ARTYKUŁOPROGRAMOWANIEPC & KONSOLE

Epic Fail Store

Czyli o tym, jak nie pograłem w Metro Exodus na premierę

Jak zapewne wiecie – albo i nie – wydawca Metro Exodus zadecydował, że PeCetowa edycja najnowszej gry 4A Games nie zagości na Steamie. Zamiast tego tytuł na cały okrągły rok będzie ekskluzywnie dostępny jedynie na stosunkowo świeżej platformie, jaką jest Epic Games Store. Nie wiem, ile Deep Silver dostało walizek z mamoną za tę decyzję, ale wiem jedno: kupię wersję Metro Exodus na Steamie tylko po to, aby nigdy więcej nie musieć uruchamiać Epic Games Store.

Nie zamierzam się tutaj rozwodzić na tym, czy taka, a nie inna forma konkurencji dla Steama ma sens. Sklep Valve jest wiodącą platformą od wielu, wielu lat i być może rzeczywiście przydałaby się jakaś mocna alternatywa, a lepszy z punktu widzenia wydawców i developerów podział zysków ze sprzedaży może nawet skłoni platformę Gabe’a Newella do pewnych ustępstw lub zmian. Jestem jednak skłonny stwierdzić, że robienie czasowych ekskluzywów jak w tym konkretnym przypadku NIE jest dobrą drogą. Dla nikogo.

Być może zastanawialiście się, czemu moja recenzja Metro Exodus pojawiła się dopiero teraz. Czyżbym miał aż tak wielkie problemy z przejściem gry? Czekałem na nową kartę graficzną? Nie, nic z tych rzeczy. Grę ukończyłem na drugim najwyższym poziomie trudności na przestrzeni kilku nocy, opóźnienie wynikało z czegoś zupełnie innego, na co nie miałem absolutnie żadnego wpływu.

Ach ta mnogość opcji!

Epic Games Store po prostu ledwo działa

Grę kupiłem w czwartek, przed piątkową premierą 15.02.2019. Cyfrowy klucz nabyłem w jednym z oficjalnych, dużych sklepów, żadne podejrzane strony lub kody kupowane z kradzionych kart kredytowych. W nocy, na kilka godzin przed premierą gry w Europie i w Polsce, wklepałem kod na Epic Games Store i dostałem niewielkie powiadomienie, że wymieniony poniżej produkt (którym było właśnie Metro Exodus) zostanie dostarczony. Żadnego terminu, nic, ot niewielka wiadomość łatwa w sumie do przeoczenia. Nie przejąłem się tym zbytnio, a że pre-loadingu na platformie Epic nie ma i zapewne jeszcze przez długi czas nie będzie, zająłem się czymś innym.

Wybiła godzina 6 rano, premiera! Sprawdzam bibliotekę w aplikacji. Pusto, tylko opcja zainstalowania Fortnite oraz anulowanego już dawno Unreal Tournament. Po Metro Exodus ani śladu. Zresetowałem aplikację, zresetowałem komputer, wylogowałem się i zalogowałem ponownie, a nawet przeinstalowałem ją od nowa. Nic. Cóż, może problemy z serwerami – pomyślałem, notując wątki m.in. na Reddicie o problemach innych graczy.

Czas mijał, piątek popołudniu nadal nie miałem gry w bibliotece. Powyższe operacje przeprowadzałem jeszcze kilkukrotnie, bez żadnego powodzenia. Gry nie było, a ja wydałem 200 zł na coś, czego po prostu nie otrzymałem. A, że w zasadzie zaczynał się weekend to wiedziałem, że na wsparcie techniczne nie mam co liczyć.

Tak, to serio wszystkie opcje aplikacji

Napisałem pierw do supportu Epic Games Store. Po kilku dniach bez odpowiedzi postanowiłem sprawdzić support również Deep Silver oraz sklepu, w którym zakupiłem klucz. Sklep nie mógł nic poradzić, więc skierował mnie do polskiego wydawcy, firmy Techland. Po niemal tygodniu od premiery gry nadal nie miałem dostępu do Metra, a Epic milczał jak zaklęty: zero odpowiedzi na ticket na mailu, cisza na Twitterze i Reddicie.

Dopiero po kolejnym weekendzie otrzymałem odpowiedź od Techlandu, która rozwiązała problem. Wiecie jakie było to magiczne rozwiązanie? Zupełnie nowy klucz produktu. Tak, nikt nie wie w sumie, co się stało i jak, więc poprzedni został na wszelki wypadek zablokowany, a ja otrzymałem nowy kod. Zadziałał, zacząłem pobieranie i dopiero Po tym czasie mogłem zagrać w Metro Exodus. Było to grubo ponad tydzień od faktycznej premiery.

Tymczasem wsparcie Epic Games Store odpowiedziało! Po niemalże dokładnie dwóch tygodniach. I nie, w sumie to nie byliby w stanie pomóc. Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że po pokazaniu supportowi mojego pierwszego klucza produktu, stwierdzili że…. nigdzie go w systemie nie ma i nie było. Ki diabeł?

Dylemat

Żeby nie było, że „hejtuje” platformę Epic tylko za osobiste doświadczenie. Pierwszą styczność z launcherem Epica miałem podczas bardzo wczesnej alfy Unreal Tournament, kiedy to sprawdzałem z ciekawości dostępnego builda gry – nie posiadała ona nawet większości tekstur. Od tamtej pory platforma nie zmieniła się prawie wcale. Liczba podstawowych, brakujących opcji jest ogromna, a niektóre z nich wydają się być wręcz bazowe, aby platforma była rzeczywiście funkcjonalna. Tymczasem zagrożeniem dla Steama i innych cyfrowych miejscówek jest coś, co… w zasadzie jest niegodne miana sklepu. O tym, że całość działa ślamazarnie, uruchamia się dłużej niż Windows i zabiera podejrzanie wiele zasobów komputera nawet nie wspomnę.

Epic Games Store w mojej opinii należy unikać. Naprawdę, nie kupię żadnej gry na tę platformę. Niech Epic zamiast wydawać zapewne miliony dolarów na zapewnianie sobie wyłączności, zainwestuje te pieniądze w stworzenie po prostu funkcjonalnej platformy. Boli mnie jedynie to, że przez niechęć graczy do EGS (która jest wyczuwalna w zasadzie wszędzie, gdzie nie spojrzeć), ucierpieć może samo studio 4A Games. A oni nie mieli raczej nic do powiedzenia w tym temacie. Developerzy stworzyli świetną grę, wręcz majstersztyk i decyzja Deep Silver jest rodzajem „niedźwiedziej przysługi”. Nie pomogło w tym wszystkim to, że zabezpieczenia Denuvo wykorzystane w PeCetowej wersji gry zostały złamane w ciągu kilku dni od premiery.

Tagi

Dodaj komentarz

Close
Close