FELIETONFILMY & SERIALEGRYHOBBYKSIĄŻKI & KOMIKSYTECHNOLOGIE

Problemy dorosłego nerda – czas może i jest względny, ale jest go cholernie mało!

Mieć hobby to, proszę Państwa, fajna sprawa – może się człowiek na jakiś czas oderwać od obowiązków dnia codziennego, odreagować stres, skupić się na czymś, co lubi. No i ja na ten przykład lubię nerdzić – nic skomplikowanego, ot, na przykład odpalić kompa i rozstrzeliwać piksele w takich czy innych konfiguracjach, poczytać dobrą książkę, zagłębić się w ciekawy serial, zerknąć na jakiś komiks. No więc wracam sobie wesoło każdego popołudnia z pracy z mocnym postanowieniem, że tego właśnie dnia przynerdzę po całości! A jak mi to wychodzi w praniu? No więc, proszę Państwa, lubię też spać.

No dobra, z tym spaniem, to trochę przesada, ale trzeba przyznać, że zawód lokalnego dziennikarza, który zresztą z lubością uprawiam, to zajęcie diablo czasochłonne, a człowiek musi być zawsze „na czuwaniu”. Do tego, jak to zwyczajnie, trzeba ogarnąć jakieś zakupy, uprzątnąć mieszkanie, dla przyzwoitość prowadzić jako takie życie towarzyskie, czasem coś załatwić „na mieście”, a wieczorem, gdy już człowiek styrany wróci do domu, dobrze byłoby jeszcze skrobnąć coś na Nerdomancera. No i nagle się człowiek budzi z amoku wieczorem, zauważa, że dzień minął, połowy rzeczy nie udało się załatwić, druga połowa ledwo ogarnięta, na biurku rośnie stos zaległości, na nocnym stoliku stos książek, a w bibliotece Steam stos nietkniętych gier. Strach też odpalić serial, bo większość wątków rozwiały wichry niepamięci.

Może powinienem pracować w bibliotece?

Miernikiem braku czasu jest rosnący stos Nowej Fantastyki

Miernikiem przerażającego braku czasu jest stos Nowej Fantastyki. Namówiony przez kolegę postanowiłem kupić prenumeratę na cały rok. „Ooo, to genialna myśl, potężne źródło inspiracji co miesiąc do własnej skrzynki – biere!” No więc, proszę Państwa, przychodzą, tak, wszystko się zgadza – co miesiąc grubiutka koperta ląduje w moich rękach – otwieram, zdzieram folię, oglądam okładkę, kartuję i odkładam „na wieczór”. No a „na wieczór”, gdy już otrząśnie się człowiek z rozpędzonego dnia, łapię najpierw za ostatnio dręczoną książkę, czytam kartkę i pięknie przybijam gwoździa, ostatnim spazmem świadomości gasząc nocną lampkę… No więc mam już mały stosik Nowej Fantastyki, która w pewnym metaforycznym sensie wciąż jest Nowa.

Gry na premierę – kupować czy nie kupować? Oto jest pytanie!

To, że człowiek ma czasami bibliotekę gier pełną nieruszonych tytułów to rzecz w zasadzie dzisiaj normalna, ale życie dorosłego gracza to jest udręka największa nie dlatego, że ma pełno tytułów nakupionych na promocjach i nieogranych – to to by było małe miki. Dramat zaczyna się w momencie, w którym człowiek kupuje sobie grę na premierę, a gra w nią za rok, dwa lata, albo nawet nigdy! I fajnie, bo to człowiek jednak pracuje i stać go na ten czy tamten tytuł – a że dusza nerda we mnie wciąż płonie, to jaram się na niektóre produkcje jak nastolatek, odliczam do premiery, unikam spoilerów – zresztą, co tu dużo pisać, każdy ma czasami tak samo. No i kupuje, odpala, instaluje, odpala na szybko, żeby tylko rzucić okiem i pograć wieczorem… no a wieczorem to wiadomo, książka, lampka, przybicie gwoździa.

Dorosły nerd nie ma lekko…

Ale to jest, proszę Państwa, jeszcze nic! Ja ostatnio mam jeszcze gorzej! Ja, w przypływie jakiegoś niezrozumiałego rozsądku, w ogóle już nie kupuję gier na premierę! Taki już – kur zapiał! – jestem dorosły, że potrafię takie rzeczy rozkminiać! To straszne, przyznam się bez bicia, że chociaż paliło mnie w środku jak diabli żeby sobie kupić Metro Exodus – nie zrobiłem tego. I wcale nie jestem z siebie dumny.

Pociesza mnie tylko fakt, że pomimo świadomości, jak niewiele czasu mam na gry, kupiłem sobie pada, który teraz leży podłączony do komputera i czeka, chyba na majówkę.

No ale widać tak to już musi być, czas nie jest z gumy. Ale nic to, bo nawet te wyłuskane w tygodniu kilka chwil na nerdzenie potrafi mnie wciąż zrelaksować i daje tyle frajdy, co zawsze – a to przecież jest w tym wszystkim najważniejsze.

P.S. Gdy pisałem ten tekst moja lepsza połowa podeszła do mnie, rzuciła okiem na monitor, popukała się w czoło i obiecała, że jak chcę mieć trochę więcej czasu to mnie rzuci. Kochająca kobieta to jednak zrozumie faceta – no nic, idę pomóc jej się pakować!

Tagi

Dodaj komentarz

Back to top button
Close
Close