RECENZJASERIALE

Po seansie: The Punisher – sezon 2, czy to nowa perełka Netflixa?

18 stycznia na platformie Netflix premierę miał drugi sezon serialu The Punisher, no i niech mnie kule biją, jeżeli to nie jest solidna kontynuacja opowieści o Franku Castle, która przecież już w pierwszych trzynastu odcinkach trzymała naprawdę wysoki poziom.

Jest nieco bardziej psychologicznie, ale krew znowu leje się strumieniami

Teraz jest tak samo mrocznie, brutalnie i krwawo, a być może nawet nieco bardziej psychologicznie. Niektóre seriale spod znaku Marvela mają ostatnio tendencję do zagłębiania się w mroczne zakamarki ludzkich dusz, podobnie jest i tym razem, przy czym walkę z własnym umysłem toczą tutaj raczej przeciwnicy Franka, który akurat – jak to Frank – niespecjalnie rozczula się nad psychologicznymi aspektami swojej codziennej aktywności, zostawiając sobie smutne rozważania na jakieś spokojne, ciepłe wieczory pod gołym niebem (dosłownie!). Zanim jednak pan Franciszek Kasztel wpadł w swoją ulubioną rutynę masowej eksterminacji przestępców, to wiódł sobie jako takie, spokojne życie włóczykija. W pewnym momencie poznał nawet fajną, sympatyczną barmankę, a nawet chyba nieco rozczuliło się jego nieprzejednane serduszko. Niestety, jak tylko postanowił zatrzymać się choć na moment, od razu wciągnął się w wojnę na totalne wyniszczenie na co najmniej trzech frontach. I trzeba przyznać, że walka, jaką na tych frontach toczy, daje widzowi diablo dużo satysfakcji.

Jon Bernthal jest wprost stworzony do tej roli

Nie wdając się w niepotrzebne szczegóły dość napisać, że historia opowiedziana w drugim sezonie naprawdę trzyma się kupy i zadowoli nie tylko fana Punishera, a nawet nie tylko miłośnika uniwersum Marvela, ale po prostu widza ceniącego dobre kino akcji. Jon Bernthal jest wprost stworzony do tej roli – jest autentyczny, bo albo sam jest mieszanką mruka i kontrolowanej furii, albo potrafi taką mieszankę znakomicie zagrać. Większość najważniejszych postaci znamy też z pierwszego sezonu i jeżeli kogoś mi w „dwójce” brakuje, to postaci Micro. Niestety, ten sympatyczny, a przy tym na swój sposób niebezpieczny nerd, nie pojawia się w dwójce, a szkoda.

Jigsaw w tym serialu… “ech, szkoda gadać, szkoda strzępić ryja”

Uwaga, drobny spoiler: No i o ile główny bohater jest jak żywcem wyjęty z kart komiksu, to już nie można tego powiedzieć o jego głównym przeciwniku, czyli Williamie “Billym” Russo, który po prostu zachowuje się jak miękka pipa. Jigsaw nie jest jedynie serialowym przeciwnikiem Punishera, bo to postać z długą i dość zawiłą historią. Ben Barnes gra go co prawda całkiem nieźle, ale w mojej ocenie jest nieco niewiarygodny. Po wydarzeniach z pierwszego sezonu Billy powinien wyglądać co najmniej jak nieudany eksperyment doktora Frankensteina. W serialowym wcieleniu ma on po prostu kilka blizn na twarzy, a lamentuje jak baba. Ja rozumiem, że przeżył traumę, ale wszak sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało!

Punisher Jigsaw 2008 vs 2019
Sami sobie odpowiedzcie na pytanie, kto wygląda tutaj jak prawdziwy badass, zatroskany Ben Barnes czy demoniczny wręcz Dominik West?

Punisher potrzebuje wroga ogarniętego taką samą furią, jaka trawi jego samego, potrzebuje przeciwnika tak przerażającego, jak sam jest przerażający, a tego próżno szukać na twarzy podrapanego tu i ówdzie Bena Barnesa. Jeżeli jeszcze nie wiecie o co mi chodzi, to zerknijcie na powyższe, poglądowe zestawienie. Wygląd robi różnicę, prawda?

Na szczęście jest to jedyny większy mankament drugiego sezonu, który wcale nie przeszkadza dobrze się bawić podczas seansów, a w dodatku można go tam sobie jakoś nawet zracjonalizować. Poza tym w tej opowieści pojawia się również tajemniczy John Pilgrim, który jest zdecydowanie bardziej intrygujący, niż rozhisteryzowany były komandos.

Punisher spodoba się nie tylko fanom filmów o superbohaterach

Chociaż w ramach serialowej twórczości Marvela and consortes Punisher pojawił się już w drugim sezonie Daredevila, gdzie trudno mówić o jakimś realizmie, to już autonomiczna opowieść o Franku Castle w zasadzie wolna jest od jakichkolwiek nadprzyrodzonych elementów. Serial swobodnie można podsunąć osobom, które w ogóle nie wiedzą co to Marvel. Sezon drugi Punishera także utrzymuje ten realizm, chociaż podobnie jak w pierwszych trzynastu odcinkach, także i teraz anatomia ludzkiego ciała i jego wytrzymałość są traktowane bardzo lekko. Albo ciężko – zależy jak na to spojrzeć.

Pytanie z kategorii “trudne”: czy będzie 3 sezon Punishera?

Punisher wraz z drugim sezonem potwierdza, że można robić dobre seriale, ale końcówka – której ja osobiście jeszcze nie widziałem, bo przede mną ostatnie trzy odcinki – podobno nie daje specjalnych nadziei na kontynuację. Rezygnacja z tak solidnego rzemieślniczo, a jednocześnie tak dobrze przyjętego przez publikę serialu wydaje się nierozsądna, lecz z drugiej strony być może faktycznie lepiej zakończyć opowieść w dobrym stylu niż przeciągać ją sztucznie tylko dla mamony. No i przecież nie brakuje bohaterów, którzy również mogliby doczekać się swojego serialu z prawdziwego zdarzenia.

Taki Wolverine na przykład. Tylko mówię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button