FILMYRECENZJA

Po seansie: Joker to opowieść o krzywdzie, szaleństwie, i o tym, jak rodzi się zło

Recenzja filmu Joker

Joker to obraz, którego absolutnie nie wolno przegapić, który na wielu płaszczyznach potrafi zaskoczyć, przerazić, sprawić, że poczujemy się źle lub niezręcznie. Bo Joker to nie kolejny film akcji, wręcz przeciwnie – to ponura genealogia zła, to podszyta szaleństwem i pełna napięcia historia człowieka, który zamienił się w diabła. I jest to historia opowiedziana cholernie dobrze.

Joker to mroczny thriller i dramat psychologiczny, ale na pewno nie film akcji

Zacznijmy od tego, że Joker dla wielu widzów może być zaskoczeniem, być może nawet część się od niego „odbije”, bo z całą pewnością nie jest to film akcji. Chociaż główny bohater w oczywisty sposób wywodzi się z uniwersum DC Comics, to żadnego mięśniaka w getrach tutaj nie zobaczymy, a jedynym mścicielem jest tutaj postać tytułowa. Co trzeba również podkreślić, film nie powstał w ramach serii DC Extended Universe, a w zasadzie to po jego obejrzeniu stwierdzam, że całe to DC EU najlepiej byłoby wrzucić do jakiegoś rowu, przysypać wapnem i zapomnieć (no dobra, może z jednym czy dwoma wyjątkami, które i tak wyglądają jakby ktoś na siłę chciał je naciągnąć na konwencję Marvela, ale mniejsza z tym).

Trzy filary sukcesu Jokera to fenomenalna gra aktorska, znakomite zdjęcia i solidny scenariusz

Historia Jokera została tutaj opowiedziana na nowo, mało tego, po raz pierwszy została opowiedziana z taką głębią i z takim zbliżeniem. Ten efekt udało się osiągnąć nie tylko dzięki znakomitemu scenariuszowi, fenomenalnej grze aktorskiej Joaquina Phoenixa, ale również dzięki świetnej pracy kamerzysty. Podczas filmu często jesteśmy z głównym bohaterem Arthurem „face to face”, widzimy wszystkie emocje, które nim targają: żal, rozpacz, gniew, strach, obojętność.

Sama kreacja w wykonaniu Joaquina Phoenixa jest arcymistrzowska i z całą pewnością aktor zasługuje za tę rolę na Oscara. Joker Phoenixa ma wiele oblicz, a ewolucja, jaką przechodzi bohater, jest odwzorowana znakomicie. Na ekranie zobaczymy zarówno największego przegrywa jak i największego badassa jakiego możemy sobie wyobrazić, a chociaż Heath Ledger zasłużenie do tej pory piastował urząd „najlepszego Jokera”, to czas zakrzyknąć: umarł król, niech żyje król! Inna rzecz, że Ledger – chociaż grał genialnie – to stał przecież w konfrontacji z Batmanem, był jedynie częścią szerszego obrazu. Tutaj Joaquin miał pole do popisu, bo opowieść o Jokerze skupia się przede wszystkim na jednej postaci, zgłębią ją i ukazuje z każdej strony.

Pomijając wszystkie szczegóły, które przecież najlepiej obejrzeć samemu, warto zwrócić uwagę, że Joker to demon zrodzony przez Gotham – zgniłe miasto, które samo jest opanowane przez obłęd. Zło, które reprezentuje klaun-szaleniec, ma swoje źródło w kłamstwie, okrucieństwie i obojętności.

Joker buduje napięcie od pierwszej do ostatniej minuty

Film buduje atmosferę napięcia od samego początku i nie odpuszcza do ostatniej minuty. Główny bohater Arthur jest wyraźnie inny, w jakiś sposób uszkodzony, nie radzi sobie w życiu, nie radzi sobie w interakcjach z innymi, jego relacje z matką są osobliwie patologiczne, ale też z drugiej strony świat, w którym żyje, jest bardzo podobny. Film jest do bólu poważny i dotyka zagadnień, które zazwyczaj w filmach oznaczonych znaczkami DC czy Marvel, są traktowane dość lekko. Joker w żaden sposób nie mruga do widza, a jeżeli już to robi, to jest to mruganie podszyte strachem. Najokrutniejsza scena w filmie zawiera w sobie jednocześnie jedyny naprawdę zabawny moment, ale nawet wybuchając śmiechem czuje się, że Joker właśnie wjechał na pełnej, więc nie wiadomo co za sekundę się wydarzy.

Czy Joker to jednorazowy eksperyment?

Zapewne większość widzów opuszczając salę kinową zastanawia się – co dalej? Czy ten film, będący przecież czymś zupełnie nowym w dziedzinie przenoszenia na ekrany kin komiksowych bohaterów (czy też złoczyńców), jest tylko eksperymentem? A może jest to fundament, na którym powstaną kolejne tak ambitne produkcje? Zapewne będzie bardzo trudno postawić tak wykreowanego Jokera obok człowieka przebranego za nietoperza, bo jednak tam, gdzie pojawia się superbohater, tam dynamika zdarzeń musi być zupełnie inna. Niemniej obraz ten wcale nie unika sugestii, że Joker to jedynie fragment większej całości, a to daje nadzieję na kolejne dobre filmy w uniwersum DC. Oby! Oby!

2+

Polubili to:

  • avatar
  • avatar
Tagi

6 Comments

  1. Może to wreszcie początek ambitnych filmów o komiksowych bohaterach. Jeszcze Jokera nie widziałem, ale zamierzam. A oba uniwersa o bohaterach w kostiumach mają sporo postaci, które należałoby refleksyjnie przedstawić. Zdawało się tych kilkanaście lat temu, ze przy pierwszym filmie o Punisherze zacznie się taki trend, ale jakoś to umarło. Widać, że Marvel próbuje lekkie dramy wprowadzać u siebie, ale nadal jest to epizodyczne i słabe, ale może kiedyś jednak, kto wie…

    1+

    Polubili to:

    • avatar
  2. film jest nieprzyjemny, niewygodny, uwiera jak kamyk w bucie (ktorego nie chcę się pozbyć), bo gotham może być naszym lustrem – ludzie są obojętni, nieczuli, źli, produkują wykolejeńców.
    @oldupa, którą scenę miałeś na myśli pisząc o zabawnym momencie?

    jeżeli Phoenix nie dostanie Oscara to ten cały cyrk na czerwonym dywanie w LA nie ma zupełnie sensu.

    film, który trzeba zobaczyć, bez względu czy DC kojarzy Ci się z Batmanem czy raczej ze stolica USA.

    1+

    Polubili to:

    • avatar
    1. na ‚moim’ seansie rechot przebiegł po sali w momencie o którym piszesz, oraz gdy Arthur wszedł w zamknięte przeszklone drzwi szpitala…gdzie ja nie widziałem komedii w tych scenach. teraz myślę że śmiech był kulminacją tragedii, gdzie nie pozostaje już nic tylko próba rozładowania.
      inni wybierali rozładowanie przez wyjście z sali po okolo godzinie….
      nie mniej świetny film (muzyka!), świetna recka, dzięki!

Dodaj komentarz

Close
Close