ARTYKUŁPC & KONSOLE

Kącik retro – Czy stare części Gothiców rzeczywiście zasługują na uznanie?

Serię tą zna chyba wielu i choć nie zdobyła większej popularności na Zachodzie, to w Polsce pierwsza i druga część wraz z dodatkiem zyskała dosyć mocną grupę fanów. Co stoi za tym sukcesem i czy jest on tak naprawdę… zasłużony?

Witamy w Kolonii!

Znając opinię mojego kolegi nie mogłem przejść obok tego tematu obojętnie! Czyżby status wieloletniego fana serii zaślepił mnie aż tak mocno? Postanowiłem więc przeanalizować te produkcje od początku.

Historia obydwu części rozpoczyna się od filmowego intra, które… raczej nie przetrwało próby czasu. Coś co nie przeszkadzało mi wtedy, teraz lekko kłuje w oczy… no ale taki czasem urok nostalgii. Świat natomiast pozostał taki sam – brudny, surowy, oraz pełen odcieni szarości. Początkowa sekwencja pierwszego Gothica dosłownie zrzuca nas do zimnej wody i uderza pięścią w twarz, co od razu komunikuje że jeśli chcesz przeżyć i być w jakiś sposób szanowany, to musisz to sobie sam wywalczyć. Przeróżne frakcje przedstawione podczas eksploracji, posiadające swoje wiarygodnie umotywowane i wytłumaczone cele, oraz historia samego kontynentu sprawiają, że można wsiąknąć w ten świat na długie godziny.

Nikt nie chce znać jego imienia!

Wybory, wybory, wybory

Fabuła gier jest całkiem OK i chociaż Bezimienny wędruje przez nią ku jednemu słusznemu zakończeniu, to już to jak do niego dotrze jest czasem zależne od pomysłowości gracza. Można tu przytoczyć przykład z drugiej części, kiedy to bohater musi dotrzeć do pozostałości Starego Obozu, oblężonego przez orkową armię. Chcesz sobie wyrąbać drogę do celu? Proszę bardzo (i życzę powodzenia). Masz szybkie nogi? Biegnij ile wlezie i módl się żeby cię nie złapali. Możesz także użyć magicznego zwoju i jako dzikie zwierze przekraść się przez linie wroga. Takich kreatywnych questów pozwalających na podejście do nich z różnych „stron” jest więcej, jak chociażby uzyskanie glejtu do miasta portowego Khorinis, czy zdobycie topora orków dla lokalnego kowala.

Brama Khorinis

Samo to jak poprowadzona zostanie postać jest zależne od preferowanego stylu gry, a levelowanie mocno zależy od kogo się czegoś nauczysz i czy w ogóle go przekonasz żeby chciał to dla ciebie zrobić. Jeśli chcesz zostać wprawnym kieszonkowcem i szabrownikiem cudzych domów, to musisz odszukać ukrytą Gildię Złodziei i wykonać dla nich parę zadań. Magowie Ognia przyjmą cię w swoje szeregi i nauczą kolejnych kręgów magii, jeśli tylko przejdziesz ich próby i przyprowadzisz… owcę. Możliwości jest wiele, co przysparza chęci do ponownego przejścia gier z innym buildem postaci.

Obszary, które przyjdzie eksplorować Bezimiennemu, także pozostawiają pewną dozę dowolności. Czasem można spotkać tu i ówdzie fabularną granicę, ale też nic nie stoi na przeszkodzie by wejść do tajemniczej jaskini i zostać na wejściu posiekanym przez zgraję szkieletów, bo miało się zbyt niski poziom. Oczywiście można też mieć odrobinę szczęścia i zamiast przyspieszonego kursu siekania na plasterki można na przykład znaleźć skrzynię ze skarbem.

Największy przeciwnik Bezimiennego

Myślałby kto, że to dzikie zmutowane stonki, kamienne golemy, czy drapieżne Cieniostwory są głównymi przeciwnikami w tej serii, ale nic bardziej mylnego! Największym utrapieniem podczas mojej podróży po pierwszej części Gothica była… drabina. Złośliwa kreatura nie chciała działać jak należy, często doprowadzając mnie do zawrotów głowy (fun fact: w Gothicu 2 nie starano pozbyć się tego buga, po prostu… wyeliminowano drabiny. Jednak powróciły one w pełnej chwale w Nocy Kruka. 😉 ).

Drabina… niby teraz pomocna, ale tylko czeka aby uderzyć znienacka…

Samo sterowanie podczas walki też nie należy do najprzyjemniejszych. Nie wierzę, że to powiem (to wręcz historyczny moment), ale gra zyskałaby tysiąckrotnie gdyby zaimplementowano w niej system uników znany z serii Dark Souls. Będąc zwolennikiem dobrze naostrzonego miecza, często przeklinałem życie widząc jak moja postać zostaje pobita na śmierć przez kordon przeciwników… Z pomocą przychodziła dystansowa magia albo łuki, ale do korzystania z nich trzeba było mieć często w zanadrzu dosyć intensywny plan ucieczki, co w mniej otwartych lokacjach było trudnym manewrem do zaimplementowania.

Dialogi w Gothicu są naprawdę znakomite

Doszliśmy do najmocniejszego punktu programu – dialogów. Mogę się pokusić o zdanie, że pełna zdubbingowana polska wersja była „Wiedźminem” tamtych czasów. W kwestiach mówionych nie brakuje humoru i czasem lekko mocniejszych słów:

Powiedz no, czy to z przodu twojej głowy…

Czy to nie majstersztyk? W każdym razie ja miło wspominam te wszystkie rozmowy i sprzeczki. To prawdopodobnie głównie dzięki temu Gothic znalazł tylu polskich zwolenników.

Moderzy pamiętają

Czy można jakoś zmierzyć kultowość serii? Sądzę, że stare części Gothicowej sagi dosyć mocno zagnieździły się w umysłach wielu ludzi. Powstało wiele fanowskich dodatków, modów oraz filmików, a to chyba liczy się najbardziej w grze, aby dawać przyjemność z rozgrywki i pobudzać ludzką wyobraźnię – prawda?

Jesteś fanem Gothiców? Może podzielasz opinię OsaXa? Nigdy nie miałeś okazji zagrać w tą serię? Podziel się w komentarzach swoimi doświadczeniami, a ja tymczasem wracam do mojego Bagiennego Ziela… 😛

Tagi

Dodaj komentarz

Back to top button
Close
Close