ARTYKUŁRÓŻNOŚCI

Metalowa Sakura #6

Hellhound, Hymn Above Traumatic Emotion, Intestine Baalism, Juno Bloodlust, King's-Evil

Bardzo wątpię, aby ta seria miała doczekać się aż 666 edycji – niemniej, jesteśmy na dobrej drodze ku liczbie bestii, jeszcze tylko sto odcinków! 😉 Dzisiaj powracamy ze sporą dawką świetnego metalu: od radosnego heavy metalu, poprzez black metal, a na szalenie dobrym melodeathu kończywszy. Słowem: polecam wszystko, co widzicie poniżej i do zobaczenia za tydzień!

Sprawdź poprzednie odcinki!

Hellhound

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

heavy/thrash metal

2002 – do dzisiaj

Metal Fire From Hell

Bardzo dobra (w zasadzie cała dyskografia dostępna na Spotify/Deezer)

Rozpoczynamy od jajecznego heavy metalu z thrashowym zacięciem, który nie traktuje niczego na serio – Hellhound od początku swojego istnienia oferuje prosty, ale radosny i po prostu miły do słuchania i tupania nogą do rytmu metal. Pełno w nim zupełnie niepoważnych tekstów i motywów, o czym najlepiej świadczą tytuły albumów i kawałków – co drugi zresztą ma „metal” w nazwie, co świadczy o tym jak bardzo metalowa ta kapela jest.

Hellhound jak się rzekło oferuje wysokooktanowy heavy metal zakrapiany tym i owym, czyli spodziewajcie się tnących równo z ziemią gitar, dudniącego basu, szybkich temp perkusji i krzykliwego (w sensie: wysokie tony) wokalu. Nie jest to poziom Roba Halforda z Judas Priest, ale fani gatunku i tak zapewne docenią solidność Hellhound. Poza tym ciężko się nie uśmiechnąć widząc członków tego zespołu noszących kilogramy ćwieków, kamizelki z dziesiątkami naszywek i ogólnie wyglądających jakby urwali się z końcówki lat 80’tych.

Hymn Above Traumatic Emotion

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

melodic death metal

2012 – do dzisiaj

Ombra

dobra (pojedynczy album na Spotify/Deezer)

Kapele „doujinowe” to dość dziwny temat – często są to solowe projekty, skupiające się na nagrywaniu wokół jakiegoś tematu. W Japonii często można natknąć się na twory oparte o serię Touhou Project, czyli serię… gier typu bullet hell, wokół których z niewiadomych mi przyczyn wyrósł spory fandom. Cóż, jakby nie było, faktem jest że Hymn Above Traumatic Emotion to świetna propozycja dla fanów melodyjnego metalu, którzy lubią urozmaicenie.

Taka Ombra, czyli polecany przeze mnie album, pełen jest nie tylko świetnie zagranych partii instrumentów, ale również podwójnych wokali obejmujących szaleńcze krzyki, epickie partie żeńskie i growl. Album jest naprawdę zróżnicowany, oferuje liczne zmiany tempa w trakcie pojedynczego kawałka i ciekawą atmosferę, którą ciężko porównać do czegokolwiek innego. Jak na dwuosobowy projekt, HATE robi wrażenie nie tylko strukturą i różnorodnością kawałków, ale również jakością produkcji.

Intestine Baalism

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

melodic death metal

1992 – do dzisiaj

Banquet in the Darkness

Bardzo dobra (większość dyskografii na Spotify/Deezer)

Pozostajemy w melodyjnym death metalu, tym razem przechodząc do kapeli istniejącej od niemalże trzech dekad. Intestine Baalism przez ten czas wydało co prawda tylko trzy albumy, ale każdy z nich jest uznawany za znakomity. Niejednokrotnie wspominałem już, że japońska scena melodeathu ustępuje w mojej opinii jedynie Szwecji i Intestine Baalism jest na to świetnym dowodem.

Naprawdę ciężko wyróżnić jedną rzecz w ich muzyce – tutaj wszystko po prostu gra. Zapomnijcie o klawiszach robiących za tło lub wręcz melodie, tutaj mamy czyste instrumenty w postaci śpiewających świetne riffy i sola gitar, które są po prostu gwiazdami kapeli. Pomimo swojej melodyczności, Intestine Baalism nie traci wrodzonej metalowej agresji i surowości, tworząc znakomity miks pomiędzy brutalnością, a ezoterycznymi gitarami. To jedna z moich ulubionych japońskich kapel i mogę ich polecić z całego mrocznego serca.

Juno Bloodlust

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

symphonic black metal

2008 – do dzisiaj

The Lord of Obcession

Bardzo słaba (praktycznie brak wykonawcy na Spotify/Deezer)

Wkraczamy w mroczniejsze regiony metalowej muzyki za sprawą Juno Bloodlust z prefektury Ehime. Co prawda Japonia raczej nie słynie przesadnie ze swojej black metalowej sceny (co nie oznacza, że nie ma tam kilku legend!), ale omawiany zespół stanowi chlubny wyjątek od tej reguły oferując solidną porcję symfonicznego black metalu, który nie odstaje od pierwszoligowych kapel rodem z Europy. W zasadzie to gdyby zapuścić komuś tylko samą muzykę, bez podania kraju pochodzenia, większość słuchaczy nawet nie podejrzewałaby, że Juno Bloodlust nie jest z mroźnej Skandynawii.

Pomimo dodatku symfonicznych klawiszy, rdzeń muzyki Juno Bloodlust to mroczny, skorodowany i zimny black metal opierający się na surowych riffach wspieranych perkusyjną kanonadą. Riffy są tak skandynawskie, że naprawdę można się pomylić lub zacząć podejrzewać, że w kapeli gra ktoś z tamtejszych regionów. Poza imponującym tempem i budową utworów warstwa po warstwie, słuchacz może dać się zaskoczyć okazjonalnym czystym wokalem, wielostopniowym solo i wokalami iskrzącymi od grzesznej energii. Kapela grzechu warta.

King’s-Evil

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

thrash metal

1989 – do dzisiaj

Deletion of Humanoise

Bardzo słaba (praktycznie brak wykonawcy na Spotify/Deezer)

Ostatnią kapelą w tym odcinku jest istniejący od końcówki lat 80’tych King’s Evil prosto z Tokio. Pierwszą rzeczą, jaką zapewne zapytają niektórzy z Was jest: jakim cudem nigdy nie słyszeliście o King’s-Evil pomimo trzech dekad istnienia? Cóż, kapela nigdy nie należała do przesadnie płodnych i jakoś unikała rozgłosu – niesłusznie. Muzyka grana przez tokijczyków to bowiem mięsny kawał mocnego thrash metalu, który grzech przegapić.

Szykujcie się na ucztę, albowiem album Deletion of Humanoise pełen jest świetnych gitar – czy to riffów, przejść pomiędzy partiami, czy też solówek. Szczególnie fani Kreator powinni zaznajomić się z ich twórczością, sporo osób twierdzi, że nawet wokalista brzmi całkiem podobnie do charyzmatycznego frontmana Kreatora. Coś w tym jest, ale przede wszystkim warto posłuchać King’s-Evil dla świetnej energii i muzyki, która od samego początku traktuje każdego z glana, a następnie przebiega efektownym moshpitem po ciele słuchacza, aby na koniec orgazmistycznie wybuchnąć w błyskawicznym solo.

Tagi

Dodaj komentarz

Sprawdź również

Close
Close
Close