ARTYKUŁRÓŻNOŚCI

Metalowa Sakura #12

Thousand Eyes, Veiled in Scarlet, Wagakki Band, X Japan, XodiacK, Xecsnoin, Yousei Teikoku, 妖精帝國, 和楽器バンド

Po przerwie powracamy z cyklem. A w zasadzie, to go kończymy – oto bowiem ostatni odcinek Metalowej Sakury, w którym zamiast zwyczajowo pięciu kapel znajdzie się miejsce na aż siedem zróżnicowanych zespołów. I niech mnie, jeśli w tej siódemce nie ma naprawdę znakomitych kapel!

Sprawdź poprzednie odcinki!

Oczywiście koniec tej listy może być jedynie początkiem Waszej przygody z japońskim metalem i rockiem. Ba, wręcz mam nadzieję, że udało mi się rozbudzić Wasz apetyt i dalej sami będziecie odkrywać kolejne ukryte perełki tamtejszej sceny. I tak, słusznie podejrzewacie, że nie wrzuciłem do cyklu absolutnie każdej japońskiej kapeli, którą znam – lista ta jest oczywiście mocno subiektywna, ale starałem się postawić na naprawdę jakościowe granie. Dlatego też pominąłem część niewyróżniających się wykonawców albo kapele, o których po prostu za mało wiem np. Rentrer En Soi, Buck-Tick, D’espairsRay, czasami była to też kwestia gustu (np. The Gazette, Gackt, Luna Sea). Osoby chętne do eksploracji z pewnością te kapele odnajdą z łatwością. 😉

Thousand Eyes

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Melodic death metal

2011 – do dzisiaj

Bloody Empire

Bardzo dobra (większość dyskografii na Spotify/Deezer)

Zaczynamy od mocnego uderzenia jednej z najmłodszych kapel w całym zestawieniu, czyli tokijskim Thousand Eyes. Ten powstały osiem lat temu zespół już w swoim debiucie zaprezentował świadomie zagrany, jakościowy melodyjny death metal na naprawdę wysokim poziomie. Ot kolejny dowód, że lokalna scena w tym gatunku jest absolutnie mocarna.

Bloody Empire to album który słucha się sam i czas przy nim mija jak z bicza strzelił. Nie ma tutaj zbędnych przestojów, klimatycznych interwałów i innych wstawek – jest po prostu szybki, agresywny i techniczny metal pełen świetnych linii melodyjnych realizowanych przez gitarzystów. Żadnych klawiszy, synthów i niepotrzebnych elementów znanych z Zachodu – to rasowy melodeath w najlepszym wydaniu. Po prostu brać i słuchać!

Veiled in Scarlet

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Melodic death metal

2010 – do dzisiaj

Reborn

Średnia (część dyskografii na Spotify/Deezer)

Pozostajemy w sferze melodyjnego death metalu. Veiled in Scarlet to projekt zrodzony w zasadzie z prochów wspomnianego we wcześniejszych odcinkach Serpent – gitarzysta i perkusista tamtej grupy postanowili założyć nową kapelę i tak właśnie powstał omawiany twór.

Muzycznie Veiled in Scarlett kontynuuje serię świetnie technicznych zespołów z japońskiej sceny melodeathu, optując przy tym przy nieco niższych tempach i większym nacisku położonym na gitary – te pełnią tutaj rolę zdecydowanie pierwszoplanową i są pieczołowicie stawiane na piedestale. I słusznie, bo są świetne! Tym, co wydaje się średnio pasować do reszty to wokale – co jak co, ale ani Shun, ani Shin bądź też Miku nie są przesadnie dobrymi wokalistami i do ich stylu „skrzekogrowlu” można się albo przyzwyczaić po pewnym czasie, albo totalnie zrazić. Przynajmniej na albumie Reborn – jeśli uwielbiacie gatunek, to sprawdźcie. W przeciwnym razie nieco ryzykujecie. 😉

和楽器バンド

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Folk rock/metal

2013 – do dzisiaj

ボカロ三昧

Dobra (większość dyskografii na Spotify/Deezer)

Jeżeli japońskie krzaczki niewiele do Was mówią, to być może zapis Wagakki Band będzie dla Was bardziej zrozumiały. To narodzona całkiem „niedawno” kapela, którą odkryłem dosłownie miesiąc, dwa temu – i z miejsca zawładnęła moimi słuchawkami na długie godziny. To jeden z najlepszych przykładów na to, jak połączyć rockowe granie z tradycyjnymi japońskimi instrumentami i to na skalę, której raczej się nie uświadczy nigdzie indziej.

Początkowo 和楽器バンド grało covery i aranżacje Vocaloid, zanim zespół zaczął pisać całkowicie własną muzykę. Kapela wykorzystuje w swojej muzyce nie tylko typowe instrumenty jak gitary i perkusję, ale również japońskie bębny wadaiko, shamisen, koto a nawet flet shakuhachi. I to wszystko razem tworzy niesamowitą atmosferę i bogactwo dźwięków, przez co do poszczególnych utworów można wracać wielokroć i zwracać uwagę na inne partie niż wcześniej. Wszystko spaja znakomity wokal Suzuhany Yuko oraz mocno „tradycyjny” image całego zespołu.

Popularność 和楽器バンド w ostatnich latach wręcz eksplodowała, w efekcie czego zespół koncertował już po całym świecie i liczba fanów ciągle rośnie. Owszem, nie wszystkie kawałki na każdym albumie są świetne, zdarzają się hit & miss, ale zdecydowana większość ich nagrań to rzecz zdecydowanie godna polecenia.

X Japan

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Heavy/speed/power/progressive metal

1982 – 1997 | 2007 – do dzisiaj

Wszystko

Dobra (większość dyskografii na Spotify/Deezer)

Pisanie o X Japan to pisanie bez końca. To zespół absolutnie legendarny, który nie tylko wpłynął na japońską scenę ciężkiego grania, ale wręcz na cały świat. To obiekt kultu setek tysięcy fanów, prekursorzy visual kei, jedna z największych kapel, która kiedykolwiek wyszła z Japonii… Dla mnie to też zespół niesamowicie ważny, osobiście i historycznie. O X Japan powstają dokumenty, kapela przyciąga tłumy i odkrywana jest przez kolejne pokolenia – ciężko o większą rekomendację.

Główną inspiracją dla powstałego w 1982 roku zespołu był Kiss – przyjaciele ze szkoły, Yoshiki oraz Toshi, chcieli stworzyć własną kapelę grającą hard rocka. Po pewnych perturbacjach i przejściowych projektach wyklarował się pierwszy, legendarny skład: Yoshiki na perkusji i pianinie, Toshi na wokalach, Pata i hide na gitarach oraz Taiji na basie zastąpiony po 1992 przez Heatha. Muzycznie mieliśmy tutaj szaleństwo, bo z jednej strony X Japan atakował agresywnym stylem visual kei (i w zasadzie to im zawdzięczamy wejście tego stylu do mainstreamu) oraz muzyką, w której obok szaleńczych i szybkich galopad typowych dla power/heavy/speed metalu mieliśmy ballady wzięte jakby z innego projektu. Wszystko to za sprawą charyzmatycznego lidera zespołu, Yoshikiego, który łączył w sobie gwiazdę rocka oraz muzycznie wykształconego wielbiciela muzyki klasycznej. O nim można by napisać kolejnych kilka książek, wierzcie mi. A przynajmniej o jego licznych utratach przytomności na scenie oraz kontuzjach wywoływanych szaleńczą grą i rzucaniem się w tłum.

Do dzisiaj uważam koncert The Last Live za jeden z najbardziej przejmujących obrazów w historii muzyki. Rozpad kapeli, pranie mózgu Toshiego, który wpadł w tzw. „złe towarzystwo”, samobójstwo (przypadkowe, czy też nie – do dzisiaj fani spierają się o to) hidego – wszystko to sprawia, że patrzenie jak każdy w zespole dawał z siebie absolutnie wszystko jest dla mnie nadal mocnym przeżyciem. Od tamtej pory zespół powstał ponownie, z Sugizo z zaprzyjaźnionego Luna Sea zastępującego hidego (acz ten nadal jest obecny na telebimach podczas koncertów), koncertując i wydając od czasu do czasu singiel. X Japan to legenda, którą znać po prostu trzeba i basta.

Teledysk w wersji anime z 1994? Yup!

XecsNoin

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Melodic death metal

1998 – 2016

XecsplosioN

Średnia (część dyskografii na Spotify/Deezer)

Wracamy do melodeathu w formie nieco niedocenianego XecsNoin. W trakcie swojego dość długiego istnienia, zespół ten wydał jedynie dwa albumy, z których polecić mogę w zasadzie tylko ten pierwszy z 2005 roku. Zawarta na krążku zatytułowanym XecsplosioN muzyka była intensywną dawką agresywnych gitar, stonowanej acz nadal szybkiej sekcji rytmicznej oraz wokalu uderzającego zarówno w growl, jak i w czyste rejony. Dodajcie do tego trochę naleciałości np. z metalcore’u i był to naprawdę solidny album.

Ich drugi krążek to niestety zmiana na wokalu, która nie wyszła raczej nikomu na dobre. Wokalistka znana jako U po prostu nie była w stanie „dostarczyć” i jej wokale wydają się być po prostu wymuszone, szczególnie te agresywniejsze partie. Szkoda, że muzycznie można usłyszeć na Corridor to the Frozen Sky sporo smakowitych gitar i mięsistego basu, ale zdecydowanie bardziej polecam debiut.

Ah, glorious 240p!
A tu już z wokalistką

XodiacK

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Jrock

2008 – 2010 (efektywnie)

Shinrabansho – Setsuri

Średnia (część dyskografii na Spotify/Deezer)

Zapewne najmniej znana kapela w tym zestawieniu, a szkoda – XodiacK miał wszystko, aby stać się całkiem ciekawą kapelą na scenie visual kei. Mieli nawet całkiem dobrego wokalistę o przyjemnej barwie głosu, co nie jest normą w młodych projektach próbujących przebić się na zatłoczonej scenie.

Efektywnie zespół nie istnieje od 2010 roku – teoretycznie wokalista Eros nadal jest członkiem (cała reszta odeszła właśnie w 2010), ale informacji o nowym składzie przez lata się nie doczekaliśmy i raczej się to nie zmieni. Sam XodiacK określało swoją muzykę jako „galaxy metal” i pozostawili po sobie kilka singli oraz jeden pełnograj Shinrabansho – Setsuri. Zwyczajowo dla tego typu kapel, mamy tutaj zróżnicowany miks ciężkich riffów, całkiem częstych zmian tempa oraz wokali nie stroniących ani od czystego i całkiem imponującego śpiewu, ani od agresywnego growlu. Nawet dobra rzecz.

Pomijając kiczowate CGI, kawałek całkiem przyjemny 😉

妖精帝國

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Gothic metal/dark wave

1997 – do dzisiaj

Gothic Lolita Propaganda, Stigma

Dobra (większość dyskografii na Spotify/Deezer)

妖精帝國 bardziej znane zapewne jako Yousei Teikoku, do niedawna był duetem od lat tworzącym specyficzną mieszankę muzyki elektronicznej, gothic metalu oraz odrobinę klasyki. Głównym mózgiem odpowiedzialnym za tworzoną muzykę jest Takaha Tachibana, zaś wokalistką i „twarzą” jest Yui Itsuki – po 2010 roku do składu doszli gitarzyści, perkusista oraz basista.

Muzyka Yousei Teikoku jest miksem kilku gatunków, co ma swoje odbicie w zróżnicowaniu w zasadzie każdego albumu. Mamy więc tutaj lekkie pozycje, w których wokale Yui unoszą się nad ezoterycznym podkładem elektroniczno-gitarowym, hard rockowe kawałki, tutaj trochę instrumentalizmu, a tam industrialu. Na nudę narzekać nie można, szczególnie że Yui to naprawdę dobra wokalistka potrafiąca odnaleźć się w każdym z tych klimatów bez żadnego problemu.

Chórki to częsty element muzyki Yousei Teikoku
Tagi

Dodaj komentarz

Back to top button
Close
Close