FILMYKOMIKSYPODCASTRECENZJA

Po seansie: Shazam!

Czyli wrażenia po kinowym seansie najnowszego filmu z uniwersum DC.

Shazam to film zaskakująco dobrze skonstruowany, w którym w zasadzie wszystko jest na swoim miejscu. Jest śmiesznie, wzruszająco i całkiem ciekawie, a do tego w całym obrazie nie brakuje akcji. I na cale szczęście nie jest to kolejny, pompatyczny film o superbohaterach, które to produkcje niespecjalnie wychodzą duetowi Warner Bros. i DC. Jest to natomiast znakomite kino… familijne.

Fabuła jest prosta jak kij od miotły, a film nie ma ambicji zagłębiać się w niuanse – tutaj ma być prosto, wesoło i przyjemnie. Umówmy się, że taka strategia na pewno nie sprawdziłaby się w filmach o Supermanie czy Batmanie, ale dla Shazam to są warunki iście doskonałe.

Film wyreżyserował David F. Sandberg, który w swoim dorobku nie ma specjalnie głośnych produkcji, a ostatnie jego filmy to przede wszystkim horrory, takie jak Kiedy gasną światła i Anabelle: narodziny zła. Tutaj pan David zrobił dobrą robotę, poprowadził film z prawdziwa gracją, więc liczę, że to nie będzie jego ostatnie słowo w uniwersum DC. Aktorsko film też jest całkiem dobrze, a Zachary Levi naprawdę potrafi zagrać nastolatka w dorosłym ciele.

Zresztą, nie po to nagrywałem podcast, żeby teraz się rozpisywać, prawda? Zapraszam do posłuchania nagrania!

Tagi

Dodaj komentarz

Back to top button
Close
Close