trochę czasu na odzyskanie równowagi: i jest to najdłuższy okres czasu, jaki w ogóle dostaniesz podczas walki z nim.

Bossowie z DLC

 

Nazwa: Sanctuary Guardian
Lokacja: przed wejściem do Oolacile Sanctuary
Trudność: średni/trudny

Już na wejściu czeka nas walka ze strażnikiem, który nie ma zamiaru kogolwiek przepuścić bez walki. Dlatego też należy pokazać mu, gdzie chimery zimują – w tym celu potrzeba przede wszystkim nie dać się trafić, bowiem bestia potrafi dość mocno przywalić. Poza kilkoma „zwykłymi” atakami, Sanctuary Guardian potrafi strzelać błyskawicami, a cios ogonem może spowodować ciężkie zatrucie. Do tego lata, sprawiając że nadążenie za jego ruchami bywa kłopotliwe. W walce z nim dobrze jest wyposażyć się w sprzęt dający dużą odporność na elektryczność. Broń pozwalająca na szybkie wyprowadzanie ataków oraz w miarę lekka zbroja są dodatkowym plusem. Najważniejszy jest jednak czas reakcji na ataki przeciwnika, aby być w stanie na czas uniknąć ciosów. Cierpliwie unikaj ataków, sam zadawaj ciosy kiedy masz okazję i bądź w ciągłym ruchu, aby wygrać tę walkę powitalną w DLC Artorias of the Abyss.

 

Nazwa: Artorias the Abysswalker
Lokacja: Royal Woods, wejście do Oolacile Township
Trudność: trudny

Jedna z najciekawszych walk w całym Dark Souls przed Tobą. Oto słynny Artorias, którego historię warto poznać, aby jeszcze bardziej docenić możliwość walki właśnie z nim. Mam nadzieję, że masz dobry refleks, bowiem na rzucanie czarów zbyt dużo czasu nie otrzymasz, a Artorias jest bardzo szybkim i agresywnym przeciwnikiem. Większość jego ciosów można blokować, aczkolwiek część z nich potrafi z łatwością pozbawić gracza sporej liczby punktów wytrzymałości, a tym samym wystawić na kolejną serię ciosów. Lepiej jest jego ataków unikać, co nie powinno być trudne po kilku próbach i poznaniu jego animacji. Podczas krótkich chwil pomiędzy jego atakami, zadaj jeden, góra dwa ciosy i cofnij się, aby nie nadziać się na kontrę. Artorias posiada jeszcze dwa ataki poza machaniem wielkim mieczem: jeden z nich zastosuje, kiedy gracz jest na jego tyłach. Wyrzuci on wtedy dziwny szlam, który zadaje średnie obrażenia – atak jest do uniknięcia. Drugi atak, kiedy Artorias straci dość sporo punktów życia, jest zdecydowanie z gatunku „uciekać jak najdalej”. Jeśli zauważysz, że rycerz zaczyna się „ładować” i kumulować energię, lepiej naprawdę się odsuń na przyzwoitą odległość, bowiem wyzwolona energia zadaje poważne obrażenia na sporym obszarze.

 

Nazwa: Black Dragon Kalameet
Lokacja: Royal Woods
Trudność: trudny

Przeniesienie w przeszłość ma swoje plusy: możemy spotkać jednego z ostatnich żyjących smoków na świecie. Co prawda sam Kalameet nie ma zamiaru przechodzić do historii, ale od czego jest zdeterminowany gracz. Podczas walki z nim najlepiej trzymać się boków smoka, aby uniknąć części ataków rogiem, czy też zionięć ogniem. Jeśli bestia zbiera się do lotu i zanurkowania w Twoim kierunku, po prostu uskocz w bok. Podobnie ma się sprawa podczas próby zrzucenia ognistego ładunku na Ciebie, odskoczenie i czekanie aż smok z powrotem znajdzie się na ziemi. Sama walka może trochę potrwać, ale nie jest aż tak trudna, jak mogłoby się wydawać. Niemniej należy mieć się cały czas na baczności, inaczej Kalameet może bez trudu zabić nieostrożnego śmiałka nawet będąc ciężko rannym.

 

Nazwa: Manus, Father of the Abyss
Lokacja: Chasm of the Abyss
Trudność: bardzo trudny

Oto walka, którą śmiało można nazwać jedną z najtrudniejszych w całej grze. Manus, dawniej człowiek, jest ojcem Otchłani, która zniszczyła Oolacile i zdecydowanie nie jest przyjaznym typkiem. Kształtem podobny do swego rodzaju demonicznej małpy, atakuje z niespotykaną wściekłością. Unikanie jego ciosów może być trudne, bowiem posiada ich naprawdę szeroki wachlarz, są bardzo szybkie i czasami animacje mogą być nieco mylące. Manus na szczęście nie posiada ataku polegającego na schwytaniu gracza, co czyni sprawę minimalnie prostszą. Mocna tarcza jest bardzo pomocna w tej batalii, część ataków można przyjąć właśnie na blok, aczkolwiek stosowanie uników to nadal dobra praktyka. Ojciec Otchłani potrafi także stosować potężne zaklęcia ze szkoły czarnej magii – wszystkie są jednak do uniknięcia. Naprawdę nie zalecam sprawdzać na sobie, jak są silne. Dodatkowo możemy uodpornić się tymczasowo na wszelkie efekty czarnej magii za sprawą Silver Pendant, który można odnaleźć w spaczonych ruinach miasta. W razie potrzeby oraz w akcie desperacji warto dać szansę Sifowi – jeśli oczywiście uratowaliście wilka (nie będącego jeszcze takim gigantem, jak w podstawce). Jego znak przyzwania znajduje się na samej arenie, przez co znalezienie go może być nieco trudne w momencie, kiedy trzeba jednocześnie powstrzymywać szalone ataki Manusa. Koniec końców, Manus powinien paść po naprawdę epickiej batalii. Bądź szybki, precyzyjny i przede wszystkim cierpliwy!

Tagi

2 Comments

Dodaj komentarz

Close
Close