ARTYKUŁRÓŻNOŚCI

Metalowa Sakura #11

Sigh, Signal, Silent Difference, Sorrow of Tranquility, Spinalcord

Powoli zbliżamy się do końca serii – na mojej liście widnieje już tylko tyle kapel, aby zapełnić kilka nowych odcinków. Nie ma jednak co się z tego powodu smucić, w końcu odkryliście już całą masę nowych zespołów, prawda? Dzisiaj raczej na pewno poznacie kolejne, bo w tym odcinku sporo nieznanych szerzej wykonawców.

Sprawdź poprzednie odcinki!

Sigh

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Black/avant-garde metal

1990 – do dzisiaj

Hail Horror Hail, Hangman’s Hymn

Dobra (większość dyskografii na Spotify/Deezer)

Legenda podziemia – tak można określić Sigh. To pierwsza black metalowa kapela w Japonii i jedna z pierwszych w ogóle na całym kontynencie azjatyckim, która funkcjonuje do dzisiaj i stanowi inspirację dla kolejnych pokoleń. Dodatkowym smaczkiem jest to, że Sigh zostało pierwotnie zakontraktowane przez wytwórnię Deathlike Silence Records – tak, tą samą którą nadzorował Euronymous z Mayhem. Mając takie korzenie, naprawdę ciężko o lepszą rekomendację.

Myliłby się jednak ten, kto uważałby, że skoro tak wygląda historia kapeli, to Sigh gra klasyczny, inspirowany skandynawskimi odpowiednikami, black metal. Otóż nie, za wyjątkiem pierwszych dwóch wydawnictw, cała reszta podpada zdecydowanie pod avant-gardowy black metal, pełen… czasami dziwnych rzeczy. Tutaj saksofon, tutaj jakaś orkiestralna kakofonia, innym razem na scenę wkracza coś w rodzaju horroru audio – nigdy nie wiadomo, co zaraz nastąpi w ich muzyce.

Z tego też powodu Sigh nie jest rzeczą łatwą do strawienia lub zdecydowanego polecenia – jeśli jednak nie odpycha Was szalona momentami avant-garda i jesteście otwarci na nietypowe doznania, to ta tokijska ekipa z pewnością ich dostarczy.

Signal

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Jrock/visual kei

2011 – 2013

CHAIN

Zerowa (brak na Spotify/Deezer)

Schodzimy do podziemia – bo za takowe trzeba uznać Signal. Wedle serwisu last.fm zespół ten zna nieco ponad 500 osób – nawet jeśli słusznie stwierdzimy, że to słaby miernik popularności i lata świetności wspomnianego serwisu są dawno za nami, to taki Sigh ma „populację” na last.fm na poziomie ponad 70 tysięcy. Jest więc spora różnica.

A czym w ogóle jest Signal? Ot, kolejna kapela visual kei grająca agresywniejszą formę jrocka z elementami metalcore’u. Niestety, nie dane im było się przebić przez szalenie zatłoczoną scenę, pozostawiając po sobie zaledwie jeden album. Ale za to jest to całkiem solidny kawałek grania, który potrafi zaskoczyć jakością granej muzyki i dobrą produkcją. Wokalnie yuri brzmiał „typowo japońsko”, ale mocy głosu odmówić mu nie można, zaś gitarzyści potrafią wyczarować smakowite sola niemalże z niczego. To pokazuje ogrom utalentowanych muzyków w Japonii, skoro niemal nieznana kapela mogła pochwalić się naprawdę uzdolnionymi gitarzystami.

To solo na basie <3

Silent Difference

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Blackened/melodic death metal/metalcore

Nieznany

Belial

Zerowa (brak na Spotify/Deezer)

Pozostajemy w podziemiu. Tym razem jednak….brakuje mi słów, aby opisać Silent Difference. To samodzielny (żadnego wydawcy, profesjonalnego studia, ot taki metalowy doujin) projekt jednego człowieka, znanego jako Shiruhei. Odpowiada on za wszystko – w tym szalone, porywające i przepełnione emocjami wokale. Serio, dostaję gęsiej skórki słuchając jego krzyków podczas niektórych aranżacji.

Muzyka Silent Difference jest szybka – wręcz ekstremalnie szybka. Szufladkowo wypada to w okolicach bardziej agresywnego melodic death metalu zakrapianego metalcore oraz okazjonalnie przyprószony black metalem dla dodania pikanterii i podkreślenia mrocznej pustki drzemiącej w autorze. Po prostu posłuchajcie tych kilku wybranych niżej kawałków i pamiętajcie, że wszystko to dzieło jednej osoby.

Sorrow of Tranquility

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Melodic death metal

1990 – do dzisiaj

Empire from Darkness

Zerowa (brak na Spotify/Deezer)

Osoby, które usłyszały Sorrow of Tranquility bardzo często deklarują, że to jedna z najbardziej niedocenianych – a w zasadzie nieznanych – kapel w gatunku melodyjnego deathowego łomotu. I jest w tym trochę prawdy, bo to kolejny przedstawiciel japońskiej sceny, który zgniata i dostarcza ton energii swoim materiałem. Myśleliście, że nie wspomnę o tym, że w mojej opinii ta scena ustępuje tylko dwóm ze Skandynawii? 😉

Sorrow of Tranquility od początku czaruje świetnie zaaranżowanymi gitarami, które zgrabnie przemykają pomiędzy melodyjnymi riffami, agresywniejszymi wstawkami, a ostrymi niczym brzytwa solówkami. Nikt tutaj nie próbuje odkryć na nowo Ameryki, zamiast tego stosując własną wersję sprawdzonych patentów, co nie jest oczywiście żadną wadą – otrzymujemy bowiem album, który znakomicie słucha się od początku do końca. Szkoda, że tak na dobrą sprawę niewiadomo, co się dzieje z kapelą – jedyny album wydali w 2001 roku, a ostatni materiał jakiegokolwiek typu to demko z 2010.

SPINALCORD

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Power/thrash metal

2008 – 2011

Remember Me ’till Your Dying Day

Zerowa (brak na Spotify/Deezer)

Zmieniamy klimaty na nieco radośniejszy power metal z elementami thrashu. Spinalcord ma nazwę zdecydowanie cięższą niż ich muzyka, która jednakże nie jest zła jeżeli ktoś potrzebuje czegoś ciut lżejszego i podnoszącego na duchu. To trochę ironiczne biorąc pod uwagę, że oryginalnie członkowie zespołu przez kilka lat grali pod banderą Aushvitz. Yup.

Jak na power metal przystało, mamy tutaj do czynienia z melodyjnymi i wysoko nastrojonymi gitarami oraz średnio-szybkimi tempami perkusji. Wokalista, Syu, nie wyróżnia się jakoś z tłumu, ale oferuje czysty i dość „czytelny” wokal, które dobrze współpracuje z resztą zespołu. Ot, power metal z odrobiną „sera” w melodyce, a przesadna słodycz i melodyjność są kontrowane przez trochę thrashowych zagrywek. Fani gatunku mogą docenić.

Tagi

Dodaj komentarz

Back to top button
Close
Close