NEWSPC & KONSOLE

G2A próbowało się wybielić w mediach, wykorzystując do tego media

Jeśli jeszcze jest na świecie ktoś, kto wierzy, że G2A to czysty biznes to niechaj w końcu przejrzy na oczy. Tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni świat gier był świadkiem kolejnych developerów niezależnych wręcz proszących graczy, aby raczej już spiracili ich gry niż kupili je na platformie G2A.

Nie jest to pierwszy i zapewne nie ostatni taki przypadek, kiedy szemrane i niecne praktyki tego sklepu z kluczami są słusznie krytykowane. Na porządku dziennym są tam klucze kradzione lub kupowane za skradzione karty kredytowe, a sam sklep potrafi bez ostrzeżenia zabierać pieniądze z przypiętego konta klienta, jeśli uzna, że ten „nie wykazuje aktywności”.

Jak zwykle w reakcji na medialne problemy, G2A jak w zasadzie większość firm, chciała spróbować wybielić swój wizerunek. I cóż, zrobili to w typowy dla siebie sposób. Otóż sklep wysłał do mediów zajmujących się grami propozycję publikacji na ich łamach specjalnie spreparowanego artykułu mającego ocieplić wizerunek marki i spróbować zapewnić wszystkich, że sprzedawane tam klucze są w pełni legalne. Najlepsze: artykuł miałby widnieć jako perspektywa danej redakcji, żadnej informacji o sponsoringu lub faktycznym jego źródle.

Sprawa wyszła na jaw za sprawą Thomasa Fausta z serwisu IndieGamesPlus, który opublikował fragmenty wiadomości i je wręcz wyśmiał. Podobną reakcję oraz dalszą krytykę podjęła zbulwersowana reszta branży.

G2A przyznało, że wiadomości są prawdziwe i były wysłane bez autoryzacji przez anonimowego pracownika, który poniesie konsekwencje. Pozostawiam Wam do oceny, na ile szczerza jest ta informacja.

Źródło
@SomeIndieGames
Tagi

Dodaj komentarz

Close
Close