PC & KONSOLERECENZJA

Feist

Materiał archiwalny, przeniesiony ze strony Save!Project

Nawet przez sekundę nie miałem wątpliwości, jakie dzieło sceny niezależnej było główną inspiracją dla twórców Feist. Nawiązania do kultowego Limbo widać gołym okiem, ale podobieństwa nie kończą się na wizualnej stronie obydwu tytułów. Czy jednak indyk dwuosobowego zespołu ma do zaoferowania coś więcej poza garścią zapożyczeń?

Ta skromna skądinąd produkcja powstawała w niemałych bólach, bo tworzono ją od przeszło sześciu lat. Twórcy już w 2009 roku zgarnęli za ten tytuł wyróżnienie na Independent Games Festival w kategorii “doskonałość stylu graficznego”, jednak na finalną wersję projektu trzeba nam było czekać aż do teraz. Czy i dziś możemy mówić o wizualnej doskonałości? Poniekąd tak.

Podobnie jak w Limbo, świat odmalowany jest za pomocą mocno ograniczonej palety barw, przy czym obiekty na pierwszym planie są ciemne i mroczne, co pozwoliło stworzyć unikalny klimat przy zachowaniu bardzo skromnej, ale niezwykle czytelnej oprawy. Swoje pięć groszy dorzuca również silnik fizyczny, który odgrywa tu bardzo ważną rolę (i na szczęście praktycznie nigdy nie nawala) oraz kapitalne animacje. Z uwagi na wykorzystanie rozmaitych odcieni zieleni i żółci las zaprezentowany w Feist nie jest tak przygnębiający jak puszcza z Limbo, niemniej jednak podobieństwa w oprawie graficznej obydwu tytułów wydają się oczywiste. Warto dodać, że z klimatyczną grafiką kapitalnie współgra nastrojowa ścieżka dźwiękowa – oszczędna i stonowana, ale w udany sposób uzupełniająca wydarzenia, których jesteśmy świadkami.

Jak zostało wspomniane we wstępie, wszelkie podobieństwa nie kończą się na oprawie. Idą znacznie dalej. W jednym i drugim uniwersum poruszamy się małą, praktycznie bezbronną postacią i niemal wszystko co spotykamy na swej drodze, chce nas zabić. Bez względu, czy mowa o napotkanych stworkach czy pułapkach, którymi gęsto usiany jest cały las. Jedyna różnica polega na tym, że Limbo było bardziej brutalne, mogliśmy w nim zginąć na wiele sposobów i praktycznie każdy był dość malowniczo zaprezentowany. Feist nie oferuje aż tak szerokiego wachlarza tortur dla kosmatego bohatera.

Sama rozgrywka to kolaż sprawdzonych elementów. Zakres umiejętności naszego podopiecznego nie jest przesadnie rozbudowany (możemy między innymi przenosić małe obiekty, wykorzystując przykładowo kij w charakterze maczugi), ale na tyle wystarczający, byśmy mogli przetrwać w tym niegościnnym środowisku. Sekcje platformowe, starcia z przeciwnikami bądź omijanie pułapek wymagają momentami kosmicznej zręczności.

A skoro już przy tym jesteśmy, dodam, że w moim odczuciu poziom trudności został źle zbalansowany. Niektóre fragmenty wydają się odprężającym spacerem po parku, a chwilę później zaliczamy serię zgonów, z których większość nie jest podyktowana naszą nieuwagą, a czystym przypadkiem. Zagęszczenie przeciwników na metr kwadratowy również nie pomaga, no ale kto powiedział, że życie w dziczy będzie radosną sielanką.

Oprócz refleksu przyda się również odrobina sprytu, bowiem niejedna zagwozdka będzie wymagała od nas ruszenia głową i wykorzystania środowiska na naszą korzyść. Niestety same wyzwania logiczne prezentują się znacznie słabiej niż u konkurencji. Feist inaczej stawia akcenty – tutaj istotniejsza jest walka o przetrwanie, niż ćwiczenie intelektualnej muskulatury.

Gra jest niestety bardzo krótka i jak w przypadku większości podobnych indyków całość zamyka się w granicach 2-3 godzin. Szkoda, że twórcy nie zdołali wykrzesać ze swego pomysłu ździebko więcej i nie zafundowali nam nieco większego zróżnicowania w zakresie odwiedzanych miejscówek. Cała opowieść rozgrywa się na przestrzeni lasu, przez co artystyczna stylistyka oprawy szybko nam powszednieje, a kolejne etapy zlewają się w jeden i różni je tylko stopień skomplikowania napotkanych przeszkód. Na tym tle szczególnie niekorzystnie wypada cena programu. 15 euro za tak krótką kampanię jest nieporozumieniem, więc póki co radziłbym się wstrzymać z zakupem. Gra warta sprawdzenia, ale dopiero po sporej przecenie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button