ARTYKUŁRÓŻNOŚCI

Metalowa Sakura #3

D'erlanger, Desecravity, Detroit Metal City, Dir en Grey, Doom

I oto nastał trzeci odcinek mini-serii, w której zabieram Was w podróż po meandrach japońskiej sceny gitarowego grania. Dzisiaj czeka nas kolejna uczta, w której nie zabraknie mocnego pie….no, walnięcia oraz melodyjności. Znajdzie się tutaj również miejsce dla pewnej nietypowej grupy, której istnienia zapewne nikt się nawet nie spodziewał. Oto przed Wami kolejnych pięć, wartych uwagi zespołów z Kraju Kwitnącego Jena.

Sprawdź poprzednie odcinki!

D’erlanger

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

miks power/speed i gothic/rock

1983 – 1990| 2007- do dzisiaj

La Vie en Rose, Basilisk, Lazarro

Bardzo dobra (praktycznie cała dyskografia na Spotify/Deezer)


Pierwszą kapelą w tym zestawieniu jest dość nietypowy D’eranger – to jedna z najstarszych kapel, które się przewiną w całym cyklu i jej styl w sumie trudno zdefiniować. Mamy tutaj elementy power i speed metalu, połączone z lżejszym rockiem, zakrapiane gotykiem i momentami wręcz francuskim barokiem. Serio, nawet jeden album potrafi być dziwną jazdą, w której łączą się różne naleciałości i motywy. Warto też nadmienić, że D’elranger był jedną z ważniejszych kapel promujących kolorowy styl visual kei we wcześniejszych latach kształtowania się tegoż.

Debiutancki album zespołu, La Vie en Rose stał się hitem i był „dodrukowywany” aż trzy razy tylko w roku wydania, co świadczy o tym dźwięki na nim zawarte posiadały moc przyciągania. I jest on czymś zdecydowanie lekkim, ale posiadającym dziwną charyzmę. Fani eksperymentów (acz niezbyt drastycznych), nietypowych kompozycji i tych lżejszych rocka powinni się zainteresować.

Desecravity

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Technical Brutal Death Metal

2007 – do dzisiaj

Implicit Obedience, Orphic Signs

Bardzo dobra (praktycznie cała dyskografia na Spotify/Deezer)


Zmieniamy gatunek i to niesamowicie drastycznie. Ciężko o większy kontrast, przechodząc z lekkiego niemal pop rocku do technicznego, brutalnego death metalu. Desecravity to kapela może i bardzo mało znana, ale przekonująca każdego fana ekstremy do swojego technicznego podejścia i bezwzględnej brutalności. Praktycznie każdy z trzech do tej pory wydanych albumów jest określany w samych superlatywach.

Taki Implicit Obedience to nieco ponad 30 minut gwałtownego szturmu na słuchacza, bombardowanego perkusyjnymi blastami od początku do końca. Gitary z precyzją skalpela doświadczonego chirurga tną ofiarę na kawałki, które następnie są siekane przez szybkie i hipnotyzujące sola. Wszystkim tym przemiłym zabiegom towarzyszy mocarny growl wokalisty, który sięga nie tylko do typowego dla death metalu niskiego brzmienia, ale też po nieco grindcore’owe zagrywki tu i tam. W razie pozostania jakichkolwiek resztek, pozostaje wibrujący bass upewniający się, że po słuchaczu nie zostanie nawet okruch. Jest moc, intensywność, wściekłość w tych 32 minutach. Nie dla osób o słabym sercu. Ci zaś, którzy utożsamiają Japonię z muzyką lekką i przyjemną, odkryją że tamtejsza scena skrywa w sobie znacznie więcej.

Detroit Metal City

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

Thrash/groove metal

2005 – 2010

魔界遊戯 (Makai yūgi)

bardzo słaba


Ha, tego się na pewno nie spodziewaliście! W końcu kto by oczekiwał, że w tym zestawieniu znajdzie się fikcyjna kapela stworzona w zasadzie tylko po to, aby dostarczyć muzykę do anime oraz filmu aktorskiego na bazie mangi Kiminori Wakasugi. Tak, to trochę zakręcona historia i powiem tyle: jeśli nie mieliście jeszcze okazji obejrzeć anime DMC, to nadróbcie – to genialna komedia nie tylko o muzyce metalowej i związanych z nią stereotypach.

Jaka jest sama muzyka zawarta na jedynym pełnoprawnym krążku? Wbrew temu, co sugeruje anime i manga, Detroit Metal City nigdy tak naprawdę nie zagłębia się w death lub black metal – zamiast tego grając coś pomiędzy hard rockiem, punkiem, heavy/thrash metalem i groove. Inspiracje i style są różne i w zasadzie każdy kawałek to nawiązanie do czegoś innego. Nie szykujcie się tylko na powagę – to dzieło od samego początku nastawione bardziej na satyrę (szczególnie widoczne jest to w tekstach i tytułach np. Death Penis). Niemniej album broni się muzycznie, oferując dość szerokie spektrum wrażeń, przy których można zacząć się zastanawiać, na ile to produkcja na zamówienie, a na ile autentyczna pasja zespołu.

Dir en Grey

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

jrock/progressive alternative metal

1997 – do dzisiaj

Withering to Death, Uruboros, Vulgar

Bardzo dobra (praktycznie cała dyskografia na Spotify/Deezer)


Ach, zespół o którym mógłbym napisać sporej objętości osobny artykuł. Dir en Grey to jedna z legend japońskiej sceny rocka i metalu, istniejąca od 1997 roku kapela przez lata stworzyła swój własny, unikalny dźwięk, który w dużej mierze zawdzięcza ekscentrycznemu wokaliście. Kyo, bo o nim mowa, to geniusz. Skala jego głosu poraża za każdym razem, od growli i głębokich skrzeków, po wokalizy czyste, niemal operowe i wibrujące, wwiercające się w słuchacza. Zespół ten początkowo był jednym z wielu próbujących wybić się w nurcie visual kei i szokował obrazami oraz wizerunkiem – niczym niezwykłym były robaki wijące się na nagich, wysmarowanych krwią modelkach w teledyskach lub Kyo tnący się podczas koncertów do krwi. Psychodelia od zawsze była częścią Dir en Grey i znajduje się ona wszędzie w ich muzyce, której nie da się po prostu sklasyfikować w jednej szufladce.

Weźmy taki przekrój kawałków jak te poniżej. Znajdziemy tam wszystko, od utrzymanych w średnim tempie kawałków zachęcających do wejścia do moshpitu, poprzez niesamowicie melancholijne pejzaże malujące ponure, acz piękne w swym smutku krajobrazy, aż po szaleństwa co rusz zmieniające postać. Dir en Grey każdy fan gitarowego grania znać powinien, chociażby ze względu na wokalistę i to, że to jedna z najsławniejszych kapel pochodzących z Japonii.

Dir en Grey to także coś więcej niż tylko geniusz wokalny Kyo – owszem, można się nim zachwycać raz za razem, ale również reszta zespołu jest świetna w swojej robocie. Acz nie tak kontrowersyjna, jak szalony konduktor tego pociągu. Szczególnie polecam wizytę na koncercie, jeśli tylko będziecie mieli okazję. Dwa razy miałem okazję być na Dir en Grey i za każdym razem wychodziłem oniemiały, nawet jeśli dyskografia zespołu „zostawiła” mnie dość daleko w tyle.

Doom

Gatunek

Okres działania

Polecany album

Dostępność online

progressive thrash metal

1985 – 2000 | 2014 – do dzisiaj

No More Pain

bardzo słaba (w zasadzie tylko najnowszy album Still Can’t the Dead jest dostępny na Spotify/Deezer)


Paradoksalnie kapela nazwala Doom nie gra doom metalu – zamiast tego mamy do czynienia z old schoolowym dość avantgardowym thrash metalem, który do dnia dzisiejszego jest raczej podziemiem. Fakt że pod tą samą nazwą funkcjonuje całkiem spora rzesza wykonawców z pewnością nie pomaga, ale fakt jest taki, że o Doom niewielu wie.

Jaka jest muzyka tego zespołu? Cóż, każdy gatunek metalu mający w sobie progresywność potrafi być dziwny i zawiły, Doom nie jest od tego wyjątkiem lubując się w raczej wolnych tempach i gitarowych strukturach budowanych jedna na drugiej. Efektem jest muzyka może nie przesadnie skomplikowana, ale mająca w sobie kilka warstw, które można smakować coraz wyraźniej wraz z każdym kolejnym przesłuchaniem. Nie jest to coś specjalnie porywającego, ale może to kwestia poznania innych albumów tej formacji. Fani progresji oraz old schoolowego thrashu mogą się zainteresować.

Tagi

Dodaj komentarz

Sprawdź również

Close
Close
Close