ARTYKUŁESPORT

2019 WCS Global Finals – przewodnik widza po Blizzconie

Nadszedł czas! Jak co roku o tej porze, długie miesiące sezonów zarówno World Championship Series, jak i Global StarCraft II League znajdą swoją kulminację podczas globalnych finalów. Te podzielone zostały na dwa wydarzenia: Global Playoffs oraz Global Finals, które odbędą się kolejno w Seulu (Korea Południowa) oraz w Anaheim (USA).

Różnica pomiędzy tegorocznym wydarzeniem, a poprzednikami tkwi więc głównie w tym, że już od pierwszej rundy mecze będą obserwowane na żywo przez fanów w studiu znanym ze streamów rozgrywek GSL – produkcja, obserwatorzy również będą ci sami. To pewien progres w stosunku do zamkniętego studia, czyż nie? A do tego, Seul jest mekką esportu, więc rozgrywanie playoffów w tym mieście jest z pewnością trafną i całkiem naturalną decyzją.

Z czym to się je?

Szybkie wyjaśnienie formuły eventu dla tych, którzy mniej śledzą esportowy świat StarCraft II. Global Finals jest ukoronowaniem całego roku turniejów, do którego zakwalifikowało się szesnastu najlepszych graczy z całego globu. Osiem spotów otrzymały rozgrywki koreańskiego GSL (7 + zwycięzca IEM Katowice 2019), drugie osiem dostali czołowi zawodnicy spoza Korei Południowej uczestniczący w turniejach z cyklu WCS. Każdy oficjalny turniej w obu ligach był szansą otrzymania punktów – zwycięzca dodatkowo miał zapewniony udział za sam swój wyczyn. Pozostałe spoty były do wzięcia przez pozostałych graczy, których kolejność w rankingu ustalana była właśnie za sprawą ilości zebranych przez długie miesiące intensywnych zawodów, punktów. Oznacza to, że w Seulu i w Anaheim zobaczymy elitę elit, samą śmietankę, najlepszych z najlepszych.

Sprawa Classica

W tym roku dość wyjątkowo mieliśmy sytuację, w której jeszcze na w zasadzie tydzień przed startem Global Playoffs nie wiedzieliśmy, czy #3 koreańskiego rankingu zdoła wziąć udział w imprezie. Wszystko przez to, że Classic (Kim Doh-woo) lada moment powinien rozpocząć obowiązkową służbę w armii – horror, który czyha na każdego zawodowego gracza w Korei Południowej. Z racji na swój wiek, Classic nie mógł próbować odwlec „wyroku”, a sama armia zabrania osobom tak blisko swojej dwuletniej służby opuszczania kraju. Z tego względu niemal do końca nie było wiadomo, czy #3 rankingu w ogóle weźmie udział w finałach, czy też jego spot przypadnie zawodnikowi okupującemu pozycję #9. Na szczęście sytuacja została rozwiązana pomyślnie dla Classica, dla którego tegoroczny Blizzcon będzie też pożegnaniem ze sceną. Przynajmniej na najbliższe dwa lata.

Co, gdzie i jak

Co: 2019 WCS Global Finals

Kiedy: Global Playoffs – faza grupowa od 24 do 27 października. Start o godzinie 5:00 czasu polskiego. Global Finals od 1 do 3 listopada

O co: pula nagród wynosi 700.000$ – 210.000$ za pierwsze miejsce

Gdzie oglądać: oficjalny angielski stream na twitch.tv/starcraft | polski komentarz u IndyStarCraft, na ESL Poland.

Brackety, grupy oraz więcej informacji: oficjalny portal WCS oraz Liquipedia

Global Playoffs

Grupa A

Rozgrywki zaczniemy od szalenie mocnej grupy…. ale patrząc na całokształt, tutaj po prostu każda grupa jest grupą śmierci. Dark w całym roku był najlepszym graczem w Korei Południowej, wygrywając drugi sezon GSL oraz triumfując w GSL Super Tournament 2. Zawsze pewien siebie i mający jeden cel: pozostawienie po sobie pomnika trwalszego niż ze spiżu, Dark będzie chciał mocno wejść w ostatni turniej roku.

ShoWTimE miał dość cichy rok 2019 – niewątpliwie był on znacznie skromniejszy niż poprzednie lata. Niemiec nie wygrał w zasadzie żadnego turnieju, osiągając dość mierne (jak na swoje standardy) wyniki. Dość powiedzieć, że jego udział w finałach był sprawą dyskusyjną i dopiero po osiągnięciu playoffów w 2019 WCS Fall mógł odetchnąć z ulgą. Do rywalizacji ShoWTimE podejdzie więc z dość nietypowej dla siebie pozycji outsidera – ale może brak presji pomoże mu w osiągnięciu wyniku lepszego niż w ubiegłym roku?

W klatce z powyższą dwójką zamknięty jest również inny koreański zerg, czyli soO. Co prawda zdołał on zdjąć z siebie ciążącą na nim od lat klątwę, ale w ostatnich tygodniach jego forma zdecydowanie każe się zastanowić nad szansami wyjścia z grupy. Chociażby porażka na chorwackiego protosa Blaska w meczu Korei Południowej z Chorwacją z Nation Wars sugeruje, że soO może nie być w dobrej dyspozycji – z drugiej strony, soO jest niesamowicie silny mentalnie i równie dobrze może pojawić się w idealnej formie w dniu meczowym. Na chwilę obecną jest on jednak potencjalnym celem do zdjęcia dla pozostałych zawodników w jego grupie.

Kolejny świetny rok zanotował SpeCial. Meksykański terran od zmiany swojego pseudonimu prezentuje coraz wyższy poziom, stając się regularnym postrachem każdego, kto akurat nie jest Serralem albo Reynorem. Pomimo tego, że nie dane mu było wygrać żadnego turnieju, to był to udany rok dla SpeCiala. Dobra obecność w GSL-u, poparta obecnością na międzynarodowych turniejach m.in. drugim miejscem na 2019 WCS Srping i wieloma innymi top8 wyraźnie wskazują, że SpeCial potrafi zajść daleko nawet w bardzo mocno obsadzonym turnieju. W zasadzie gdyby nie dominacja WCS przez Serrala i Reynora, to kto wie, czy to właśnie SpeCial nie sięgnąłby przynajmniej po jedno mistrzostwo w tym roku.

Grupa B

2019 nie był rokiem Maru – nie w takim stopniu jak rok 2018. To jednak nie przeszkodziło mu w komfortowym dostaniu się na tegoroczne finały, wygrywając pierwszy sezon GSL-a. Pan i Władca Terran w swojej łasce uznał jednak, że wygranie czterech najtrudniejszych turniejów na świecie pod rząd jest wystarczającą liczbą i pozwolił przez pozostałą część roku „wyszumieć” się innym. Być może – pamiętając ubiegłoroczną porażkę z rąk sOs-a w ćwierćfinałach Global Finals, Maru chce osiągnąć swoją najlepszą formę właśnie teraz. Niewątpliwie oczu wielu będą zwrócone w kierunku tego najbardziej utytułowanego terrana w historii.

Nieszczęsnym męczennikiem grupy niewątpliwie będzie TIME, który zanotował niesamowity progres i zakwalifikował się na swój pierwszy Global Finals w karierze. Chiński terran dał się poznać jako świetny gracz, któremu naprawdę niewiele brakuje do topowych terran rodem z Korei Południowej. Dość powiedzieć, że regularnie bije się z prosami z Korei jak równy z równym, a do tego dał nam sporo ekscytujących meczy w WCS przegrywając np. z Serralem skromnie 2:3 podczas Assembly 2019 Summer – wcześniej nokautujac m.in. RagnaroKa, czy ShoWTimE’a. TIME z pewnością powalczy w swojej grupie, ale raczej nie zdoła w niej namieszać. Ale kto wie, co będzie za rok przy takim stopniu rozwoju zawodnika?

W rolę potencjalnego cichego niszczyciela tej grupy wcieli się Stats, dla którego to również być może ostatnie miesiące na profesjonalnej scenie. Podobnie jak inni gracze z jego rocznika, jest on zagrożony przymusową służbą wojskową i kto wie, czy tegoroczny Blizzcon nie jest dla niego ostatnią szansą na zapisanie się w historii jeszcze intensywniejszą czcionką niż dotychczas – przynajmniej na najbliższe lata. Stats spotkał się z Serralem w tym roku dwukrotnie, wygrywając pierw 2:0 podczas HomeStory Cup XIX, a później 3:2 podczas Assembly 2019 Summer – mała zemsta za porażkę podczas ubiegłorocznego finału finałów. Z Maru Stats ma również dość dynamiczną relację, we wrześniu przegrywając z terranem 0:2 w grupie GSL, a wcześniej w sierpniu nokautując go 3:0 w trakcie GSL vs. The World. Zadecyduje więc przygotowanie i dyspozycja dnia.

Fani domagają się tego starcia od dawna – może tym razem się uda? Serral stał się fenomenem, nie tylko sceny europejskiej, czy też globalnej, ale całego StarCrafta II. On jako pierwszy i na razie jedyny zdołał zdominować rozgrywki na niepowtarzalną skalę, on ogrywa najlepszych zawodników z Korei niczym dzieci we mgle, on jest też aktualnym mistrzem świata. W zależności od tego, jak ułożą się losy tej grupy, możemy zobaczyć więc wyczekiwane starcie Serrala z Maru. Znając jednak życie i to, jak podobne sytuacje się rozwiązywały w przeszłości, zapewne obaj panowie unikną tego pojedynku po raz kolejny. Jakby nie było, dla Serrala wyjście z tej grupy to wręcz obowiązek. Szlachectwo zobowiązuje.

Grupa C

Dla Classica rok 2019 był całkiem udany – mógł on dopisać do swojej długiej listy trofeów wygranie Afreeca GSL Super Tournament 1. Do tego przez cały rok regularnie trafiał do finałowej trójki zarówno w trakcie dwóch pierwszych sezonów GSL, jak i podczas globalnego turnieju GSL vs. The World. Jak wspomniałem wcześniej, Classic przystępuje tutaj do swojego ostatniego turnieju przez wstąpieniem do armii i z pewnością będzie chciał zostać zapamiętanym jako jeden z najlepszych protosów w historii rozgrywek StarCraft II, który wygrał wszystko, co było do wygrania.

Tworząc podobną zapowiedź rok temu napisałem, że trajektoria HeRoMaRinE w drodze na szczyt jest stabilna niczym niemiecka gospodarka. Kariery innych graczy mogą zabłysnąć niespodziewanie na nieboskłonie jak jasne gwiazdy, a po chwili spalić się i zniknąć w odmętach czasu. To nie grozi HeRoMaRinE, który z miesiąca na miesiąc, z roku na rok pnie się coraz wyżej i wyżej. Top 3 w WCS Winter EU, top4 WCS Summer, top8 WCS Fall – niemiecki terran regularnie plasuje się wysoko w każdym turnieju, do którego wkroczy. Do tego udanie streamuje, pokazując dokładnie te same zagrywki na swoich streamach, które wykorzystuje podczas turniejów – a pomimo tej swojej przewidywalności, dalej potrafi stłamsić rywali. Świadczy to o jego sile, a w swoim drugim występie na Global Finals HeRoMaRinE z pewnością będzie chciał poczynić następny krok na swojej stabilnej drodze ku wielkości.

To był dziwny rok w wykonaniu herO. W zasadzie gdyby zapytać fanów o najlepszą trójkę protosów na świecie, większość z nich zupełnie pominęłaby Smiling Assassina. Nie jest on tak dominującą postacią jak chociażby kilka lat temu, potrafi notować dość zaskakujące porażki, ale nadal utrzymuje się on w topce – po prostu nie jest już tak często w świetle reflektorów. Oczywiście oznacza to tylko tyle, że herO jest teraz tylko jeszcze bardziej groźny – od zawsze skory do wykorzystywania agresywnych ataków i timingów ocierających się wręcz o „abuse”, herO przystępuje do Global Finals w nietypowej dla siebie roli „uczestnika”. Nie potencjalnego mistrza, ani nawet kogoś rozważanego w tym temacie. A co lubią asasyni najbardziej? Właśnie ataki z cienia na niespodziewające się niczego ofiary.

2018 był bezdyskusyjnie rokiem Serrala, który nie miał sobie równych na całym świecie. Absolutna dominacja WCS-a, a potem zwyciężenie w Global Finals sprawiły, że pozycja Serrala w globalnej hierarchii jest niepodważalna. A jednak jest pewien włoski zerg, który spędził sporą część tego roku na podgryzaniu fińskiego fenomenu. Rozpoczął od WCS Winter, podczas którego pokonał Serrala w finale 4:3. Następnie wygrał 4:2 w trakcie WCS Summer. Fin nie pozostał długo dłużny, wygrywając dwa inne starcia, ale sytuacja na scenie się jednak zmieniła. Wcześniej mieliśmy dominację jednej osoby. Teraz WCS trzęsą zarówno Serral, jak i Reynor – obaj zergowie z pewnością mierzą wysoko i kto wie, czy koreańczycy nie odkryją z przerażeniem kolejnego europejskiego zerga siejącego zniszczenie.

Grupa D

Tak blisko, a tak daleko. Tak można podsumować cały mijający powoli rok w wykonaniu Trapa. Zawodnik Jin Air Green Wings od lat oscyluje w okolicach „bardzo dobrego” protossa, zawsze jednak będąc w cieniu innych. W samym zespole Green Wings ustępował on popularnością chociażby dwukrotnemu mistrzowi świata sOs-owi. Ten rok był jednak przełomowy dla Trapa, który przypuścił szturm na najwyższe pozycje w koreańskiej hierarchii. Efekt? W każdym tegorocznym sezonie GSL-a Trap był w czołowej czwórce, dwukrotnie ulegając przeciwnikom dopiero w wielkim finale. Na razie jest zdecydowanie za wcześnie, aby mówić o jakiejkolwiek klątwie, ale… Póki co Trap nadal będzie chciał udowodnić, że bezdyskusyjnie należy do najwyższego szczebla esportowego StarCrafta

Elazer zakwalifkował się na swój kolejny Blizzcon, ale nie w sposób który zawodnik AGO Esports sobie wyobrażał na początku roku. Zamiast bowiem przystąpić do zaciętej rywalizacji z Serralem o miano najlepszego zawodnika w WCS-ie, polski zerg zanotował…taki sobie sezon. O ile ciągłe osiąganie playoffów można uznać za „takie sobie”. Samo zakwalifikowanie się do Global Finals pozostawało niepewne aż do ostatniego turnieju w serii WCS. Jest jednak iskra w Elazerze, która może zostać w każdej chwili wyzwolona. Wystarczy przypomnieć sobie GSL vs. The World – wydarzenie, na które Elazer dostał się dzięki głosom od zaprzyjaźnionego YouTube’ra. Wiele osób wątpiło, że to akurat jemu należał się slot w tym prestiżowym turnieju. Niejako w efekcie Elazer pokazał się na nim w niesamowitej formie, pokonując nader pewnego siebie Darka w pierwszej rundzie i zatrzymując się dopiero w finale, ulegając niesamowitemu Serralowi 2:4. Jeśli polski zerg zdoła nawiązać do tego wyczynu, możemy być świadkami czegoś spektakularnego.

Rogue – mistrz świata z 2017 powraca na kolejne Global Finals, tym razem „wbijając się” na imprezę w niemal ostatniej chwili. Przez większą część roku nic nie sugerowało, że Rogue w ogóle znajdzie się w gronie rywalizujących o ostatnie spoty w top 8 rankingu GSL, ale kiedy trzeba było odpalić najwyższe obroty, to właśnie Rogue doleciał najwyżej. W dominujący sposób wygrał on trzeci tegoroczny sezon GSL, nokautując półfinale Darka 4:1, a następnie masakrując biednego Trapa 4:0 – po czym w wywiadzie stwierdził, że obecny balans PvZ jest na korzyść zerga. Rogue nie czaruje słowami, nie zaklina rzeczywistości i wierzy w swoje umiejętności – tych nie można mu odmówić, w końcu to mistrz. Do Global Finals przystępuje z rozpędem i kto wie, czy to nie wystarczy do zajścia naprawdę daleko.

Biedny Neeb. W 2016 i 2017 roku to on był „nadzieją białych” na nawiązanie rywalizacji z Koreą, on wygrał 3 z 4 turniejów WCS. Ale potem nadeszły zergi, a w szczególności Serral i o pionierskich wyczynach amerykańskiego protosa już jakby się nie pamięta. Ten rok był jednak dość udany dla Neeba – rozpoczął od wygrania WCS Winter Americas w pewnym stylu, a następnie osiągał playoffy każdego kolejnego przystanku WCS. Tym co może Neeba demotywować to to, że nijak nie był w stanie ugryźć Serrala. W całym bieżącym roku Neeb urwał finowi tylko jedną mapę. Wszystkie pozostałe starcia kończyły się jego porażkami do zera. Może to malować mylący obraz słabego PvZ Amerykanina, ale…. tak właśnie nie jest. Mając w grupie dwóch zergów, którzy nie są Serralem, Neeb może przypomnieć światu, że to on rozpoczął modę na toczenie wyrównanych pojedynków z koreańczykami. I wygrywanie tychże starć.

Przewidywania

OsaX Nymloth:

Grupa A – Dark, soO

Grupa B – Maru, Stats

Grupa C – Classic, Reynor

Grupa D – Trap, Rogue

Kashim:

Grupa A – Dark, SpeCial

Grupa B – Maru, Stats

Grupa C – Classic, Reynor

Grupa D – Rogue, Elazer

Via
LiquipediaWCS Official Site
Tagi

Dodaj komentarz

Back to top button
Close
Close