Bez kategorii

Pożar w śmietniku, czyli wieści ze świata gier #5

Znalezione obrazy dla zapytania fall on faceOstatni tydzień był bardzo owocny w godne opisu porażki korporacji gamingowych. Najpierw Bethesda po raz kolejny się wykazała w bieżących łatkach do niesławnego Fallouta 76, gdzie najpierw usunęli z jednego z questów nagrodę, jaką było rozdanie surowców wszystkim graczom na mapie (co było zgodne z tematyką tegoż zadania), gdyż był to poniekąd bug, po czym z gracją ciężarnego płetwala błękitnego wyrzuconego na brzeg przez tsunami w sam środek fabryki porcelany wprowadzili mikrotransakcje, ale nie zwykłe mikrotransakcje, ale takie super mikrotransakcje, wiecie, byli tak mili że od razu weszły w przecenie -50%. TAKIE mikrotransakcje. Takie, które samym swoim istnieniem łamią prawo, gdyż najpierw musi pojawić się cena oryginalna, a dopiero potem rabat. Do tego, molestując nadal porównanie, płetwal błękitny eksplodował bardzo już gnijącym mięsem, gdyż ceny za całość były niczym poziom trudności w rom-hackach Super Mario Bros, NIELUDZKIE. 12$, 18$ i 20$ za bundla. Przypominam, że nie jest to darmowa gra, tylko warta SZEŚĆDZIESIĄT zielonych w dniu premiery gra dużego studia. Ok, jeśli byłaby to jakaś Tibia, ale to jest, do jasnej ciasnej, Fallout. Emoty, czyli na dobrą sprawę pliki .png, w zestawie kosztują tyle, co 1/3 gry. Korzystając z tego co społeczność cały czas wywołuje przy tej okazji, Krew i Wino, dodatek do trzeciego Wiedźmina, starczający na kilkanaście godzin, dla porównania kosztował ~18-20 dolarów. Bethesda chyba naprawdę jest frontem dla jakiegoś niesamowicie nieporadnego oddziału Yakuzy albo specjalnej (troski) gałęzi rosyjskiej mafii, gdyż to co wyprawiają jest nie tyle niekompetentne, co głupie, pogardliwe dla użytkowników i zwyczajnie bez sensu.

Żeby nie skupiać się tylko na Bethesdzie, Capcom też dał do pieca. Ostatni Street Fighter jest absolutnym epitafium dla jakiejkolwiek godności gier. SF-V wprowadził reklamy. Ale nie takie zwykłe jak kiedyś, ala Alan Wake, gdzie można było zobaczyć bannery Verizonu, czy oblepianie samochodów i plakatów logami firm jak np w Forza, ale trzeba oglądać faktyczne reklamy w trakcie rozgrywki, a odmówienie tej niewątpliwej przyjemności wiąże się z karą w progresji. Gry od jakiegoś czasu są wektorami reklam, i zwykle osobiście nie mam nic przeciwko temu, pod warunkiem, że nie pchają swoich członków moje oczodoły i uszodoły (za co aktualni zarządcy Youtube będą się smażyć w piekle) ale tutaj osiągnęło to absolutne apogeum. Postacie ze swoich ikonicznych kostiumów robią nadwozie Formuły 1 – są oblepione logami korporacji bez żadnej logiki, kohezji czy sensu, do tego stopnia, że jedna z postaci, która zgodnie z kanonem ma na swoim stroju czaszki dzieci z jego wioski, te same dzieci swoimi czaszkami reklamują produkty. Wow. W dobie trendów gamingowych pikujących co do swojego poziomu, tym razem przeszli samych siebie, gdyby byli samolotem aktualnie wysokościomierz rejestrowałby odczyty mniej więcej zgodne z ziemskim płaszczem wewnętrznym.

 

A teraz nasz ulubiony pacjent, EA! Wszyscy wiedzą, że Electronic Arts jest naprawdę przyjemną odbiorcy firmą, która dba o klienta, robi gry na poziomie, które są satysfakcjonujące, kompletne, dobrze zbudowane co do progresji i …. Ok, nawet ja nie jestem w stanie takiego poziomu kłamstwa utrzymać. Ale zdaje się, że karma w końcu dogoniła tych pożeraczy noworodków i nagle okazuje się, że ich krókowzroczne uparte kroki wreszcie mają efekty: projekcje dochodów z Battlefield V spadły o 350 milionów dolarów. Astronomiczna suma dla przeciętnego śmiertelnika, ale nie, wydawałoby się, dla EA, gdyż po spadku te same projekcje wynoszą 5,2 MILIARDA. Nie byłoby w tym nic szczególnie znaczącego, gdyby nie fakt, że sama firma w ciągu ostatnich 6 miesięcy poleciała na pysk – akcje tych kreatur spadły o prawie 50%, a trend się utrzymuje. Zobaczymy co z tego będzie, ale wiele wydarzeń na rynku sugeruje, że model który przyjęli, to znaczy wulgarnej niechcianej kopulacji z oczodołem klientów z syndromem sztokholmskim w końcu odbije się na Excessive Assholes. Trochę to trwało, od kiedy klientom opadły łuski z oczu po Star Wars Battlefront II, ale, jak to mawiali starożytni Rosjanie, lepiej późno niż wcale.

 

Tymczasem:

 

 

 

 

 

 

 

Popcorn w łapki i patrzmy co się dzieje.

Może w końcu rynek sam się ureguluje i będzie miał ponownie jakikolwiek balans. Tymczasem wzywam ponownie do bojkotu preorderów (tak, nawet do Cyberpunka 2077, też spodziewam się że będzie to dobra gra, ale mimo wszystko musimy utrzymać pozycje, nie możemy dać nawilżyć naszych sekretnych tuneli jakiemukolwiek dystrybutorowi, jakkolwiek nęcący by nie był), mikrotransakcji w płatnych grach i ogólnemu hype’owi. Nie jesteśmy trzodą, żeby dać się doić za namiastkę tego co mogłoby być, nie możemy akceptować gier, które mają większą wartość po roku w wersji GOTY w porównaniu z tym, co oferowali na starcie, czyli ćwierć gry za 3x większą cenę, nie możemy kupować gier na bazie fałszywych obietnic WB, które wielokrotnie było zbyt zajęte robieniem DLC żeby ustabilizować nieporadnie pofastrygowane wersje podstawowe gier, nie możemy dawać się lootboxom, nie możemy dawać się obietnicom łżących deweloperów, którzy korzystają z krótkiej pamięci publiki. Im więcej o tym mówimy tym więcej nas uciszają, ale jeśli będziemy bierni, będzie tylko gorzej. Krzyczmy. Męczmy temat do upadłego, a potem jeszcze raz. Im więcej osób o tym mówi, im więcej razy te same tematy są wałkowane, mimo swojej nudności, im większa atencja jest przywołana do aktualnego problemu, tym większą szansę mamy na rzucenie nieprzyjemnego światła na coraz bardziej popaprane praktyki twórców gier i tym więcej będą zmuszeni do dania nam czegoś, co przynajmniej przypomina sensowny produkt, a nie kontrolowany przez mafię automat do gier.

A może nastąpi kolejny krach rynku gier i wydarzy się kolejne odrodzenie, ku czemu wiele czynników się skłania, jak zachowania rynkowe, trendy i parę innych. Jeśli za jakieś 2-3 lata to nastąpi, zgłaszajcie się do mnie po zwycięskie numery totolotka z kilkuletnim wyprzedzeniem.

RX out.

Tagi

Dodaj komentarz

Close
Close