PC & KONSOLERECENZJA

Mount & Blade: Warband – Viking Conquest

Materiał archiwalny, przeniesiony ze strony Save!Project

Odynie, przysięgam ci! Ten podstępny pies Sven Byczy Kark będzie gryzł ziemię jeszcze zanim Jörð przywdzieje zimowe szaty, a morze okryje się lodową skorupą! Moje strzały przeszyją mu serce, mój miecz rozpłata jego czaszkę; wilki rozszarpią plugawe ciało i rozrzucą, aby niewolnicy wdeptali je w ziemię. I pamięć o Svenie Byczym Karku umrze. Ale nim tak się stanie muszę okryć się sławą wojownika, by imię OldUpa budziło trwogę w całej Danii, Nortumbrii, Gwynedd, Mercji, Albii, a nawet w odległej ojczyźnie Conn’a – Króla Stu Bitew! Moja zemsta urodziła się dzisiaj i umrze wraz z moim wrogiem!

Czytając powyższy wstęp pewnie zaczęliście się zastanawiać: „Od kiedy Old ma te objawy?” Uprzejmie podpowiadam – od zawsze! W końcu to właśnie wikingowie wzbudzali przerażenie wszędzie tam, gdzie dotarła chociażby wzmianka o ich wyczynach. Byli świetnymi kupcami, doskonałymi wojownikami i ciekawymi świata podróżnikami. Dlatego od wypacykowanego, bogobojnego rycerzyka wolałbym towarzystwo rubasznego, hałaśliwego zawadiaki (w końcu ciągnie swój do swego…). A skoro tak, to nic dziwnego, że Viking Conquest pochłonęło mnie bez reszty na kilkadziesiąt godzin, podczas których dałem się zupełnie ponieść fantazji i cieszyłem się jak dziecko (dosłownie!) każdym udanym podbojem i wygraną bitwą. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że ta gra potrafi też dźwignąć ciśnienie powyżej bezpiecznego dla zdrowia poziomu, bo tylu błędów i absurdów dawno nie widziałem, a sami dobrze wiecie, że w ostatnich produkcjach takich niedoskonałości niestety nie brakuje. Ale żeby zachować jakiś porządek w tej recenzji, zacznijmy może od tego, co to jest Viking Conquest?

Elegancka, zielona mycka, jest dobra na każdą okazję.

Viking Conquest to płatny mod do gry Mount&Blade: Warband, która miała premierę w 2010 roku. Tak, dokładnie, płatny mod, który wyszedł dobrych kilka lat po premierze podstawki, i który nie przejmuje się tym, że dookoła darmowych, świetnych modów nie brakuje. Jeżeli dodać do tego, że sam Warband też jest w pewnym sensie rozszerzeniem wydanego w 2005 roku Mount&Blade, to już wiemy, że mamy do czynienia z grą świeżą jak trampki po Woodstocku. Prawda, że dziwne? Gdyby przynajmniej cena była jakaś rozsądna… No bo jednak 50 złotych za moda to w mojej opinii lekkie przegięcie. Wydaje się, że takie podejście znacznie ograniczy grupę nabywców, a po moda sięgną głównie wikingofile i ewentualnie fani serialu The Vikings. Podkreślę to jeszcze raz: to jest mod (gdzieniegdzie z rozpędu albo w celach marketingowych określany mianem DLC), więc wymaga podstawki… To już mogli chociaż podstawkę dodawać jako bonus w pakiecie!

Rozgrywka toczy się w IX wieku, głównie na terenach południowej i zachodniej Skandynawii oraz Wielkiej Brytanii. Historia rozpoczyna się, kiedy nasz okręt został zaatakowany przez Svena zwanego Byczym Karkiem, który zabił lub zniewolił niemal całą załogę, łącznie z matką głównego bohatera. Ten z kolei, ciężko ranny i nieprzytomny, cudem uchodzi z życiem. Gdy dochodzi do siebie postanawia odszukać chorą matkę i zemścić się na Svenie. Oczywiście nie jest to takie proste, ponieważ Byczy Kark okazuje się wielkim i niezwyciężonym wojownikiem, który na dodatek jest zaufanym człowiekiem samego Sigurda zwanego Wężem w Oku, syna legendarnego Ragnara Lodbrocka. A każdy wie, że zadzierać z potomkami Ragnara, to jak porywać się samemu na tysiące. Potrzebowałem sojuszników.

Dokładnie tak samo wyglądają Mikołajki w każdy wakacyjny weekend.

I tutaj właśnie zaczyna się klasyczna zabawa w Mount&Blade, której główną osią wydarzeń będą fabularne questy, związane z potomkami Ragnara oraz podbojami Duńczyków na zachodzie. Chociaż co do zasady gra jest sandboxem, to jednak owe questy świetnie nadają tempa rozgrywce i skutecznie zachęcają do odkrywania kolejnych kart historii. Szybko okazuje się, że nasze poszukiwania i chęć zemsty stają się narzędziem w rękach władców tego świata. A jednak, parafrazując klasyka, nasza fortuna przy ragnarssonowskiej wyrośnie, więc służąc im, systematycznie zbliżamy się do osiągnięcia celu. Fabuła jest dość ciekawa i często oddaje się w ręce gracza, który swoimi wyborami może kształtować jej przebieg.

Trzeba jednak zaznaczyć, że czasami owa wolność wyboru jest pozorna i sprowadza się do zmian w naszej reputacji czy relacjach z bohaterami niezależnymi. Niemniej gracz ma poczucie, że jego decyzje kształtują historię i za to należy się naprawdę duży plus. Sam świat przedstawiony w Viking Conquest również jest całkiem dobrze odwzorowany. Uzbrojenie, okręty i otoczenie wyglądają przyzwoicie i spełniają kryteria poprawności historycznej. W grze napotkamy całe mnóstwo autentycznych jak i półlegendarnych osób, znanych z kart historii oraz z sag wikińskich. Oprócz walki politycznej w grze ścierają się ze sobą również religie. O ile Dania to kraina dawnych wierzeń, gdzie żaden chrześcijański kapłan nie przeżyłby tygodnia, to już ich obecność na wyspach brytyjskich jest oczywista. Najlepszym dowodem skutecznej chrystianizacji jest spora ilość wybudowanych klasztorów, których nie omieszkałem z pieśnią na ustach i radością w sercu plądrować i grabić, gdy tylko takowy spotkałem na swojej drodze. Cóż, niby robota jak każda inna, ale jednak dobrze jest czerpać przyjemność z pracy, prawda?

“Tamci, co śpią na dnie, uśmiechają się, że ich straszną śmierć pomścili bracia, którzy zwyciężyli.”

W dodatku VC kluczową rolę odgrywają podróże morskie. Mobilność to podstawa sukcesu każdej wojny, więc obok budowania armii musimy również zadbać o systematyczną rozbudowę floty. Okręty różnią się swoimi parametrami, musimy więc rozsądnie planować, czy potrzebujemy łodzi szybkich ale mniejszych, do pościgów i ucieczek, czy pojemnych, do transportu i desantu dużej ilości zawodowych gwał… wikingów! Chodzi oczywiście o wikingów! Jest to ważne nie tylko na mapie świata, ale również podczas potyczek na wodzie. Mod zakłada możliwość przeprowadzania bitew morskich, które generalnie sprowadzają się do abordażu i masowej rzezi wrogiej załogi. Nie jest to mechanizm specjalnie skomplikowany i de facto polega na tym, żeby przypierniczyć naszym okrętem w okręt wroga. Po tym zaawansowanym, żeglarskim wyczynie łodzie magicznie sczepiają się, a obie załogi zaczynają okładać się czym popadnie do momentu, gdy któraś ze stron wykrwawi się do końca. Bitwy morskie są zabugowane, bardzo schematyczne, nierealistyczne, pełne absurdów i niedopracowanych elementów ale… o matko! Ile one dają uciechy! Nie wiem ile tych bitew odbyłem, myślę, że będzie koło setki, ale przyznam się bez bicia, że za każdym razem miałem uciechy co niemiara.

“Not even single fuck was given that day!” MNQ

W ogóle całe Mount&Blade: Warband – Viking Conquest to jest właśnie takie słodko-gorzkie doświadczenie. To prawdziwy festiwal niedoróbek i błędów, które w skrajnych przypadkach mogą nawet uniemożliwić dalszą zabawę. Sam program jest niestabilny i wywala do pulpitu. Słynna na forach internetowych Jaskinia Odyna również wycisnęła niejedno przekleństwo z ust rozwścieczonego gracza, który na dobre utknął w połowie rozgrywki (niestety, z tego co czytałem nie wszystkim udało się ominąć problem questa, którego z przyczyn technicznych nie da się ukończyć, a który jest kluczowy dla fabuły). Podczas bitew morskich nasi niezmordowani siepacze potrafią beztrosko wyjść za burtę, gdzie tracą przytomność. Osobiście również udało mi się kilka razy chodzić swobodnie po dnie oceanu, gdzie na bezdechu spacerowałem, dopóki mi się ta trudna sztuka nie znudziła. Jeżeli mamy pecha, to przed bitwą nasza armia spawnuje się na zboczu góry, po czym zjeżdża na sandałach na dół, albo wspina się dziarsko na górę. Serio, można wymieniać w nieskończoność. A jednak mimo to ta gra przykuwa na długie godziny i daje ogromna satysfakcję z każdym kolejnym podbojem, udaną transakcją czy zdobytym tytułem.

Niy tyn plac, najduchu!

Trudno mi polecić Viking Conquest każdemu. W mojej opinii jest to całkiem fajny mod dla graczy, którzy uwielbiają wszystko to, co z wikingami związane, bo ci na pewno nie będą żałowali zakupu. Jeżeli ktoś czeka na trzeci sezon The Vikings, również powinien przychylniejszym okiem spojrzeć na tę produkcję. Osobiście bawiłem się świetnie, ale wiem, że nie każdy będzie czerpał aż tak wielką przyjemność z gry.


  • vikings!
  • conquest!
  • plądrowanie, rabowanie, gwał… vikings!
  • realia historyczne
  • bitwy nawet do 700 jednostek na mapie!
  • wszystkie dotychczasowe zalety Mount & Blade
  • AI pojechało na wakacje
  • błędy na błędach poganiane błędami
  • klient gry niestabilny
  • kiepska optymalizacja mapy świata
  • wszystkie dotychczasowe wady Mount & Blade

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button