PC & KONSOLERECENZJA

Her Story

Materiał archiwalny, przeniesiony ze strony Save!Project

Grzechem byłoby podejrzewać Sama Barlowa, iż próbował wraz z Her Story popłynąć na fali jakiejkolwiek mody. Owszem, technika FMV, którą wykorzystał w swoim nowym projekcie, cieszyła się popularnością, lecz okres jej największego rozkwitu przypada na lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, co dla wirtualnej branży stanowi dość odległą już historię. Za to jak najbardziej wypadałoby rozlać beczkę wybornego bimbru, by następnie wznieść sto toastów w intencji Barlowa. Sięgając po przebrzmiałą w świecie gier technologię, deweloper ten opracował bowiem tytuł nie tylko wysokiej jakości, ale i o zaskakującej świeżości.

Znak rozpoznawczy ery FMV (Full Motion Video) to użycie dużej ilości materiałów filmowych, nagranych z udziałem żywych aktorów. Największe zastosowanie dla owej techniki znaleźli twórcy przygodówek, a w czasach jej najsilniejszej ekspansji, która zbiegła się z upowszechnieniem płyt CD, powstały takie pozycje jak m.in. Gabriel Knight II: The Beast Within bądź obie odsłony Phantasmagorii. Co prawda w XXI wieku również pojawiły się tego typu gry (np. Yoomurjak’s Ring czy szósta część przygód Texa Murphy’ego – Tesla Effect), lecz nie ma mowy o renesansie na miarę boomu z lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia. Do grona tych nielicznych, którzy postanowili odkurzyć FMV, dołączył zaś ostatnio wspomniany na wstępie Sam Barlow. Jego nazwisko w szczególności powinni kojarzyć wielbiciele serii Silent Hill, gdyż odpowiada on za dwie odsłony słynnego cyklu: Origins oraz Shattered Memories.

Przejdźmy teraz do dania głównego, czyli tego, co konkretnie Barlow przyszykował dla odbiorców w swojej najnowszej produkcji. Fabuła Her Story kręci się wokół siedmiu sesji, które obejmują zeznania złożone w 1994 roku przez pewną kobietę. Należy przy tym podkreślić, że nie musimy przeprowadzać żadnych przesłuchań. Owe rozmowy miały miejsce ileś lat przed właściwą akcją gry, a my wcielimy się w kogoś, kto po prostu siedzi sobie przed komputerem i przegląda archiwalne pliki video w policyjnej bazie danych. Co ciekawe, ani razu nie usłyszymy zadającego pytania detektywa. Winę za taki stan rzeczy ponoszą uszkodzenia, jakim uległy zgromadzone nagrania. Z tego samego powodu nie można też odsłuchać zeznań z każdego spotkania w całości, lecz zostały one pofragmentowane na multum krótkich klipów, trwających od kilku sekund do ponad dwóch minut.

Nie myślcie jednak, że deweloper ograniczył liczbę bohaterów wiedziony obsesyjną chęcią zaoszczędzenia na aktorach. To świadomy zabieg artystyczny, który jak ulał pasuje do obranej przez twórcę konwencji, a także uwypukla sygnalizowaną w tytule gry ideę. Chociaż śledztwo sprzed lat dotyczy zniknięcia męża widzianej i słyszanej na filmikach kobiety, wiadomo, iż przesłuchiwana musi zdradzić wiele detali na temat własnej osoby zamiast opowiadać wyłącznie o małżonku. Zgodnie z nazwą produkcji, otrzymamy zatem możliwość poznania jej historii. Pomysł niby banalny, ale rzeczywiście dobrze zrealizowany.

Spokojnie, nie zamierzam ujawniać sekretów przepytywanej bohaterki, bo istotą rozgrywki, o której nie sposób mówić w oderwaniu od fabuły, jest tutaj odkrywanie meandrów tytułowej historii. Autor zdecydował się na śmiały krok, oferując doświadczenie na pograniczu wirtualnej rozrywki i tradycyjnego filmu. Jak wspomniałam wcześniej, zajmiemy się oglądaniem nagrań z fragmentami zeznań, aczkolwiek producent nie podsuwa nam wszystkich klipów pod nos. Her Story posiada nieliniową narrację, a co za tym idzie – poszczególne pliki zostały wymieszane i trzeba do nich samodzielnie dotrzeć. Dlatego więc wstukujemy do komputerowej wyszukiwarki pojedyncze słowa lub więcej wyrazów, a w odpowiedzi wyświetlą się materiały video, na których kobieta wypowiada interesujące nas frazy.

Puzzlowy charakter produkcji słusznie przywodzi na myśl filmy z poprzestawianą chronologią oraz inny projekt balansujący na granicy świata gier i kina – Beyond: Dwie dusze. Niemniej istnieje bardzo ważna różnica – w powyższych przykładach to twórcy narzucają kolejność poznawania wydarzeń, podczas gdy Sam Barlow pozostawia ten wybór graczom. W Her Story od nas zależy, jakimi tropami podążymy, śledząc dane zawarte w znalezionych klipach. Ba, nie mamy nawet obowiązku odblokowywać wszystkich filmików. Gdy zobaczymy ich wystarczająco dużo, pojawi się nienachalne pytanie, czy chcemy zakończyć zabawę na obecnym etapie. Z jednej strony, koncepcja dewelopera może wydać się trochę kontrowersyjna, ponieważ pociąga za sobą ryzyko przedwczesnego ujawnienia kluczowych informacji. Z drugiej natomiast, opowieść została tak pocięta, że skłania do intensywnego eksploatowania wyszukiwarki oraz snucia rozmaitych interpretacji. Mnie osobiście taka forma rozgrywki bardzo wciągnęła i ujęła swoją oryginalnością.

Kreatywne zaimplementowanie sekwencji FMV to nie jedyna rzecz, która zwraca uwagę w wizualnej oprawie gry. Her Story poniekąd funduje odbiorcom informatyczną podróż do przeszłości, gdyż widzimy przed sobą pulpit z interfejsem przypominającym stare wersje Windowsa. Mało tego, grafika została wzbogacona o specjalny filtr, który symuluje wypukłość kineskopowego monitora i odbijające się od niego światło. Momentami można odnieść wrażenie, że faktycznie siedzimy w jakimś zapyziałym magazynie przed bardzo leciwym sprzętem. Stylizacja retro nie ominęła również zgromadzonych na dysku archiwaliów, które imitują materiały zgrane z lekko podniszczonych kaset VHS. Poza tym, zmiany w ubiorze i fryzurze kobiety wzmacniają wiarygodność przekazu, pozwalając uwierzyć, że przesłuchania odbyły się na przestrzeni paru dni. Jeśli chodzi o Vivę Seifert, której przypadła rola głównej bohaterki, aktorka spisała się całkiem nieźle i pamiętała o odpowiedniej mowie ciała. Przypuszczalnie nie każdego przekona nieco teatralna maniera artystki, ale według mnie jej występ w pewnym sensie pasuje do ogólnych założeń projektu, podobnie jak oszczędna muzyka, bazująca na okazjonalnych partiach fortepianu.

Her Story nie zalicza się do długich produkcji, a jej przejście powinno zająć mniej więcej 3-4 godziny, w zależności od naszego zapału przy przetrząsaniu policyjnej bazy danych. To optymalny czas dla zaprezentowanego tu modelu rozgrywki, zwłaszcza że pozycja ta trafiła do sprzedaży w przystępnej cenie wynoszącej ok. 6 euro. Jeżeli więc jesteście otwarci na nieszablonowe projekty, dajcie szansę tytułowej „Jej opowieści”. Sam Barlow wykonał kawał dobrej roboty, tworząc ciekawy psychologiczny kryminał, któremu eksperymentowanie z formą nie odbiło się na szczęście głęboką czkawką.


  • Oryginalna
  • Wciąga
  • Kreatywne odświeżenie techniki FMV
  • Interesująca oprawa wizualna
  • Korzystna cena
  • Ze względu na swój specyficzny charakter zdecydowanie nie dla wszystkich

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button