ARTYKUŁRÓŻNOŚCI

Metalowa Sakura #5

Followbane, G∀LMET, Gallhammer, 兀突骨, Gyze

Czas na piątą edycję mojego mini-cyklu eksplorującego gitarową muzykę w Kraju Kwitnącego Jena. Zwyczajowo przedstawię Wam pięć zróżnicowanych kapel w ustalonej na początku kolejności alfabetycznej. Tym razem zaowocuje ona zróżnicowaną playlistą, na której królować będzie metal w rozmaitej formie: od melodyjnego deathu, po doom & gloom.

Sprawdź poprzednie odcinki!

FollowBane

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

melodic death metal

2003 – do dzisiaj

Dead Fantasia

Bardzo słaba (praktycznie brak wykonawcy na Spotify/Deezer)

Rozpoczynamy od dwuosobowego projektu z Kyoto, który istnieje od 16 lat i przez ten czas zdołał wydać pięć pełnoprawnych albumów. Obecny status zespołu jest nieznany, a ostatni album pochodzi z 2011 roku, a z racji na małą popularność FollowBane ciężko o jakiekolwiek informacje na temat przyszłości. Duet Kob@ i Nosuke zajął się tworzeniem bardzo mocno “orkiestrowego” melodyjnego death metalu, w którym pełno jest klawiszy – serio, jeśli nie trawicie tego instrumentu w swoim metalu, to do FollowBane nawet nie podchodźcie. Inną specyfiką zespołu jest wykorzystanie maszyny do bębnów, ale to raczej bardziej ze względu na niechęć duetu do znalezienia na stałe bębniarza, a nie super szybkich i skomplikowanych sekcji perkusji.

Muzyka FollowBane w lwiej większości to średnie i szybkie tempa, w których klawisze cały czas robią za tło, od czasu do czasu wychodząc na pierwszy plan, aby po chwili schować się za gitarami i wokalem. Osobiście uważam ten zespół za problematyczny. Z jednej strony nie sposób odmówić im pewnej kreatywności – w końcu treść na aż 5 albumów nie da się wymyślić ot tak sobie – ale słuchając kawałków z różnych długograjów miałbym naprawdę spory problem, aby je przypisać do konkretnego CD. FollowBane trzyma się cały czas swojego stylu, który może miałby większe szanse zawojowania świata gdyby płyty otrzymały lepszy miks i produkcję. Jest w ich dyskografii kilka porywających utworów oraz sporo utworów, o których szybko się zapomina. Taki hit & miss.

G∀LMET

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

melodic death metal

2006 – 2017

Hellmet

Bardzo słaba (praktycznie brak artysty na Spotify/Deezer)

Pozostajemy w klimatach melodyjnego death metalu, ale tym razem w innym wykonaniu. Zamiast klawiszy robiących za tło i często też melodie mamy same gitary, bas, perkusję i wokale, a do tego cały zespół jest złożony tylko z kobiet. Tak, dobrze czytacie – co ciekawe, takich kapel jest w Japonii całkiem sporo. G∀LMET przez wszystkie lata swojego istnienia wydało jedynie dwa albumy, na których mamy dość prosty w swojej strukturze kawał metalu.

Nie oczarują tutaj słuchacza gitarowe pejzaże lub melancholijne melodie tak typowe dla skandynawskiej sceny. G∀LMET stawia na nieco bardziej surowe brzmienie, mniej przypudrowane i zaokrąglone – co oczywiście nie oznacza, że brak tutaj melodii, szybkich solówek i agresywnych wokali. Specyficzna była za to wizja image zespołu, którą można przyrównać do death metalowej wersji Hello Kitty.

Gallhammer

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

black/doom metal, crust

2003 – 2013

Gloomy Lights

Bardzo dobra (praktycznie cała dyskografia na Spotify/Deezer)

Pozostajemy w kręgu kapel złożonych całkowicie z przedstawicielek płci pięknej, tym razem jednak z różowego melodyjnego metalu zmierzamy w kierunku pustki, anihilacji i absolutnego nihilizmu. Gallhammer przez 10 lat swojego istnienia stało się kapelą znaną daleko poza granicami Japonii, produkując depresyjny, wręcz pełen majaczeń zbrukanej psychiki doom/black metal w stylu chociażby Hellhammer, wczesnego Celtic Frost lub Burzum. To toporna, powolna mieszanka zmierzająca ku zagładzie. Nie znajdziecie tutaj finezji, wirtuozerii, nadziei lub dopieszczonego w najdrobniejszych szczegółach brzmienia.

Gallhammer warto poznać dla dwóch pierwszych albumów: Gloomy Lights oraz Ill Innocence. Ten trzeci album możecie śmiało sobie odpuścić, chyba że naprawdę jesteście ciekawi jak można zmienić brzmienie po przejściu z trio w duet. Dla fanów surowego brzmienia, Gallhammer to oferta unikatowa.

兀突骨 (Gotsu Totsu Koksu)

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

death metal

2000 – do dzisiaj

魍魎 (Mouryou),
影ノ伝説 (Legend of Shadow)

Bardzo dobra (praktycznie cała dyskografia na Spotify/Deezer)

Co powiecie na samurajski death metal? 兀突骨 to właśnie takie coś: mocne death metalowe brzmienie o ciężarze godnym płyty nagrobnej i mocy huraganu połączony z japońskim folklorem i opowieściami o samurajach. Pomimo istnienia od 2000 roku, kariera Gotsu Totsu Koksu dopiero w ostatnich latach zaczęła nabierać tempa. Warto zwrócić uwagę, że na Encyclopaedia Metallum żaden z ich albumów nie osiągnął niższej średniej ocen niż 90%. To rekomendacja sama w sobie dla fanów death metalu.

I naprawdę jest czego słuchać, od soczystych riffów i techniczne solówki po imponującą grę perkusisty. 兀突骨 ma wszystko, czego człowiek oczekuje od gatunku – moc, szybkość, brutalność, energię i bezceremonialność. Ciekawostka: kapela dawała wywiad w dokumencie “Japan Extreme Metal the documentary”. Zwróćcie też uwagę na partie basu!

Gyze

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

melodic death metal

2011 – do dzisiaj

Black Bride

Bardzo dobra (praktycznie cała dyskografia na Spotify/Deezer)

Ta pochodząca z północy Japonii, z mroźnej (jak na tamtejsze warunki) wyspy Hokkaido kapela stanowi przykład niesamowicie intensywnego, acz wypolerowanego brzmienia tworzącego wirującą i szalejącą wokół słuchacza ścianę dźwięku. Sam zespół lubi określać swoją muzykę jako “northern nostalgic metal”, co słychać w melodiach często kojarzących się z tymi rodem z Finlandii. Najlepsze określenie Gyze to intensywność: serio, posłuchajcie dowolnego kawałka. Od początku zostaniecie przytłoczeni natłokiem wściekłych gitar, agresywnych wokali, perkusji próbującej rozerwać okowy czasoprzestrzeni… wszystkie składowe ich muzyki są wtłoczone w szalenie małą przestrzeń. To swego rodzaju również problem na dłuższą metę, bo czasami ciężko rozpoznać jeden kawałek od drugiego.

W swoim rdzeniu Gyze to melodyjny death metal, który zdobył sobie na tyle dużą popularność, aby kapela trafiała na koncerty również w Europie. Członkowie zespołu są zaskakująco towarzyscy i sama wzmianka o nich na mediach społecznościowych potrafi przywołać kogoś z zespołu. Muzycznie to jak wspomniałem, diablo energetyczna mieszanka ostrych gitar pełnych technicznego i melodyjnego grania, którym akompaniuje agresywny growl (acz nie taki niski, to bardziej styl np. Alexiego z Children of Bodom). Jeśli brakuje Wam energii, Gyze Was napełni na cały dzień. Poza tym zwróćcie uwagę, na postać wokalisty – nie dość, że growluje, to jeszcze shreduje, soluje i robi to wszystko jednocześnie. Szaleństwo!

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close
Close