ARTYKUŁESPORT

Zapowiedź 2018 WCS Valencia

Szybko poszło! Pierwsza połowa roku za nami, a zmagania wśród najlepszych zawodników spoza Korei Południowej zostały w zasadzie zdominowane przez jedną osobę. Tak jak w ubiegłym roku to Neeb był tym graczem, który meldował się w każdym finale, tak w bieżącym roku jest nim Serral. Fiński Zerg wydaje się jednak mieć jeszcze bardziej złowrogą aurę wokół siebie – o ile bowiem przy dominacji Neeba można było zastanawiać się, kto przerwie jego dominację, o tyle o Serralu sami zawodowcy mówią, że chcą po prostu w miarę nisko przegrać.

Jeśli jednak ma nastąpić ten moment, w którym młody Zerg w końcu się potknie, to musi to być właśnie w Walencji. W końcu to właśnie tutaj rok temu wygrał Elazer, może więc historia się powtórzy i dotychczasowy tyran zagranicznej sceny zostanie – przynajmniej tymczasowo – obalony?

Szesznastu wspaniałych, którzy zakwalifikowali się do Walencji bezpośrednio

Co, gdzie i jak

Co: 2018 World Championship Valencia

Kiedy: 12 – 14 lipca 2018

O co: 101.000 dolarów, 20.000$ za pierwsze miejsce + punkty WCS kwalifikujące do Blizzconu

Gdzie oglądać: Oficjalny stream    | Polskie Streamy: IndyStarCraftEmilESL Poland

Brackety i więcej informacji: najlepiej śledzić na Liquipedii

Faworyci

Serral

Dwa turnieje z cyklu World Championship Series i dwa zwycięstwa – to mówi samo za siebie. Serral odpalił na dobre i obecnie jest hegemonem „foreignerskiej” sceny StarCraft II. Biada tym, którzy będą mieli pecha trafić na niego w fazie grupowej lub znajdą Serrala po swojej stronie drabinki w playoffach. Fin wydaje się nie mieć słabych stron i zachowuje mentalny spokój nawet w sytuacjach nietypowych, jak chociażby w czerwcu w Austin przeciwko MaNie. Polak zdołał zaskoczyć Zerga nietypowym pomysłem na late game, objął nawet prowadzenie, ale koniec końców Serral przeważył. Możemy być pewni jednego: zajdzie on daleko. Oraz jego wywiady będą dalej mocno „emocjonalne”.

Neeb

Niby wskazuję tego amerykańskiego Protossa jako faworyta już od początku roku i na razie bez efektu, ale to nie tyle nagła słabość Neeba sprawiła, że nadal jest on bez ważnego trofeum w tym roku. To nadal zawodnik mogący w każdej chwili ponownie wspiąć się na szczyt, a jego rygor i ciężka praca jest wzorem dla każdego innego profesjonalnego zawodnika. W 2018 Neeb wykazuje jednak słabość w postaci sytuacji chaotycznych, nietypowych i wczesnych agresji – jeśli reprezentant zespołu Ting nie poprawi tych mankamentów, może ponownie znaleźć się tuż poza podium.

Elazer

Od czasu ostatniego turnieju z cyklu WCS  prawie nie widzieliśmy Polaka w akcji – pokazał się on jedynie podczas HomeStory Cup XVII, gdzie pokazał się w średniej formie. Oczywiście ciężko cokolwiek wnioskować po jednym turnieju i w dodatku takim, na którym trzeźwość zawodników (i nie tylko) jest czasami kwestią dyskusyjną, ale Elazer na pewno nie może zaliczyć tego roku do szczególnie udanego. Teraz jednak wraca on do Walencji, czyli miasta w którym po raz pierwszy wspiął się na szczyt. Czy historia się powtórzy?

Nerchio

Lata mijają, iteracje StarCrafta się zmieniają, gracze pojawiają się i znikają, ale Artur jest stałą w dynamicznie zmieniającym się środowisku. Obojętnie co by się nie działo na scenie, jednego można być pewnym: że Nerchio pozostaje w światowej topce Zergów. Brak mu ostatnio szczególnie imponujących wyników, ale jego wygrana w niedzielnym go4sc2 cup jasno wskazuje, że Polak nie złożył broni i nadal jest szczególnie groźnym zawodnikiem.

SpeCial

W Austin wydawało się, że meksykański Terran ma drogę otwartą aż do finałów. W końcu chyba nikt się nie spodziewał, że przegra on z MaNą, z którym – uwaga – nigdy do tej pory w poważnym turnieju nie przegrał! Ba, nie stracił nawet pojedynczej mapy! Ale Austin był turniejem MaNy, a SpeCial w dalszym ciągu pozostaje najlepszym Terranem poza Koreą. Czy tym razem uda mu się zarówno uniknąć typowych zabójców jego zapędów oraz wpadki na kogoś teoretycznie słabszego? Coś mi mówi, że nie… ale mocniejszego Terrana na tym turnieju ze świecą szukać.

Czarny koń?

Reynor

W Austin do grona zawodników uprawnionych do rywalizacji w turniejach z serii WCS dołączył Clem i zaliczył bardzo udany debiut. Teraz czas na kolejnego młodego i utalentowanego gracza – Reynora z Włoch. Obaj z Clemem obecni są na scenie już od pewnego czasu, ale restrykcje wiekowe sprawiły, że nie mogli oni brać udziału w najważniejszych turniejach przed ukończeniem 16 roku życia. Wyszedł z tego taki paradoks, że Reynor przylatuje do Walencji prosto z… Korei Południowej. Gdzie wcześniej zakwalifikował się do GSL Code S, czyli najmocniejszego turnieju na świecie. I gdzie wyszedł z drugiego miejsca w trudnej grupie, pokonując Ryunga i Classica. Słowem: nie zdziwcie się, jeśli Reynor ni z tego, ni z owego pozamiata na swoim pierwszym WCS-ie.

Grupa pościgowa

Snute, Lambo, ShoWTimE, MaNa – to grupa bardzo mocnych zawodników, którzy mogą zajść bardzo daleko i kto wie, czy przypadkiem wśród nich nie czai się końcowy zwycięzca. To grupa zarówno weteranów, jak i graczy którzy w ostatnim czasie poczynili wielkie postępy, jak chociażby Lambo. Jeśli wejdą do playoffów i unikną trafienia wcześnie na Serrala (lub Reynora) to jest całkiem prawdopodobne, że zajdą daleko – być może nawet na podium. Dużo oczywiście będzie zależeć od dyspozycji dnia oraz stopnia przygotowania, ale jak wspomniałem, to doświadczeni gracze i należy się spodziewać, że doskonale wiedzą jak się skupić podczas długich maratonów. Dla nich to również jeden z ostatnich dzwonków, aby zdobyć punkty WCS. W zasadzie nikt nie może być pewien swojego udziału na Blizzconie, który jest szczytowym momentem finału i marzeniem każdego zawodowego gracza w SC2. Stawka w Walencji będzie więc większa niż zwykle.

Tak było w Austin. Czy MaNa ponownie zaskoczy? 😉

1+

Polubili to:

  • avatar
Źródło
Liquipedia
Tagi

3 Comments

Dodaj komentarz

Close
Close