ARTYKUŁPC & KONSOLE

Nie grałeś? Zagraj! Settlers II

Niewiele jest takich gier, które po przeszło dwóch dekadach nadal są całkiem żywe we wspomnieniach i sama myśl o nich kończy się łezką w oku. A jeszcze mniej jest gier, które pomimo posiadania całego zastępu swoich następców, nadal jawią się jako najlepsza odsłona serii. Dla mnie jedną z takich gier jest kultowe The Settlers II.

Veni, Vidi, Vici – te słynne słowa przypisywane Juliuszowi Cezarowi są również podtytułem drugiej części strategii ekonomicznej od niemieckiego studia Blue Byte. Dwójka pod niemal każdym względem była po prostu usprawnioną jedynką, nie rewolucjonizowała niczego i nie zmieniała drastycznie swojej formuły rozgrywki. Zamiast tego, zrobiła to, co sequel robić powinien: była lepsza pod każdym względem. Grafika i udźwiękowienie zostały ulepszone, wzbogacono kompleksowość konkretnych systemów, dodano kolejne warstwy w budowanej przez gracza ekonomii.

Obecnie ciężko w to uwierzyć, ale Settlers II byli tytułem magicznym. Spędzałem godziny nie tylko na planowaniu kolejnych posunięć na mapie, odkrywaniu złóż cennych minerałów i sprawdzaniu stanu zapasów oraz decydowaniu o priorytetach w produkcji narzędzi – mnóstwo czasu zajęła mi sama obserwacja sympatycznych osadników, którzy krzątali się wokół swoich stanowisk pracy, a znudzeni potrafili się wygłupiać. Gra jak na swój rok wydania (1996) zachwycała wręcz szczegółowością grafiki i bogactwem animacji. Te szumiące lasy na wietrze! Rosnące zboże na polach, czy też widok pracujących hutników lub drzemiących młynarzy. Wszystko w tej grze miało swój pocieszny charakter, od byle pomocników transportujących towary, po legionistów dumnie maszerujących ku nowej strażnicy zbudowanej na odległej od głównego gmachu granicy.

Oczywiście sama grafika to nie wszystko i Settlers II byli po prostu diablo dobrą i wciągającą strategią ekonomiczną. Rozpoczynając tylko od głównego budynku pełniącego również rolę magazynu, gracz musiał zbudować tętniącą życiem kolonię, oczywiście samowystarczalną. Trzeba było więc wyznaczyć miejsca budowy chatki drwala, leśnika, zlokalizować kamienie wymagane do budowy, wysłać zwiadowcę na granicy, a geologa posłać do sprawdzenia, jakież to złoża kryją się pod ziemią. Jak na grę ekonomiczną przystało, pełno było tutaj łańcuchów dostaw i zależności – świniaki rzeźnik „zamieniał” w mięso dla górników, ale aby świnie w ogóle podrosły potrzebne było ziarno, a to z kolei wymagało obecności farm. Zboże było też wykorzystywane chociażby przez młynarzy mielących je na mąkę, z której powstawał chleb itd. itp. Dzisiaj takie łańcuszki to rzecz dość oczywista, ale to właśnie seria Settlers była jedną z pierwszych gier w tym specyficznym gatunku. A tutaj jeszcze trzeba było zadbać o rozszerzanie swoich granic, odnalezienie bramy na kolejną wyspę i jeszcze mieć oko na poczynania komputerowych rywali.

Ach te zachwyty 😉

W 2006 roku Ubisoft wydał na świat The Settlers II: 10th Anniversary, czyli specjalną wersję sporządzoną na dziesięciolecie serii. I nie jest to w zasadzie zły produkt – zachowana została w zasadzie cała rozgrywka, znacznie polepszono za to grafikę oraz zmodernizowano interfejs. I niby wszystko fajnie, ale jakoś brakuje mi w wersji 3D tej samej magii, którą miał oryginał. Również żadna nowa odsłona serii nie zdobyła sobie mojej wielkiej sympatii (acz siódemka wydaje mi się mocno niedoceniania i wprowadziła odrobinę świeżego powietrza do marki), a planowana nowa gra-restart nie został na razie pokazany na żadnym gameplayu.

Gra stara, ale jara.






Źródło
Screeny z MobyGames
Tagi

Dodaj komentarz

Close
Close