PC & KONSOLEPORADNIK

Sekiro: Shadows Die Twice – poradnik ogólny

O czym warto wiedzieć zanim jeszcze zacznie się zabawę

Nowa gra From Software nie jest kolejną odsłoną Dark Souls, ale zachowuje ten sam „rdzeń” rozgrywki: wymagający, ale uczciwy i oczekujący, że gracz będzie w stanie samodzielnie przezwyciężyć kolejne wyzwania. Czasami jednak warto zerknąć do poradnika – nie znajdziecie tutaj oszustw, magicznych sztuczek i tym podobnych cudów. Zamiast tego obdarzę Was poradami i informacjami, o których sam chciałbym wiedzieć kiedy zaczynałem swoją przygodę w Sekiro: Shadows Die Twice.

Porady ogólne

Eksploruj. Sekiro posiada nie tylko całkiem rozległy świat, ale jest on również bardzo wertykalny – oznacza to, że za pomocą swojej protezy ręki i wymyślnego haka z linką, można dostać się w niedostępne normalnie miejsca. W ten sposób odkryć można dodatkowe przejścia, pozostać niezauważonym przez wrogów, albo odnaleźć ukryte, cenne przedmioty (w tym drzewka umiejętności!).

Będąc w nieznanej sobie okolicy warto wskoczyć na jakiś wysoki punkt i przykucnąć, po prostu obserwując. W ten sposób dostrzeże się patrolujących przeciwników, potencjalne kryjówki lub kuszący błysk jakiegoś skarbu. Znajomość terenu to skarb zaś sam w sobie.

Skradanie się nie jest nieodzowną częścią gry, ale jest na tyle przydatne, że szkoda z niego nie korzystać. Przekradając się można nie tylko uniknąć wyjątkowo nieprzyjemnych starć lub wyeliminować przeciwnika zanim ten zorientuje się, co się dzieje. Od czasu do czasu można wpaść na ciekawą konwersację, której podsłuchanie pozwala na zorientowanie się w sytuacji albo np. uprzedzi o zagrożeniu czyhającym kawałek dalej lub o słabości przywiązanego nieopodal ogra.

Umiejętności w poszczególnych drzewkach rozwoju są cenne i oczywiście warto w nie inwestować, nie zastąpią one jednak prawdziwego „skilla” gracza. Nie polegaj nadmiernie na technikach i różnych „protezach” – to wszystko pomoce, które mają dać Tobie przewagę w starciu. Same w sobie pojedynku nie wygrają.

A propos protez – warto eksperymentować z nimi. Część co wredniejszych przeciwników posiada specyficzne słabości. Bestie nienawidzą ognia, fajerwerkami można na chwilę ogłuszyć niejednego wroga, osobników lubiących „latać” można sprowadzić na ziemię celnie wymierzonym shurikenem itd.

Do momentu osiągnięcia wrót do zamku Ashina, gra jest dość liniowa i oferuje de facto dwie ścieżki, z których jedna kończy się dość nieprzyjemnym na tym etapie gry bossem. Kiedy pokonasz pewną płomienną bestię, świat się przed Tobą otworzy. Nie bój się zaglądać w nieznane regiony, a jeśli utknąłeś na trudnej walce w miejscu A, idź do miejsca B, C lub D.

Niektóre miejscówki potrafią się nieco zmienić pod wpływem pewnych ważnych wydarzeń fabularnych. Warto więc po każdym dużym kroku na drodze do finału sprawdzić chociażby listę dostępnych „posążków Buddy”, czy przypadkiem któryś nie jest nagle niedostępny. Okazjonalni bossowie potrafią się pojawić na dawnych arenach, tzw. backtracking jest zupełnie opcjonalny, ale stanowi dodatkowe wyzwanie dla chętnych.

Grindowanie lub farmienie nie jest tak ważną częścią gry jak to bywało w Dark Souls, ale nadal może się zdarzyć, że potrzebujesz konkretnego przedmiotu aby pokonać mini-bossa. To upierdliwe, ale podpowiadam: Divine Confetti można zdobywać zabijając samurajów w błękicie krzątających się po wnętrzach Ashina Castle. Dobrym miejscem na początkowe farmienie doświadczenia oraz złota jest wejście do Hirata Estate – od pierwszego posążka można w kilka minut wybić kilka sporych grupek bandytów, a potem po prostu wrócić z powrotem do miejsca startu „wciągając” po drodze złoto, lecznice pigułki oraz materiały do ulepszeń.

Skoro już przy farmieniu jesteśmy, korzystaj przy tym z baloników Mibu. Pierw użyj niebieskiego do zwiększenia szansy na drop przedmiotów, a dopiero PO zabiciu wszystkich „obiektów farmienia” użyj złotego balonika celem zwiększenia ilości zdobywanego złota. Tak, to działa „wstecz” i pozwala na optymalne farmienie.

Dodatkową opcją na zwiększenie częstotliwości dropów jest uderzenie w demoniczny dzwon na szczycie Senpou Temple. Dojście do niego jest dość sprytnie ukryte i można totalnie przegapić to miejsce. Sam akt zwiększa skalę wyzwania, czyniąc przeciwników silniejszymi – na szczęście można ten efekt wyłączyć używając zdobywanego przy okazji dzwoneczka. Zdecydowanie nie polecam się zapomnieć i pójść do jakiegoś bossa z tą klątwą. 😉

Masz nadmiar pieniędzy i nie masz na co ich akurat wydać? Zamiast ryzykować utratę połowy sumy przy okazji jakiegoś pechowego zgonu, znacznie lepiej jest udać się do kupców i wykupić tyle sakiewek ile się da. Owszem, kosztują one nieco więcej niż faktyczna wartość zachowywanej gotówki, ale schowane w nich monety nie zostaną utracone w wyniku śmierci bohatera.

Wpadłeś w złą okolicę? Nie masz już żadnej metody leczenia, a następnego posążku Buddy nie widać? Czasami lepiej zawrócić, niż ryzykować. Pamiętaj o figurce, którą możesz użyć w każdej chwili aby przenieść się do świątyni lub ostatniego miejsca odpoczynku – tylko nie używaj tego jako narzędzia ucieczki w ostatniej chwili. Teleportacja za pomocą figurki trwa dość długo i w tym czasie Twoja postać jest bezbronna. W razie nagłego zagrożenia, często najlepszą opcją jest po prostu ucieczka. Nie ma w tym nic wstydliwego.

Z pewnością podczas swojej przygody sprowadzisz na napotkanych NPC-ów chorobę Dragonrot. Nie jest to nic przyjemnego, ani dla Ciebie, ani dla nich. Ty tracisz szanse na otrzymanie ukrytej pomocy (zapobiega utracie połowy punktów doświadczenia oraz złota w razie śmierci), a oni cierpią. Nie przejmuj się jednak przesadnie chorobą – kilka przypadków zachorowań idzie przeboleć. Kiedy jednak zarażony jest niemal każdy, z kim miałeś styczność, lepiej wykonaj odpowiedni rytuał. Na szczęście podczas gry można odnaleźć kilka dodatkowych Dragon’s Blood Droplet, a kolejne sztuki posiadają na stanie niektórzy handlarze, nie żądając za nie wygórowanej ceny.

Rozmawiaj z każdym. Czasami nawet po kilka razy. W ten sposób zdobędziesz trochę nowych informacji i historii, a od czasu do czasu dowiesz się o zadaniu pobocznym. Warto wracać do najważniejszych postaci co jakiś czas, aby sprawdzić czy mają coś nowego do powiedzenia.

W przeciwieństwie do innych gier From Software, w Sekiro woda nie jest zabójcza. Nie bój się wpaść do rzeki lub jeziora, czasami takie „ścieżki” wiodą do skrótów lub innych wartych uwagi miejsc. W wodzie można również znaleźć złote japońskie karpie, których łuski są cenionym towarem przez pewnego nietypowego handlarza w Hirata Estate.

To dziwnie łatwe do przeoczenia, ale… w Sekiro można biegać. Przytrzymaj przycisk odpowiedzialny za uniki i gotowe! W wodzie unik pozwala na szybkie przemieszczanie się do przodu, co jest całkiem pomocne.

Zapomnij o naparzaniu podejrzanie wyglądających ścian mieczem lub naciskania przycisku „użyj” przy nich. W Sekiro ukrytych przejść jest po pierwsze znacznie mniej. Po drugie, używa się ich w inny sposób. Sekrety można rozpoznać np. po kształcie człowieka widocznym na drewnianej ścianie – podejdź do niej i przylgnij, a postać przejdzie na drugą stronę.

Zginiesz przez kamerę. Nie raz. Nie dwa. Z jakiegoś dziwnego powodu w Sekiro umierałem znacznie częściej za sprawą „kamerzysty” niż w serii Dark Souls. Rada? Unikaj walki pod ścianami i kolumnami – za każdym razem kiedy boss zagoni Cię w róg zrób wszystko, aby ZWIAĆ. Umieranie to część tych gier, ale nic tak nie irytuje, jak śmierć z totalnie nie swojej winy.

Porady bitewne

W przeciwieństwie do poprzednich gier studia, w Sekiro istnieje więcej metod na uniknięcie wrogich ataków. Co prawda nie mamy już dostępu do tarczy, ale domyślny blok działa nawet lepiej – trzeba tylko pilnować swojego paska „postawy”, aby nie zapełnił się do końca. Poza blokowaniem, można ciosy przeciwnika parować (potrzebne jest wyczucie odpowiedniego momentu tuż przed uderzeniem broni), odskakiwać poza zasięg lub unikać np. przemykając pod ostrzem.

Wyczucie, czy warto danego przeciwnika parować, czy lepiej skupić się na unikach jest bardzo ważne – szczególnie podczas walk z trudniejszymi rywalami, w tym mini-bossami i pełnoprawnymi bossami. Wiedza o tym, jakie są pierwsze animacje poszczególnych ataków to klucz pozwalający wybrać sposób poradzenia sobie z daną agresją.

Część ataków jest w teorii nie do zablokowania. Jeśli zobaczycie na ekranie czerwony znak kanji, to czas zwiewać – przeciwnik właśnie wykonuje bardzo groźny atak. Ale te ataki nie są wcale takie straszne, aby tylko przed nimi uciekać. Pchnięcia np. włóczni można skontrować odpowiednią umiejętnością w drzewku Shinobi, nad poziomymi szerokimi zamachami można przeskoczyć, jedynie od chwytów należy zwiać poza zasięg przeciwnika. Jak poznać, który atak akurat występuje? Patrz punkt powyżej. 😉

Mikiri counter to naprawdę świetna umiejętność, którą warto opanować. Sporo trudnych przeciwników z włóczniami zaczyna być dziecinnie prosta, właśnie za sprawą sprawnego posługiwania się tą techniką.

Toporek to całkiem fajna rzecz na tarczowników lub tych małych pokurczów z bambusowymi kapeluszami. Jeden cios toporem pozwala na szybkie załatwienie w innym przypadku dość upierdliwych oponentów.

A propos technik – nie wahaj się ze skorzystania z pomocy nieumarłego samuraja obok świątyni. Jeśli masz problem z jakąś częścią walki lub zdobyłeś nową technikę lub wzmocnienie do protezy, sprawdź jak się sprawdza w sparingu.

Honorowo walczą samurajowie. Ty nie jesteś samurajem, więc Ciebie to nie dotyczy. Rzucaj we wrogów pyłem, podpalaj, ukrywaj się w wysokiej roślinności, spadaj niczego niespodziewających się wrogów z wysokości, nawet wbijaj katanę w plecy mini-bossa. Każda brudna sztuczka ma swoje zastosowanie na polu walki, liczy się tylko efekt!

Czasami kuszące może być szybkie zbicie „postury” u bossa. To oczywiście dobra taktyka, szczególnie skuteczna w starciu z ludźmi (bestie lepiej po prostu „zaciukać” tradycyjnie), ale pamiętaj o jednym: przeciwnik z pełnym paskiem życia generuje swoją postawę szybciej niż raniony. Zazwyczaj dobrze jest pierw nieco zmiękczyć rywala np. do połowy życia i dopiero wtedy skupić się na skutecznych ripostach i zbiciu go z balansu. Jest bardzo prawdopodobne, że na tym etapie pasek jego postawy i tak będzie już całkiem mocno zapełniony, a jego regeneracja będzie bardzo wolna.

Jeśli jesteś niebezpiecznie blisko utraty równowagi (postury) w walce: blokuj! Podczas blokowania zwiększa się regeneracja postury, a tym samym szybciej można wrócić do blokowania i parowania ciosów.

Niektórzy przeciwnicy są niesamowicie trudni do zabicia bez użycia Divine Confetti. Szczególnie pewien bezgłowy pan jest utrapieniem bez użycia błogosławieństwa. Jeśli więc walczysz z czymś co jest nieumarłym, duchem albo czymś w tym rodzaju i nie zadajesz żadnych obrażeń, użyj Divine Confetti.

Wykorzystuj zasięg widzenia przeciwników. Możesz specjalnie dać się dostrzec jednemu albo kilku wrogom w grupie (żółty wskaźnik oznacza, że podejdą zbadać sprawę), a następnie spokojnie zajść ich od tyłu i unieszkodliwić bez kłopotliwej walki grupowej. Jeśli coś poszło bardzo nie tak i uwikłałeś się w bitwę z kilkoma oponentami i nie czujesz się na siłach, patrz jeden z punktów powyżej i po prostu zwiej.

Bossowie

W tej części poradnika to wszystko, ale jeśli potrzebujecie pomocy z konkretnym niemilcem to zajrzyjcie do drugiej części poradnika. Tam dowiecie się, jak pokonać każdego bossa!

Tagi

Dodaj komentarz

Close
Close