ARTYKUŁRÓŻNOŚCI

Metalowa Sakura #8

Manipulated Slaves, Maximum the Hormone, Mejibray, Metal Safari, Nocturnal Bloodlust

Kolejny tydzień, kolejny odcinek. Powoli zbliżamy się ku końcowi alfabetu, ale nie martwcie się – przed nami jeszcze całkiem sporo materiału! W dzisiejszym epizodzie trochę rzeczy znanych i zupełnie zakopanych w podziemiu, od jrocka poprzez mieszanki stylów po metalcore. Zapraszam!

Sprawdź poprzednie odcinki!

Manipulated Slaves

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Melodic death/thrash metal

1994 – do dzisiaj

Over the Black Ocean

Bardzo słaba (praktycznie nie do znalezienia na Spotify/Deezer)

Oto kolejny przykład zespołu funkcjonującego od “wieków”, a który – pomimo swojej stabilności i dobrej muzyce – nie zdołał wybić się ponad lokalną scenę. Manipulated Slaves w teorii niczego nie brakuje, może poza jakąś przebojowością i charyzmą, która pozwoliłaby im zostać dostrzeżonymi poza granicami Japonii. Pomimo wieku i sześciu długograjów na koncie, pozostają póki co podziemiem. Ale takim wartym poznania.

Muzycznie Manipulated Slaves gra miks melodyjnego death metalu, ale w mocno thrashowej wersji – inspiracje klasycznymi gigantami thrashu są słyszalne w prowadzeniu gitar i w wwiercających się w słuchacza solach. Kapela utrzymuje swoje thrashowy rdzeń w otoczce mocno brzmiących gitar i w towarzystwie ciężkiego wokalu (acz to nie taki typowy growl typowy dla gatunku, raczej zachrypnięcie hektolitrami whisky). Melodyjność jest obecna tylko w postaci samych gitar będących bez wątpienia gwiazdami występu, acz perkusja nie pozostaje daleko w tyle. Od czasu do czasu można zostać zaskoczonym wejściem czystego, a nawet kobiecego wokalu, co dodaje świeżości materiałowi. Nie znajdziecie tutaj przesłodzonych melodii i skocznych zagrywek, za to pełno dobrych gitar.

Tak, dostępność zespołu jest aż tak zła

Maximum the Hormone

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

alternative rock/metal

1998 – do dzisiaj

Bu-ikikaesu

Bardzo dobra (dostęp do niemal całej dyskografii na Spotify/Deezer)

Tej kapeli przedstawiać raczej nie trzeba – jest spora szansa, że nawet jeśli nigdy nie siedzieliście w mocnym rocku lub metalu to znacie Maximum the Hormone. Zespół jest dobrze znany zarówno w Japonii, jak i poza jej granicami. Ekscentryczna muzyka i styl samych muzyków przyciąga uwagę już z daleka, a ich utwory notorycznie łamią granice danej stylistyki, a następnie przetapiają w coś nowego.

Muzycznie nie jest to totalne szaleństwo jak w przypadku innych kapel lubujących się w miksowaniu stylów, ale i tak Maximum the Hormone nie jest łatwo określić. Inspiracji jest po prostu całe mnóstwo, od heavy metalu, metalcore’u, po punk rock, a nawet pop, hip hop i inne gatunki. Często w ramach jednego utworu pomieszanych jest kilka stylów. Często porównuje się japończyków do System of a Down i “coś” w tym jest. Sam zespół jest też swoistym ewenementem, grając w niezmienionym składzie od 2000 roku i bawiąc się wszelkimi możliwymi stereotypami. Spory zastrzyk popularności Maximum the Hormone otrzymał również za sprawą słynnego What’s Up, People?! towarzyszącemu openingowi do popularnej serii anime Death Note.

glorious 240p

Mejibray

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

jrock

2011 – 2018

The “420” Theatrical Roses

Bardzo słaba (praktycznie brak dyskografii na Spotify/Deezer)

Miłośnicy dobrego jrocka być może znają Mejibray, ale jest równie prawdopodobne, że nigdy o nich nie słyszeliście. W sumie nic dziwnego, na pierwszy rzut oka i ucha jest to bowiem jedna z wielu kapel, która próbowała się przebić na strasznie nasyconym rynku visual kei. Wsłuchanie się w ich dyskografię pozwala odkryć, że przez siedem lat istnienia Mejibray stworzyło całkiem różnorodny kawał muzyki. Główna oś zespołu to oczywiście jrock, z naciskiem na ten nieco cięższy odłam gatunku z dodatkiem okazjonalnych growli.

Przede wszystkim muzyka Mejibray nie nudzi, na ich albumach jest na tyle sporo różnorodności, aby obdarzyć nią kilka krążków innych wykonawców. Kompozycje są ciekawe i umiejętnie oscylują wokół a to ciekawych gitarowych zagrywek, a to dającego z siebie wszystko wokalisty, od czasu do czasu skupiając uwagę na basie lub perkusji. Kapel takich jak Mejibray może i jest mnóstwo, ale od poznania tej jednej nikogo głowa nie rozboli. To solidna porcja dobrego jrocka.

Metal Safari

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

metalcore

2005 – 2012

Return to My Blood

Bardzo słaba (praktycznie brak dyskografii na Spotify/Deezer)

Zmieniamy atmosferę na cięższą i znacznie mniej kolorową. Metal Safari bynajmniej nie ma nic wspólnego z safari i w sumie nie wiem skąd się wzięła taka, a nie inna nazwa. Ba, zwyczajowo nawet nie gustuję w metalcore, ale album Return to My Blood jest na tyle przyjemny w odsłuchu, że mogę go polecić.

Kapela swoją drogą po wydaniu tegoż albumu – debiutanckiego! – zyskała niemały rozgłos. I to taki, który pozwolił Metal Safari na zwiedzenie części Azji, a nawet na trasę po Polsce w towarzystwie m.in. Virgin Snatch i Thy Disease. Coś w tym albumie z 2006 roku jest, co pomimo pewnej niepozorności, wchodzi do mózgu i nie chce wyjść. Być może to pewna prostota przekazu oraz pewność siebie zespołu, który wie, co chce grać. Jak na metalcore’ową kapelę Metla Safari zaskakująco nie boi się zwolnień i grania w średnio-szybkich tempach, cały czas jednak serwując potężną dawkę metalu w samo serce słuchacza. I ten metal zostaje na stałe.

Nocturnal Bloodlust

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

metalcore/deathcore

2009 – do dzisiaj

Grimoire

Średnia (tylko częściowa dyskografia na Spotify/Deezer)

Kolejny zespół z Japonii, który nie może usiedzieć w jednym gatunku. Członkowie Nocturnal Bloodlust zaczynali grając razem solidny grindcore, ale szybko uznali, że potrzebują czegoś więcej. Tym czymś okazało się zapożyczenie wizualnego stylu w kanwie visual kei oraz dodanie do swojej muzyki więcej elementów z innych gatunków takich jak jrock, metalcore, a nawet okazjonalny jazz i ballady.

Przebojowość zespołu na scenie sprawiają, że ciężko utrzymać się w miejscu podczas odsłuchu, a rosnąca popularność pozwoliła Nocturnal Bloodlust na podróżowanie i koncertowanie po całkiem sporym zakątku globu. Poza zmiennością stylów, żywiołowością podczas koncertów, kapela zaskakuje poziomem muzyków: serio, to co odwala czasami główny gitarzysta to poezja. Ciekawy jest również Hiro, wokalista zespołu, płynnie przechodzący od głębokich growli i skrzeków po czysty wokal, często zmieniając style w tylko jednym utworze. Nadal obecne są również korzenie kapeli w występujących tu i ówdzie partiach rodem z grindcore’u – które następnie mogą się zamienić w wybitnie jrockowo-popowy kawałek.

TO SOLO!
Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close
Close