FILMYRECENZJA

Po seansie: W lesie dziś nie zaśnie nikt – recenzja polskiego slashera

Pytanie: kto jeszcze nie widział filmu, w którym gdzieś na ustroniu grupka młodzieży jest po kolei mordowana przez jakiegoś psychola albo inne monstrum? No chyba tylko ktoś, to na takim ustroniu spędził ostatnie 50 lat, bo ta sztampa nie ma prawa już nikogo zaskoczyć. A jednak polscy filmowcy zdecydowali się na nakręcenie slashera, który po raz kolejny powiela znany schemat. Zanim jeszcze obejrzałem film, nurtowało mnie zasadnicze pytanie: po co?  Ale też zaraz pomyślałem sobie: a niech mnie! Ale jestem ciekaw jak to wyszło! – no i w ten sposób sam sobie odpowiedziałem. 

Odpowiedź wydaje się oczywista – bo jest polski, więc wielu Polaków – w tym obok podpisany – chętnie obejrzy to to chociażby z ciekawości, żeby zobaczyć, jak rodzimy twórcy poradzą sobie z tym gatunkiem.

Ale po kolei. Film możecie zobaczyć poniżej w wersji skróconej. Serio, w tych dwóch minutach zwiastuna upchnięte jest w zasadzie wszystko, więc jeżeli go obejrzycie, to w dłuższym seansie wiele Was już nie zaskoczy. Czy to wada? No halo! To jest slasher, a nie kryminał! Więc historia leci mniej więcej tak: grupa uzależnionej od świecących ekranów młodzieży została wysłana / zesłana na obóz, podczas którego ma odpocząć od fejsunia, insta, starcrafta czy innego porno. Kuracja wymaga konfiskaty sprzętu, więc w pewnym sensie całe towarzystwo jest odcięte od świata. Akcja ma miejsce chyba gdzieś na Kamczatce, bo w filmie w pewnym momencie pada stwierdzenie, że najbliższa wioska jest DWA DNI DROGI STĄD.

Z całego łagru na pieszą wycieczkę krajoznawczą wybiera się kilkuosobowa grupa, oczywiście pod okiem czujnej instruktorki. A tak się nieszczęśliwie złożyło, że w tym samym czasie… no, dobra, resztę sobie obejrzycie sami, a co się dalej działo to każdy chyba już wie.

A jak polski slasher prezentuje się na ekranie? Ano, przyznać trzeba, nie najgorzej. Na uznanie na pewno zasługuje praca kamery i fajne ujęcia. Nawet w takim gatunku polscy operatorzy potrafią pokazać świetną szkołę. Ścieżka dźwiękowa też jest niczego sobie. Pomruki i sapania w połączeniu z odgłosami fruwających flaków może nie jest czymś, nad czym warto się rozpisywać, ale dość powiedzieć, że nie było się do czego przyczepić.

Na plus na pewno warto też zaliczyć charakteryzację morderców – wioskowi bracia bliźniacy wyglądają ciekawie i odrażająco, aż się człowiek zastanawia, jaka też jest ich historia. Niestety, jak się później okazuje, jest ona raczej rozczarowująca. Polski, wiejski klimat aż prosi się o poważniejsze potraktowanie, o poszukanie jakiejś głębi, o poprowadzenie historii, która potrafiłaby nas przerazić. No dobra, czepiam się, wszak sam napisałem wcześniej, że to slasher, trudno więc oczekiwać przy tej okazji jakiejś psychodramy, mimo to po seansie czułem pewien niedosyt. Wystarczyłoby, żeby scenarzysta wysilił trochę mózgownicę i przełamał schemat, a film zyskałby na oryginalności.

W filmie jest kilka aktorskich rodzynków – na ekranie zobaczymy Mirosława Zbrojewicza, Olafa Lubaszenkę i Piotra Cyrwusa, ale każdy z nich gra role epizodyczne. Pierwsze skrzypce oddano młodszym aktorom, co czasami da się odczuć, ale znowu – to slasher – nie sądzę, aby komuś przeszkadzały niektóre drewniane kwestie.

Pomimo mojego marudzenia trzeba podkreślić, że W lesie dziś nie zaśnie nikt to film rzemieślniczo bardzo udany. Jako beergeek pokuszę się na porównanie go do klasycznego, najzwyklejszego lagera, który może nie zachwyca smakiem i bukietem aromatów, ale jest solidnie wykonany i zachowuje wszystkie cechy swojego stylu – więc dostajemy dokładnie to, czego należało się spodziewać.

Jak więc podsumować ten polski slasher? Cóż, nasza kinematografia ma swoje przebłyski geniuszu. Może być zaskakująca i niekonwencjonalna, zabawna i poważna. Nasze dramaty mogą łapać za serce, nasze komedie – zwłaszcza te starsze – rozśmieszają nas do rozpuku. Nawet filmy akcji od czasu do czas trafią się naprawdę dobre. Ale horrorów to my, proszę Państwa, robić jeszcze nie potrafimy. Jeszcze, bo chyba jesteśmy coraz bliżej sukcesu. No a teraz pozostaje tylko czekać na sequel.

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close
Close