ANIMEWYWIAD

Paweł „MrJedi” Musiałowski – wywiad z człowiekiem-pasją

MrJedi to postać, którą znać powinien każdy fan Japonii oraz – w szczególności – anime w Polsce. Bez niego scena m&a w Polsce wyglądałaby zupełnie inaczej, chociażby dlatego, że to on w sporej mierze ją kształtował w latach 90’tych. Zawdzięczamy mu powstanie i powtórne narodziny Kawaii, Mangazynu, czy też polskie wydania anime w Anime Gate. Paweł to pasjonat, zapraszam więc do wywiadu z tym ciekawym człowiekiem! 😉

Witaj! Na początek przedstaw się i powiedz coś o sobie.

Nie wiem od czego zacząć, bo trochę się tego uzbierało. ;P Ludzie najczęściej kojarzą mnie z magazynem CD-Action lub Kawaii, ale to tylko część mnie. Szczerze mówiąc nie przepadam mówić o sobie. Generalnie rzecz ujmując: jestem po trosze redaktorem, dziennikarzem, pisarzem, tłumaczem, blogerem i podróżnikiem. Lub w skrócie: jestem sobą. Myślę, że (troszkę) więcej się o mnie dowiecie zaglądając na mojego (wideo)bloga, mieszczącego się pod adresem: kawaii-mrjedi.blogspot.com. Reszta jest milczeniem. 😉

Historia w Twoim przypadku zatoczyła koło – przynajmniej jeśli chodzi o czasopismo Kawaii. Jak doszło do powrotu tego kultowego periodyku i Twojego ponownego udziału w projekcie?

To długa i skomplikowana historia. Opowiadając ją w telegraficznym skrócie będę mógł przytaczać tylko bardzo okrojone fakty, które wyrwane z kontekstu wydają mi się puste i mało ciekawe. To raczej materiał na książkę, bo Kawaii to kawałek mojego życia i trudno byłoby mi oderwać jedno od drugiego. Powiem więc tylko tyle, że po wielu latach starań udało się w końcu wskrzesić ten magazyn. Nie wiem na jak długo, ale póki co – żyje. I mam nadzieję, że będzie się rozwijał i zarażał nowe pokolenia pozytywną energią emanującą z japońskiej (pop)kultury. A póki co zainteresowanych zapraszam na Fanpage`a: facebook.com/magazynkawaii

Jak oceniasz obecną kondycję polskiego rynku anime/mangi? Sporo przedsięwzięć upadło, teraz modny jest streaming, przez co wydawnictwa płytowe tracą sens bytu…

Choć czasy i realia się zmieniają, rynek mangi i anime nadal żyje i się rozwija. Owszem, nie do końca tak, jak to sobie wyobrażaliśmy w latach 90-tych, gdy zakorzeniał się on w Polsce, ale jednak. Temat się upowszechnił, niektórzy powiedzą ze smutkiem, że spowszedniał, ale w sumie to jest część ceny, jaką trzeba zapłacić za wzrost popularności i dostępności. Kondycję więc oceniam dobrze, choć oczywiście daleko jej do rynku japońskiego.

Ergo Proxy to perełka, która była wydana w Polsce przez Anime Gate

Rynek czasopism również mocno się zmienił. Byłeś chociażby w CD-Action i sporo z tych pierwszych zmian na polskim rynku widziałeś od środka. Jaka jest przyszłość standardowych, papierowych wydań? Czy takowa w ogóle istnieje, czy też wszyscy w końcu przejdą do wydań online lub na e-papierze?

To temat wciąż otwarty. Z pewnością w którymś momencie zajdą rewolucyjne zmiany, jak np. zachodzą w tej chwili w przemyśle motoryzacyjnym, który w końcu przesiada się na – przez dekady z premedytacją odsuwany na margines – napęd elektryczny. Czy to jednak będzie inny rodzaj tradycyjnego papieru, papier elektroniczny, czy jakaś jeszcze bardziej innowacyjna technologia, można na razie tylko się domyślać. Zmiana jednak na pewno nastąpi, pytanie nie brzmi „czy” tylko „kiedy”.

Nadal często bywasz w Japonii? Twój kanał na YouTube to kryminalnie niedoceniane miejsce w mojej opinii i szkoda, że brakuje nowych materiałów ostatnimi czasy.

Ostatnio zrobiłem sobie chwilową przerwę z eksploracją Japonii, ale to tylko chwilka na złapanie oddechu, bo plany jak zwykle mam bogate. Odbiło się to również na publikacji kolejnych filmów w ramach projektu „Japonia oczami fana”. Jednak planuję jeszcze tej wiosny rozpocząć publikację kolejnych odcinków filmów z serii JOF i mam nadzieję, że cała machina podróżniczo-filmowa znowu zacznie nabierać rozpędu. 😊 Dla tych, którzy nie wiedzą o czym mówię, zapraszam na: kawaii-mrjedi.blogspot.com

Dowiadujesz się, że somalijscy piraci porwali Bardzo Ważną Personę i Ty musisz złożyć zespół złożony z Ciebie i trzech innych bohaterów, aby tę osobę uratować. Wybierasz dowolne trzy postaci z m&a do zespołu – dlaczego akurat te postacie?

Kocibus – bo szybko i wygodnie śmignąłby w obie strony; major Motoko Kusanagi – bo załatwiłaby sprawę błyskawicznie i profesjonalnie (i na rozkaz: bezkrwawo); Yukihira Sōma – bo na koniec przygotowałby dla wszystkich fantastyczną wyżerkę. Dla piratów też. ;P

Mamy okres kwitnienia wiśni, a więc Hanami. Gdzie miałeś okazję obserwować najpiękniejsze płatki sakury?

Łatwo to sprawdzić na moich filmach z serii JOF, choć na nich nie ma rzecz jasna wszystkiego co widziałem. Oglądałem Japonię podczas hanami w bardzo wielu miejscach – i tych sławnych i tych mniej znanych – lecz wszędzie – zawsze i niezmiennie – była piękna. Po prostu piękna. Nie potrafię wskazać jednego miejsca, bo kwitnąca sakurą Japonia to dla mnie stan ducha. I niech tak zostanie.

Ulubione najmniej kreatywne pytanie wszystkich: wskaż (maksymalnie po trzy pozycje) tytuły ulubionych gier, seriali/anime, mang/komiksów i książek.

Z tym mam zawsze problem, z wielu względów. Nie przepadam za takimi rankingami, bo w moim odczuciu one zawężają każde zagadnienie, sprowadzając je do pustych liczb. Dlatego wolę raczej odpowiadać opisowo, krążąc wokół sedna, ale i zahaczając o inne aspekty, które pozwalają ukazać szerszy obraz. Zaczynając zatem od gier: przestałem grać. Nie dlatego, że tego nie lubiłem, ale właśnie dlatego, że lubiłem. W którymś momencie uznałem, że ta rozrywka pochłania mi zbyt dużo czasu i energii, które mogę wykorzystać w kreatywny sposób, więc przestałem grać i zacząłem tworzyć – pisać, robić filmiki, tworzyć magazyny i inne wydawnictwa. Zwyczajnie – dokonałem wyboru. Nie był on prosty, ale to już zupełnie inna historia. Jeśli chodzi o anime, to cenię sobie tytuły, które potrafią mnie wciągnąć dobrze opowiedzianą historią – gatunek jest tu rzeczą drugorzędną. Liczy się przede wszystkim umiejętność opowiadania – to absolutna podstawa. Mangi: czytam bardzo rzadko i właściwie za nimi nie przepadam, ale jeśli już po nie sięgam, to lubię historie przede wszystkim z mocną podstawą obyczajową, dojrzałe i – tak samo jak w przypadku filmów – dobrze opowiedziane. W przeciwieństwie do mang uwielbiam książki i ostatnimi laty sięgam nie tylko po wersje papierowe i elektroniczne, ale również (chyba najczęściej) po audiobooki. I tutaj również liczy się jakość opowiadania historii. Uwielbiam dobre SF, ale czytam również sporo o szeroko pojmowanej Japonii.

Okładka 33 wydania Kawaii. Slayers, Neon Genesis Evangelion, Golden Boy, Lain – same hity

Nadal śledzisz rynek gier? Grałeś chociażby w Sekiro: Shadows Die Twice? Widoki oferowane przez tę produkcję są warte tych setek zgonów zaliczanych po drodze! 😉

Jak już niechcący wspomniałem, już nie gram. Siłą rzeczy więc również nie poświęcam temu rynkowi jakiejś szczególnej uwagi. Choć wiadomo, że trudno byłoby się całkowicie odciąć, bo to temat potężny i wszędobylski. Lecz większość informacji które do mnie docierają pochodzą od moich znajomych, którzy po prostu na ten temat rozmawiają i przy okazji dzielą się ze mną informacjami. Moja żona chociażby gra jak szalona i od paru lat próbuje mnie namówić na zagranie w Wiedźmina 3. 😊 Jak na razie, bezskutecznie.

Planujesz wydanie drugiej części swojej książki „Japonia Oczami Fana”? Jakiś czas temu ukazała się odświeżona wersja, a kiedy pełnoprawna dwójka?

Dobre pytanie. Po napisaniu pierwszej części myślałem, że siłą rozpędu szybko napiszę drugi tom. Nawet go zacząłem, ale gdzieś w połowie stwierdziłem, że to nie jest to. Wydał mi się wtórny, czegoś mu brakowało. Odłożyłem więc projekt na półkę i postanowiłem, że do niego zasiądę, gdy wyklaruje mi się w głowie jakaś atrakcyjna koncepcja. Nie chcę produkować tej serii na siłę. Chciałbym, aby każdy tom był oryginalny, wyjątkowy. Za to zacząłem pracę nad książką, której napisanie odkładałem, a właściwie planowałem, od bardzo, bardzo dawna. Ale jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. 😊

Ramen, czy żurek? Sushi, czy bigos? Rozstrzygnijmy tę sprawę raz na zawsze!

Bardzo lubię wszystkie te potrawy, jeśli tylko są dobrze zrobione. Lecz jeśli miałbym wybrać jedną kuchnię świata, której potrawy jadłbym do końca życia, bez wahania wybrałbym kuchnię japońską.

Gdybyś mógł zabrać z Japonii do Polski jeden element, mentalność lub podejście do rzeczy, co byś wybrał? [np. wszędobylskie automaty z napojami]

Jest wiele rzeczy, które chciałbym zabrać z Japonii do Polski, najlepiej całą Japonię. 😀 Kiedyś myślałem, że tym czymś byłaby dbałość o wysoką jakość – wszystkiego. Jednak czym dłużej obserwuję różnice pomiędzy Japonią i Polską dochodzę do wniosku, że ostatecznie chyba zdecydowałbym się na… uprzejmość. Taką zwykłą, codzienną i powszechną. Generalizując, gdy w Japonii ktoś ma coś niemiłego na myśli, przemilczy to; a gdy zauważy cokolwiek, co mu się spodoba, choćby to był banalny i nieistotny drobiazg – powie to głośno i podzieli się pozytywną energią. W Polsce tymczasem panuje kultura nienawiści. Przemilczamy to, co miłe, a rozdmuchujemy do niebotycznych rozmiarów każdy najmniejszy drobiazg, który nam się z jakichś względów nie podoba. Bez przerwy się atakujemy, zamiast się do siebie uśmiechać i czynić swoje życie lepszym. A najgorsze w tym jest to, że tego nie widzimy i nie próbujemy tego zmieniać.

W wyniku pewnych zawirowań czasoprzestrzennych zostajesz Imperatorem. Czas wprowadzić prawo na podbitych ziemiach – twój pierwszy dekret brzmi…?

Zwracam wszystkim podbitym ziemiom wolność i za pomocą edukacji, współpracy gospodarczej i politycznej, staram się zbudować na bazie wolności i równouprawnienia zdrowo funkcjonujący system w którym używanie siły do osiągania celów ekonomiczno-politycznych przestaje mieć jakikolwiek sens.

Ile byś dał za możliwość zobaczenia X Japan na żywo w składzie z hide?

Widziałem X-Japan na żywo w Tokyo Dome bez hide i to było fantastyczne doświadczenie (https://kawaii-mrjedi.blogspot.com/2012/11/jof02-20-x-japan-forever.html), mimo że nie zaliczam się do fanów X-Japan. Z pewnością hide wprowadzał do zespołu swoją niepowtarzalną energię i koncert z jego udziałem na pewno by na tym zyskał, jednak ja czuję się usatysfakcjonowany. Moja żona jest wielką fanką tego zespołu i myślę, że dzięki jej fanowskiemu, zaraźliwemu entuzjazmowi, udało mi się w jakiś sposób pośrednio doświadczyć czegoś szczególnego.

Dzięki za poświęcony czas, ostatnie słowa są Twoje!

Żyjcie własnym (!) życiem. Nikt go za Was nie przeżyje. 😉

Tagi

Dodaj komentarz

Sprawdź również

Close
Close
Close