PC & KONSOLERECENZJA

Lucius II: The Prophecy

Materiał archiwalny, przeniesiony ze strony Save!Project

Poważny i schludnie ubrany Lucius może w pierwszej chwili wydać się grzecznym dzieckiem, które woli siedzieć nad książkami zamiast tracić czas na psoty. Jednak gdy zwrócimy uwagę na spojrzenie chłopca, dostrzeżemy w nim coś mocno niepokojącego. I to właściwy trop, gdyż wyczyny Luciusa dobitnie potwierdzają, że oczy są zwierciadłem duszy. W rzeczywistości daleko mu do potulnego dzieciątka i potrafi robić rzeczy, którymi zaimponowałby niejednemu arcyłotrowi. Uznanie graczy miała natomiast zdobyć najnowsza produkcja z udziałem podstępnego malca. Niestety, kontrowersyjna tematyka nie wystarczy, aby odnieść sukces.

Lucius II jest bezpośrednią kontynuacją projektu z 2012 roku, silnie inspirowanego kultowym filmem Richarda Donnera pt. „Omen”. Podobnie jak „jedynka”, tytuł ten został opracowany przez niezależne studio Shiver Games z siedzibą w Helsinkach. W drugiej odsłonie cyklu ponownie pokierujemy tytułowym bohaterem – młodym dziedzicem rodu Wagnerów i zarazem synem diabła. Ocalały ze zgliszczy rezydencji Dante Manor, Lucius trafia do Szpitala Św. Benedykta, gdzie przed kilkoma laty przyszedł na świat. Tym razem ląduje na tamtejszym oddziale psychiatrycznym, lecz zawita także do innych części ośrodka. Oczywiście chłopiec nie zamierza grzecznie poddać się badaniom, zwłaszcza że lekarze planują poczęstować go elektrowstrząsami. Szybko pokazuje więc im, kto tu rządzi, a następnie kontynuuje krwawe żniwa, zabijając kolejnych ludzi.

Przy tworzeniu gry deweloperzy sięgnęli po złotą zasadę sequeli, według której każda kolejna część danej serii powinna mieć wszystkiego więcej od poprzedniczki. W drugiej odsłonie poszerzono więc grono potencjalnych ofiar i zaserwowano bardziej otwarty świat. Co więcej, zmiana scenerii nie objęła wyłącznie zastąpienia rodowej posiadłości szpitalnymi murami. Prócz placówki służby zdrowia zwiedzimy małą miejscowość o nazwie Ludlow, gdzie dochodzi do dziwnych zdarzeń. Szkoda tylko, że po drodze pogubiła się w tym wszystkim fabuła. W konsekwencji, historia sprowadza się do serii morderstw. Wprawdzie autorzy świadomie oddalają się od typowego straszaka, ale nie zawsze wyszło to produkcji na zdrowie. Cieszyć mogą zaś popkulturowe odniesienia, a w szczególności nawiązania do horrorów, np. filmów o Freddym Kruegerze czy „Dzieci kukurydzy”.

Poprzedniemu Luciusowi oberwało się za iluzoryczną otwartość świata, ponieważ mieszkańców rezydencji Dante Manor należało eliminować w sposób ściśle określony przez twórców. Jego następca oferuje dla odmiany swobodę w tej dziedzinie i sandboxowy charakter rozgrywki. Teraz od nas zależy metoda, jakiej użyjemy do załatwienia mniej bądź bardziej niewinnych śmiertelników. Niejednokrotnie wykorzystamy do tego demoniczne moce, które odblokujemy dzięki punktom doświadczenia. Dla przykładu, możemy porazić kogoś prądem, podrzucić zatrute jedzenie albo opętać ofiarę i skierować ją do otwartego szybu windy. Co istotne, ukończenie gry nie wymaga uśmiercenia każdej napotkanej osoby.

Na pierwszy rzut oka gameplay sprawia wrażenie w miarę zróżnicowanego, lecz nie skusi odbiorców stroniących od drastycznych pozycji. Niestety, wraz z upływem czasu coraz bardziej widać ogólną schematyczność naszych działań. Ponadto Lucius nie ma w zwyczaju brać rzeczy do rąk – aktualnie trzymany przedmiot po prostu lewituje nad dłonią dzieciaka. Czyżby malec odczuwał nieustanną potrzebę demonstrowania, jaki z niego kozak? Żarty żartami, ale przez takie rozwiązanie chłopiec wydaje się ludziom podejrzany nawet wtedy, kiedy paraduje z pudełkiem pączków. Inna sprawa, że snujący się tu i ówdzie NPC-e nie grzeszą inteligencją. Po wejściu do zakazanej strefy wystarczy w odpowiednim momencie opuścić sporny teren lub zniknąć z pola widzenia wroga, by ten kompletnie zapomniał o naszej obecności. Na dłuższą metę śmieszy też bezmyślność, z jaką postaci wcinają podrzucane im zatrute żarcie.

Wizualna warstwa produkcji początkowo prezentuje się całkiem obiecująco, witając stylizowanym na stare kino intrem, które streszcza wydarzenia z pierwszej odsłony. Potem jest jednak gorzej – nieinteraktywne przerywniki składają się głównie ze statycznych i mało efektownych cut-scenek, a animacje we właściwej części gry nierzadko pozostawiają wiele do życzenia. Czarę goryczy przelewa z kolei masa błędów technicznych, m.in. źle wyświetlane tekstury, postaci przechodzące przez zamknięte drzwi czy obiekty, które po wyrzuceniu z ekwipunku wiszą nieruchomo w powietrzu. Póki co deweloperzy wypuszczają łatki poprawiające różne usterki, ale i tak pozostaje niesmak, że nabywcy poniekąd posłużyli za beta-testerów. Poza tym, śmiem wątpić, by tak niedopracowany produkt przeobraził się w dopieszczony kawałek kodu. Lucius 2 raczej już pozostanie ubogim krewnym sandboxów z prawdziwego zdarzenia, który przy okazji próbuje zamaskować swoje niedoskonałości atrakcjami dla fanów makabry.


  • Bardziej otwarty świat w stosunku do pierwszej części
  • Różne metody eliminacji przeciwników
  • Popkulturowe odniesienia
  • Słaba fabuła
  • Z czasem schematyczność coraz bardziej daje się we znaki
  • Brak możliwości normalnego podnoszenia przedmiotów
  • Tępe AI
  • Niektóre elementy oprawy wizualnej
  • Sporo błędów technicznych
Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close
Close